+++
- Wszystko w swoim czasie dobrze? Poczekajmy na resztę.
- Jasne, nie ma problemu. - odpowiedziała.
Po 20 minutach do pokoju głównego siedziby śmierci wszedł Black Star z Tsubaki, chwile po nich wszedł Soul z Kirino. Maka cała zbladła, zaczęło się w niej gotować, nie zauważyła kiedy Soul do niej podszedł, chciała się odsunąć ale zaczął mówić co spowodowało ze się zatrzymała
- Ta tu to kuzynka Kida, uczy się jak zostać mistrzem kosy, mieszkała w naszym domu ponieważ jej dom zawalił się w skutek tego co wyprawia pogoda, Kid poprosił mnie żeby u mnie nocowała. Nie jestem z nią w żaden sposób związany -Rozumiesz ? - powiedział białowłosy
- Nie obchodzi mnie to. - warknęła, ale poczuła ulgę.
- Twój pokój, nadal jest nienaruszony- szepnął i się odsunął.
Kirino wyszła - dziękuje. - Maka uśmiechnęła się ale zaraz przybrała obojętny wyraz twarzy. - Kid. Powiesz w końcu o co chodzi?
- Oczywiście. Jak wiecie, ostatnio miały miejsce dziwne zniknięcia ludzi, a pogoda zmienia się co chwile. Niepokoje się o to dlatego chciałbym was prosić o patrolowanie miasta wieczorami każdego dnia ktoś inny, raz Black Star i Tsubaki, potem mogę być ja i bliźniaczki, potem prof. Stein i Spirit i na końcu Maka i Soul.
- Dlaczego mam być z Soulem!!?- warknęła Maka.
- Ponieważ on nadal jest twoja kosa- powiedział Kid- koniec ustaliłem to tak a nie inaczej. Zaczynamy warty o 20 kończymy o 6. Tyle możecie się zbierać do domów. Żegnam ! I wyszedł.
- Maka. Możemy porozmawiać ?
- A mamy o czym?
- Oczywiście że tak, chodź do domu. Wróć do niego. - złapał ją za ramie, po czym niespodziewanie przytulił, była w szoku, nie wiedziała co robić nagle powiedział-nigdy już mnie więcej nie zostawiaj.
Przytuliła go, co miała zrobić? Nie potrafiła go zostawić znowu. Zaczęła płakać, jak dziecko. Wszyscy patrzyli ze wzruszeniem. Tęsknili za ich uśmiechami, które bez siebie zanikały aż w końcu w ogóle przestały się pojawiać.
- Idziemy do domu Soul.
- Tak, nareszcie.- odparł z uśmiechem chłopak.
- Maka ja jeszcze idę do Steina, także potem wpadnę, dobrze ? - zaapelował ojciec i odszedł.
- Jasne, do potem! - krzyknęła i poszła.
+++
- Póki co nie. Zachowuje się normalnie, ale wiesz nie wiem czy to ustało na stałe czy wróci w najmniej odpowiednim momencie. Nie wiem co się stało. Ale martwię się ze ten dobry stan jest chwilowy.
- Dlaczego jesteś tak negatywnie nastawiony Spirit? Skoro jest dobrz...
- Ponieważ ona mnie prawie zabiła kiedy myślałem ze mogę ja powstrzymać
- Co? - spojrzał zdumiony na przyjaciela.
- Miała atak. Nie był on taki lekki jak mi się wydawało i oberwałem... Od tamtego czasu nic się nie dzieje.
- W takim razie będziemy ją obserwować, nie martw się, chaos jej nie ogarnie. Nie pozwolimy na to.
- Dzięki Stein, to może teraz skoczymy coś wypić ?
- Jestem ojcem ale w drodze wyjątku mogę wypić piwo, tylko żadnych panienek. Rozumiemy się?
- Oczywiście!
