+++
Liz podeszła do nich pewnym i opanowanym krokiem.
- Zostawcie ich. Nie widać, że są zajęci ? - warknęła widząc jak Soul stara się zrzucić z siebie dziewczynę - Kid ogarnij się ! - Pan śmieci natychmiast wstał i razem z białowłosym udali się za Liz od której biła złowroga aura.
- Zostawić was na chwile - westchnęła - Ty - wskazała palcem na Soula - idziesz tłumaczyć się Mace. Będziemy na was czekać u Kida w pokoju, dobrze ? - nie czekając na odpowiedź przyjaciela, złapała czarnowłosego za dłoń i udała się w stronę pokoju.
- Jasne- powiedział i wyszedł na balkon.
Rześkie powietrze uderzyło go w twarz, patrząc na Make zamyślił się. Stała i popijała wino, przy czym zmysłowo wypuszczała dym papierosowy z ust, wszystko było by pięknie gdyby nie fakt, że przy niej stał niejaki Kaneki. Evans nie wiele myśląc podszedł do nich.
- Maka wracamy, Kid czeka -spojrzał obojętnie na dziewczynę.
- Jasne, narazie Kaneki - uśmiechnęła się do niego, zgasiła papierosa i ruszyła za Soulem.
- Ta cześć- odrzekł chłopak z uśmiechem.
Szli w ciszy do pokoju.
- Idź powiedz Kidowi, że jestem zmęczona i nie mam siły na rozmowę. Będę w pokoju - zakomunikowała i ruszyła w stronę ich sypialni.
Chłopak bez słowa poszedł oznajmić Kidowi to co kazała dziewczyna.
Albarn weszła do pokoju i poczuła jak się rozpada. Chociaż widziała, że Soul niczego nie chciał od tej dziewczyny, była cholernie zazdrosna. Zdjęła sukienkę i wpadła pod prysznic, zmywając z siebie ciężar dzisiejszego wieczoru. Zmyła makijaż po czym ubrała koszulkę Evansa i spodenki, rozpuszczając jeszcze mokre włosy, weszła do pokoju. Usiadła na łóżku i myślała czy to co miedzy nimi jest ma szanse jakiekolwiek.- "A może nie powinna się angażować? Przecież ona po mnie przyjdzie i jemu też może zrobić krzywdę.." -takie myśli krążyły po jej głowie. Nie zauważyła kiedy obiekt jej myśli wszedł do pokoju. Eater podszedł do niej i klęknął łapiąc ją za kolana.
- Przepraszam - powiedział z powagą patrząc w jej oczy.
- Nie masz za co- rzekła słabym głosem i potargała jego włosy- jestem zmęczona, idziemy spać ?
- Tak, daj mi chwile na prysznic.
- Okej.
Chłopak wszedł do łazienki, był zdziwiony, że nie wybuchła awantura. Jednocześnie cieszył się, że nie oskarża go o nic złego. Po wykonaniu wszystkich niezbędnych czynności, opuścił pomieszczenie. Jego wzrok padł na łóżko, Albarn spała jak dziecko, podszedł i położył się. Przytulił dziewczynę do siebie delikatnie całując w czoło, po czym ich przykrył. To był ciężki wieczór dla obojga.
+++
Przyjaciele spotkali się na śniadaniu. Siostry Tomphson, miały ogromnego kaca, wybawieniem dla nich była woda. Reszta normalnie spożywała śniadanie, podśmiewając się z przyjaciółek. Do ich stolika podszedł Kaneki.
- Mam nadzieje, że dobrze się bawiliście- rzekł z uśmiechem.
- Tak, bardzo dziękujemy - odparł Kid.
- Mam pewną sprawę, mianowicie - spojrzał na Make i klęknął - Mako Albarn to Ciebie wybrałem na swoją żonę, czy zechcesz nią być? - zapytał.
Maka będąc w szoku opuściła szklankę z wodą, pozwalając rozbić się jej o ziemie. Na twarzach przyjaciół jak i samej zainteresowanej wymalowany był szok. Nikt nie rozumiał sytuacji jaka zaistniała. -Nie dość, że mężczyzna zna ją od dwóch dni to do tego chcę ją brać za żonę ? - takie myśli krążyły w głowie każdego, byli zmieszani ale w pewnym sensie też rozbawieni.
- Em, wiesz to miłe ale ja mam chłopaka - powiedziała Albarn i spojrzała na niego wyczekując odpowiedzi.
- Któż to taki? Na pewno nie jest lepszy ode mnie ! - krzyknął i wstał, chcąc zmierzyć się z mężczyzną, który podbił serce dziewczyny. Soul wstał od stołu.
- Ja jestem jej chłopakiem - warknął odsłaniając swoje zaostrzone zęby i zmieniając swoją rękę w kosę - i nie obchodzi mnie kim jesteś, jeżeli wykręcisz jakiś numer podczas naszego pobytu tutaj. Przysięgam, że cię potne - warknął, po czym usiadł łapiąc Make za rękę. Lord odszedł ze zdenerwowana mina, klnąc pod nosem.
- No, no, no. Kiedy planowaliście mi powiedzieć że wasz związek jest już poważny?- dopytywał Albarn
- Właściwie to w tym momencie stał się poważny - zaśmiał się Soul i skradł całusa Mace przy wszystkich.
Dziewczyna zaczerwieniła się, powodując śmiech innych i krzyk Spirita.
- Nie robi się takich rzeczy przy ojcu!
- Spokojnie, inne rzeczy będę robił za zamkniętymi drzwiami - powiedział Soul i puścił oczko do Spirita.
- Tylko wiecie, jestem młody a bycie dziadkiem to odpowiedzialność! - krzyknął po czym dumnie uderzył się w pierś. - lecz jestem na to gotowy. - dokończył z powaga.
Maka jak i pozostali patrzyła na niego z niedowierzaniem.
- Jesteś nienormalny! - krzyknęła i jednym sprawnym ciosem, sprawiła ze jej ojciec wyleciał przez okno.
- Idę do pokoju - fuknęła zła - sama - warknęła, kiedy Soul zaczął iść za nią.
Chłopak westchnął i odwrócił się do przyjaciół.
- Ale się wkurzyła. Żarty żartami ale tez byłabym zła na jej miejscu - oznajmiła Liz.
- Jak zawsze przesadził. - dodał Stein.
- Ta - szepnął białowłosy, z jakiegoś powodu zabolało go to.
- Posłuchacie mnie wyruszamy za dwa dni, muszę jeszcze byc na kilku spotakniach, a potem wracamy do domu - rzekł Kid. Przyjaciele przytaknęli. Po zjedzonym posiłku kazdy udał sie do swojego pokoju.
Soul wysiadł z windy na swoim pietrze i zaczął kierować sie w stronę pokoju. Przed drzwiami stał Spirit i usilnie próbował przeprosić córkę, która co chwila mówiła nie.
- Staruszku, ja sie tym zajmę - oznajmił chłopak - Stein chciał z toba pogadać - dodał i kluczem otworzył zamek, zamykając za sobą drzwi.
Na łożku siedziała dziewczyna, była smutna i zdenerwowana. Nie patrzyła w stronę chłopaka, była zamyślona.
- Maka ? - szepnął Evans.
- hm?
- Nic, nie ważne - odparł zrezygnowany i padł na fotel.
Dziewczyna wstała i podeszła do niego. Nie pytając o zgodę usiadła na jego kolanach.
- Widzę, że cos cie dręczy - powiedziała i spojrzała w jego oczy - tylko nie chcesz powiedzieć mi co. - dodała.
- To nic. Chodzi o dzisiejsza sytuacje. Nie przejmuj sie - chłopak zaczął sie wykręcać.
- Chce wiedzieć - naciskała.
- Ech- przycisnął ją do siebie i nachylając sie nad jej uchem wyszeptał - Liz powiedziała, że była by zła gdyby jej ojciec skierował do niej takie słowa ale nie o to mi chodzi. Czy ty, myślisz o tym wszystkim na poważnie ? - zapytał i parzył w jej twarz oczekując odpowiedzi.
- Co przez to rozumiesz ? - zapytała.
- No wiesz, przyszłość. Dzieci i tak dalej.
- Idiota z ciebie - powiedziała przez łzy. Chłopak nie mógł zrozumieć dlaczego płakała - Jezu, Soul. Jesteś jedynym z którym mogę wiązać przyszłość! Kretyn! - warknęła i pacnęła go w głowę. - nikt inny- dodała i wtuliła się w niego.
- Wybacz. - pocałował ją w czubek głowy. Nie odzywali się. Wystarczyła im ich obecność, milczenie było teraz najlepsza rzeczą.
+++
- Jestem ! - krzyknął.
- Dobrze
Tsubaki leżała na łóżku oglądając telewizje. Star poszedł do niej, kładąc się obok i przytulając.
- Dawno nie byliśmy na żadnej randce. Masz ochotę gdzieś wyjść? - zapytał.
- Oczywiście - powiedziała zachwycona.
Chłopak złapał telefon i zaczął szukać numeru do ich ulubionej restauracji
- Black. Nawet nie wiesz jak bardzo zmieniasz się przy mnie - szepnęła ale chłopak ją usłyszał
- Co masz na myśli ?
- Zawsze byłeś dziecinny, przy innych zdarza ci się zachowywać jak kiedyś ale przy mnie zawsze jesteś dojrzały i czuły. Po prostu nie mogę uwierzyć w to co się teraz dzieje . - powiedziała i pocałowała go.
Chłopak objął ją, kładąc na łóżko. Rzucił telefon w kat i zaczął zdejmować swoją bluzkę która wyładowała na podłodze.
- Jesteś najlepszym co mnie spotkało - szepnął i wrócił do całowania jej. - nie wyjdziemy dzisiaj chyba - zaśmiał się, łapiąc za zapięcie jej bluzki.
- Możemy wyjść jutro - odparła i pocałowała go.
Ten dzień był dla nich leniwym dniem w domu, wszystkie atrakcje mieli zapewnione w środku.
+++
Wszedł bez pukania. Widząc zaszokowane miny przyjaciół, nie robiąc sobie z tego nic. Ściągnął Make z kolan Soula i postawił go do pionu.
- Stary co ty? - warknął, wkurzony Soul.
- Rozbieraj się - powiedział.
- Co?
- No mówię ! szybko, wytłumaczę wam jak sprawdzę - poganiał go Kid.
Maka spojrzała na nich nie rozumiejąc o co chodzi. Soul stał w samych bokserkach na co młoda Albarn zaczerwieniła się. Kid chodził dookoła Soula po czym odetchnął z ulga.
- Bałem się ze cie oznaczyła - wyrzucił z siebie.
-Oznaczyła ? - warknęła Albarn, dookoła niej zaczęła się tworzyć mordercza i niebezpieczna aura.
- Co? Ale Maka! To nie tak! Kid?
- Chodzi o Kirino. Mianowicie wydaje mi się, że ma na punkcie Soula obsesje i mogła go oznaczyć jako swoją własność poprzez krew na szczęście nie pozwoliłeś jej u siebie spać. Poza tym nie masz żadnej blizny. Wybaczcie mi te problemy, jak wrócimy to wyślę ją od razu na koniec kraju. - wytłumaczył Kid
- Chodź no tu - warknęła Maka łapiąc Soula za rękę.
Stanęła przed nim, wcześniej wyciągając z plecaka ostrze. Przecięła delikatnie jego skórę, nad pamiętną blizną.
- Ja Maka Albarn mistrzyni ostrza. Oznaczam Cię więzem krwi, którego nie da się złamać. Będziesz wierny jako broń i nie przeciwstawisz mi się.
Chłopak objął ją i oparł swoje czoło o jej. Zmieniając swoją rękę w kose, przeciął jej skórę pod obojczykiem. Ustawiając się tak aby ich krew splotła się ze sobą.
- Ja Soul Eater Evans. Przysięgam, że będę służyć tylko tobie. - pocałował dziewczynę.
- To bardziej wyglądało jak oświadczyny z odrobiną pikanterii, ale dobrze! - klasnął w dłonie Kid - Cieszy mnie to, mimo że nie jest to widoczne dla każdego. Ale zawsze działa tak samo, nikt wbrew twojej woli Maka nie może, go użyć.- Blondynka spojrzała na Soula z promiennym uśmiechem.
- Jeszcze jedno - dodał czarnowłosy - te wasze blizny będą nie symetryczne ! Jak mogłem na to pozwolić. To przez te cholerne papiery. Trudno, będę udawać, że mnie tu nie było! Dobra w takim razie wracam do roboty. Trzymajcie się! - jak powiedział tak zrobił, nim się obejrzeli przyjaciel był już daleko od ich pokoju.
Para zaczęła się śmiać.
- Cały Kid, już zapomniałam o jego symetrii.
- Jest to teraz mniej zauważalne, ale pozostało. To co teraz robimy ?
- Wychodzimy gdzieś ?
- Jasne, tylko się ubiorę.
Chwile potem byli już na mieście. Zachowywali się jak normalna para. Chodzili za rękę, zjedli coś. Soul wygrał dla dziewczyny maskotkę w kształcie czarnego psiaka. Zachowywali się jak na randce. Całe popołudnie zwiedzali miasto. Wieczorem udali się nad staw.
- Pięknie tu - szepnęła Maka i zapatrzyła się w księżyc który razem z gwiazdami połyskiwał na niebie - Chciałabym żeby zawsze było tak spokojnie - dodała i usiadła przytulając się do pluszaka.
- Ja tez. Ale niestety, nie jesteśmy normalni. - powiedział - nie chciałbym być normalny wiesz ? - dodał siadając obok - możne nie poznalibyśmy się? Nie kłócili ? Nigdy bym cię nie pocałował ? Nie chciałbym takiego życia - spojrzał w jej oczy i uśmiechnął się. - Jesteś dla mnie wszystkim - pocałował ją w czoło.
Rumieńce wkradły się na jej twarz. Objęła go.
- Dziękuje - szepnęła.
- Za co? - zapytał będąc milimetry od jej ust
- Za to, że jesteś - szepnęła.
Chłopak pocałował ją. Złapała za jego włosy i leciutko pociągnęła. Zaśmiał się miedzy pocałunkami, podnosząc ją i kierując się w stronę stawu.
- Wiesz, nie jesteśmy normalni - szepnął jej do ucha i wskoczył do wody z nią na rękach. Jedyne co młoda Albarn mogła zrobi to wydać niespodziewany pisk.
Wynurzyła się i ze wściekłością szukała Soula, jednak nie wynurzał się, zaczęła się obracać dookoła. Szukając jasnej czupryny lecz nigdzie nie mogła jej dostrzec. Zdenerwowała się. Chciała zanurkować kiedy ktoś pod wodą złapał ją i posadził sobie na barkach.
- Hahaha - śmiał się w głos Evans.
- Idiota ! - krzyknęła bijąc go po głowie.
- No już, już - ściągnął ją z siebie - Nie możemy być aż tak normalni - powiedział - Podoba się Pani randka ? - zapytał z zawadzkim uśmiechem.
- Bardzo - szepnęła i musnęła jego usta.
Para wyszła z wody odczuwając chłód, jaki nastał na dworze. Dziewczyna objęła rękoma ramiona chcąc zatrzymać przy sobie trochę ciepła. Chłopak widząc jej marne starania, podał jej psiaka i bez zbędnych pytań porwał na ręce. Albarn zaśmiała się, nie miała siły zaprzeczać. Zmęczenie dawało jej się we znaki, cmoknęła go delikatnie w podbródek czując dwudniowy zarost. Cicho westchnęła i wtuliła się w niego, zapadając w delikatny sen. Białowłosy uśmiechnął się pod nosem. Rozpierało go szczęście i za nic w świecie nie chciał stracić tego, co dopiero odzyskał.
+++
- Przyszłam do ciebie, aby zapłacić - wyszeptała - a potem przedyskutować warunki - dodała zbliżając się.
- Rozumiem. W takim razie, zobaczymy czy jesteś wystarczająco silna aby przeżyć to - Ryknął i rzucił w nią kula ciemnej energii. Młoda kobieta odskoczyła i znalazła się za nim chcąc go ogłuszyć. Jednak na nic jej się to zdało gdyż mężczyzna rzucił nią o ziemie i zaczął podduszać jedyne co pamiętała to czerwone oczy pełne satysfakcji i chorej radości.
______________________________________________
Zachęcam do komentowania, każdy odzew ze strony czytelników daje mi siłę do dalszego pisania.
Pozdrawiam i do następnego!