środa, 28 stycznia 2015

Rozdział 8

Witam!
Na wstępie chciałam podziękować za ponad 400 wejść i komentarze, które zaczęły się pojawiać. Mam nadzieję, że będzie ich coraz więcej!
Zachęcam was do wyrażania swojej opinii i najważniejsze konstruktywnej krytyki jeżeli będzie tu potrzebna. Jest to mój pierwszy blog także nie jestem mistrzynią w pisaniu ale się uczę i staram.
To tyle. Zapraszam na rozdział ! :)


______________________________________________________________________



+++


Kilka dni później. 

Młoda Albarn wraz z ojcem wychodziła ze szpitala, wracała do domu, wiedziała co się stało. Soul po tej sytuacji jej nie odwiedził.
 Otworzyła drzwi i weszła nikogo nie było, bez słowa udała się do swojego pokoju.
- Poczekam aż wróci Soul - powiedział Spirit.

Kilka godzin później. 

Soul wszedł do domu. Zdziwił się widząc Spirita w salonie.
- Co Ty tu robisz? - zapytał.
- Maka wyszła ze szpitala. Teraz śpi, zajmiesz się nią?
- Nie mogę mam patrole. Z reszta nie poradzi sobie sama? - burknął.
- Słucham? Leżała w szpitalu kilka miesięcy, a Ty chcesz żeby radziła sobie sama?! Jest twoją partnerką do cholery, mistrzynią! To ona zrobiła z Ciebie  kosę śmierci! - krzyczał zdenerwowany.
- Nie obchodzi mnie to. Dla mnie teraz jest potworem, z którym nie chce mieć nic wspólnego! - wykrzyczał białowłosy.
- Dobrze w takim razie jutro z samego rana zabiorę ją i jej rzeczy... - rzekł zrezygnowany mężczyzna.
- Nie tato, możemy to zrobić teraz - w drzwiach ledwo co stała Maka, oczy miała pełne łez, twarz była wręcz biała.
 - Nie ma powodu żebym zostawała tu dłużej. - dodała.
 Pan Albarn spojrzał na córkę, ta bez słowa zaczęła powoli kierować się w stronę swoich drzwi, chcąc spakować rzeczy.
- jesteś skurwysynem Soul. - warknął Spirit i poszedł za córką. Chłopak prychnął.
Młoda dziewczyna spakowała swoje rzeczy i podeszła do drzwi, - jako a korytarzu stał Soul a ojciec dziewczyny czekał za drzwiami.
- Jako mistrzyni kosy, zrywam nasze przyrzeczenie, od dziś nie jesteśmy partnerami.. - powiedziała ze łzami w oczach - Żegnaj Soul - rzuciła mu klucze pod nogi i wyszła.
Chłopak patrzył tępo w jej klucze i poczuł łzy spływające po jego policzkach. Uderzył w ścianę, po czym trzaskając drzwiami wszedł do swojego pokoju.


+++


2 MIESIĄCE PÓŹNIEJ


Soul i Maka omijali się szerokim łukiem. Młoda Albarn znów walczyła razem z ojcem a Soul walczył wraz z Kirino. Napady ustały, ludzie odżyli. Młody Pan śmieci postanowił zorganizować igrzyska, które będą zapowiadały nowy lepszy początek dla Death City a także wyłonią najlepszego mistrza ostrza.
W igrzyskach brali udział

  1. Mistrz : Kid the Death                   Broń : Patty i Liz Thompson
  2. Mistrz : Kirino the Death              Broń: Soul Eater Evans
  3. Mistrz : Ox Ford                            Broń : Harvar D. Éclair
  4. Mistrz : Black Star                         Broń : Tsubaki Nakatsukasa
  5. Mistrz : Kim Diehl                          Broń: Jacqueline O. Lantern Dupré
  6. Mistrz : Maka Albarn                     Broń: Spirit Albarn
  7. Mistrz : Hiro                                    Broń : Excalibur
  8. Mistrz : Franken Stein                    Broń: Marie Mjolnir


Walki odbywały się co tydzień. W pierwszej walce udział wzięli Black Star oraz Ox Ford. Star mimo wielu obrażeń wygrał z chłopakiem.
Następnym pojedynkiem był pojedynek Maki z Hiro, dziewczyna nie dawała chłopakowi nawet cienia szans, wyszła bez szwanku, pozostawiając poranionego chłopaka na środku areny, znikając. Nikt nie widział gdzie obecnie przebywa. Pojawiała się tylko w czasie igrzysk.
Kolejna walka Kim i Kid, chłopak przezwyciężył dziewczynę w dość szybki sposób.
Potem Kirino i  Stein dziewczyna mino wielu trudności wygrała z profesorem.
- Walki pół finałowe odbędą się między : Maką Albarn i Black Starem oraz Kidem the Death i Kirino the Death. - poinformował sędzia.
Jednak ani Black ani Kid nie pojawili się na arenie, co skutkowało walkowerem.
-Nadszedł czas na finałową walkę, która odbędzie się między: Maką Albarn a Kirino the Death - krzyknął prowadzący.
Wchodząc na arenę Maka uśmiechnęła się po czym przywołała kosę. Kirino zrobiła to samo. Walka się zaczęła. Zielonooka stała nie ruszyła się. Po prostu patrzyła. Kirino ruszyła na dziewczynę celując w brzuch. Ostrze zatrzymało się kilka milimetrów przed jej ciałem
 - Kurwa, Soul co ty robisz?!- warknęła Kirino.
Korzystając z jej rozkojarzenia maka odbija się od kosy przeciwnika i natarła z góry.
Dziewczyna wybroniła się. Młoda Albarn zaczęła nacierać, nie dawała szans na kontratak. Czarnowłosa była zmęczona, ledwo stała na nogach. W pewnym momencie młoda Albarn odrzuciła kosę przeciwniczki na koniec areny a swoją odstawiła za siebie. Podeszła do dziewczyny i wyszeptała.
 - Skończysz marnie, wiem wszystko. - złapała ją za gardło i rzuciła w stronę muru, siła rzutu była tak duża, że wytworzyła dziurę. Maka zamieniła swoją rękę na kosę i zaczęła iść w kierunku dziewczyny
 - Poddajesz się? - zapytała z uśmiechem
 - Nigdy! - wykrzyczała wściekła Death
 Młoda Albarn wbiła jej ostrze w udo ciągnąć ciecie aż do kostki
-Aaaa, ty suko! Żebyś zdechła! - wyła czarnowłosa.
-To nie ja dzisiaj zdechnę -  odpowiedziała z szatańskim uśmiechem.Złapała ją i przygwoździła do ziemi. Napawała się jej strachem. Chcąc wbić ostrze w jej gardło została zatrzymana przez inna kosę, to był Soul.  Spojrzała na niego obojętnie, wstała i czekała na werdykt, który był jednogłośny. Wygrała. Po tym znów zniknęła i nikt więcej jej nie widział. Do czasu.

+++


Soul nie chciał się przyznawać do błędu jaki popełnił. Po czasie zrozumiał, że to nie Maka się źle  zachowała. Ona się nie kontrolowała, Kirino zaś wbiła jej sztylet w brzuch będąc w pełni świadomą. Na szczęście chłopak nie musiał zamieszkać z czarnowłosą, nie wytrzymał by, nie mógł jej znieść. Mimo to była teraz jego mistrzynią. Chociaż nie, nie zgodził się na przysięgę także był wolną bronią. Wracał do domu, pustego domu. Zaczął nienawidzić tego co się teraz działo, zniszczył wszystko, odrzucił kobietę którą kocha. Upija się w samotności i pali jak smok. Wszystko było nie tak. Nie mógł dłużej, widział nienawiść w jej oczach, łzy kiedy odchodziła, w jakim była stanie, zostawił ją wtedy kiedy go potrzebowała najbardziej. Był wściekły ale takie było życie. Oczekiwał zmian, niestety one nie chciały nadejść. Rzucił piwem o ścianę i wyszedł z domu do Kida. Nie chciał tu być, nienawidził tego miejsca.


+++



Obrzeża Death City 


Młoda dziewczyna siedziała nad stawem patrząc na księżyc, w ręku miała odpalanego papierosa. Jej włosy były związane w luźnego koka a z oczu płynęły łzy. Tą dziewczyna była Maka Albarn. Ból jakim było rozstanie z Soulem, był nie do opisania. Płakała co wieczór, ćwiczyła żeby zapomnieć, zaczęła odczuwać nienawiść. Jednak ani razu nie straciła kontroli, ojciec był z nią cały czas. Gdyby nie to załamałaby się. Razem ze Steinem próbują znaleźć osobę, która jej to zrobiła.Młoda maka nadal nic nie pamięta, tamten wieczór to dla niej jedna wielka czarna dziura.
- Maka, Kid jutro wzywa nas. Będziemy musieli wyruszyć na jakaś ważna misje. - powiedział Spirit, podchodząc do pierworodnej.
- Sami? - zapytała nie spuszczając wzroku z księżyca
- Nie, kilkuosobowa drużyna. - odparł.
- Zobaczymy dobrze? Uważam, że niedługo powinniśmy wyjechać dalej tato. - ojciec pogłaskał ją po głowie - Nie martw się jeszcze będzie na to czas - powiedział i poszedł do domu. Maka myślała nad wszystkim co się wydarzyło dotychczas i jednogłośnie stwierdziła że jej życie to jedna wielka tragedia pomieszana z komedią. Nie chciała tego. Chciała wieść normalne życie z chłopakiem który jej już nie chciał. Musiała zapomnieć o tym co do niego czuła, żeby  móc wrócić do dawnej formy.

3 komentarze:

  1. Jest! Nareszcie następny *.*. Czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. To opowiadanie poleciła mi koleżanka i powiem że się nie zawiodłam. Bardzo fajnie piszesz a do tego jest ciekawe i wciąga. Czekam na kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuje za miłe słowa ! :) jest to dla mnie motywacja do dalszego pisania! Kolejny rodział niebawem!
      Pozdrawiam Nataly.~

      Usuń