+++
Denerwuje się. Wracam do domu, jestem ciekawa ile Soul zmienił pod moja nieobecność. Może to co było zostało wyrzucone? Ech nie mogę tak myśleć. Nim się obejrzałam byliśmy pod domem. Otworzył drzwi, nic nie mówił, weszłam i doznałam szoku. Było czysto, schludnie i wszystko było tak samo, poza zmianą na ścianie wisiało zdjęcie moje i Soula. Łzy stanęły mi w oczach byłam szczęśliwa, odwróciłam się
- Jeśli chcesz to możesz się odświeżyć. Ja zrobię coś do jedzenia. - powiedział.
- Okej!
Wpadłam do mojego pokoju wszystko było na swoim miejscu, byłam strasznie zadowolona. Wzięłam spodenki i bluzkę po czym udałam się do łazienki . Tego było mi trzeba, nalałam wody do wanny i rozkoszowałam się ciepłem. Kiedy woda zaczęła robić się chłodna, wyszłam ubrałam spodenki i pojawił się problem. Mianowicie moja bluzka była za mała. Cóż urosło mi tu i ówdzie ale żeby aż tak?! Cholera, co ja zrobię, inne ciuchy są mokre. Rozejrzałam się po łazience i zauważyłam koszulkę Soula, nie mam wyjścia, ech. To lepsze niż paradowanie nago. Wyszłam
- Soul!
+++
Kończyłem robić obiad, kiedy usłyszałem Make, wyszedłem z kubkiem kawy z kuchni krzycząc co. - zaczęła coś do mnie mówić ale nie słuchałam, Boże, ona była cudowna, kubek wypadł mi z ręki, jej figura jest po prostu wspaniała, zorientowałem się ze kubek się roztrzaskał, zrobiłem się cały czerwony, nie patrzyłem na make, nie mogłem.
- Jeny, Soul co ty robisz, daj posprzątam to, to mogę koszulkę pożyczyć?
- Jasne bierz jest twoja heh, uciekłem do kuchni po szmatkę, wytarłem kawę z podłogi i zaczęliśmy jeść obiad. Jak za starych dobrych czasów.
+++
- Tylko nie to, błagam nie to - szeptała,
Ale to jej nie słuchało, szaleństwo zaczęło ją ogarniać, do kuchni wpadł Soul, zobaczył ją. To co ją otaczało wyglądało jak czarna smoła, która chciała ją pochłonąć. Wpadł w to i przytulił przerażona dziewczynę. Czuła to ciepło czuła jego zapach, przeszło. Odsunął się
- Maka co to było.
- Nic Soul, nic. Dziękuję, ja się położę jestem zmęczona.
Wpadła do swojego pokoju i poszła spać. Nie chciała o tym myśleć nie miała na to teraz siły.
Białowłosy nie mógł zasnąć, udał się do pokoju dziewczyny, parzył na jej spokojny sen, nie mógł uwierzyć, że nareszcie wróciła. Pamiętał ten dzień w którym odeszła.
+++
- Soul. Odchodzę stąd, nie mogę w żaden sposób rozwijać swoich umiejętności, Ty jesteś już na szczycie, wiem że Kid dobrze cię poprowadzi. Wyjeżdżam z tatą nie wiem kiedy wrócę i czy w ogóle wrócę. Wybacz ze się nie pożegnałam nie potrafiłabym. Jestem słaba i muszę to zmienić. Nie szukaj mnie, kiedy to przeczytasz będę już daleko.
Żegnaj Soul.
Maka.
Umcy umcy! Dawaj dalej!!
OdpowiedzUsuńChoć tak jak ci napisałam, nie jestem jakąś wielką i zagorzałą fanką SE, ale twój blog mnie nawet zaintrygował. Luźno i przyjemnie się go czyta, choć mogłabyś bardziej rozbudowywać opisy (ja też z tym miałam długo problem). Robisz błędy, ale jakoś strasznie rażących nie widziałam, więc jest dobrze ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam