poniedziałek, 19 stycznia 2015

Rozdział 5

+++

Gdzie ja jestem? Co się dzieje ? Czemu tu jest tak ciemno..
- Halo! Jest tu kto ?
 - Jestem z Tobą  Maka.
Odwróciłam się
- Soul! Co się tu dzieje ?? Powiedz mi o co chodzi.
 - Widzisz Maka, muszę cię zabić - złowrogi uśmiech pojawił się na jego twarzy po czym zaczął mnie atakować.
- Soul! Co Ty wyrabiasz?!
- Muszę cię zabić jesteś zagrożeniem - krzyczał.
 - Nie, nie błagam.. - zaczęłam uciekać w ciemność. Bałam się nie mogłam go skrzywdzić gdzie podziała się moja odwaga ? Stałam się taka miękka, upadłam. Wszystko mnie bolało, nie wiem gdzie byłam ani po co. Jedyne czego byłam pewna to na pewno nie był Soul. - nie jesteś Soulem- warknęłam.
- Masz racje co nie zmienia faktu, że cię zabije! - postać zaczęła się zmieniać nie widziałam już Soula, teraz była to Kiyo jej czerwone oczy płonęły żądzą mordu a twarz wykrzywiła się w obsesyjnym uśmiechu.
 - Chodź Maka, pobawimy się - wyjęła sztylet i zaczęła nim machać.
Ruszyłam do ucieczki, co tu się do cholery dzieje. Złapała mnie, była tuż nade mną wbiła mi szpony w żebra i czekała na krzyk. Złamałam się krzyczałam, bolało jak cholera, złapała sztylet i wycelowała nim w moje oczy. Zamachnęła się i...
- Maka. Obudź się do cholery
- Co ? Soul ? Jezu, to był sen jak dobrze . - zapłakałam i przytuliłam się do zaszokowanego chłopaka. - Ona chciała mnie zabić, boje się. Nie chce spać Soul. Nie mogę ona mnie zabije - łkałam.
 - Uspokój się! Jestem tu. Nic ci się nie stanie.
- Co chcesz przez to powiedzieć ?- zapytałam zaszokowana.
 - Proste będę z Tobą spał - odpowiedział, jakby była to najnormalniejsza rzecz na świecie.
- Ze mną ? -zrobiłam się czerwona - dobrze tylko bez żadnych podejrzanych ruchów bo zabije. Rozumiesz? - zapytałam z miną mordercy, on potulnie pokiwał głową na tak. Położyłam się, czułam że robię się coraz bardziej czerwona...
- Chodź tu - powiedział i przytulił mnie do siebie. Był taki ciepły, umięśniony. Czułam się bezpiecznie. Po chwili zasnęłam.

+++

Zasnęła szybko, jednak to co było wcześniej. Nigdy czegoś takiego nie widziałem, jej twarz wykrzywiona w bólu. Łzy. Krzyk. Co mogło jej się przyśnić, objąłem ją mocniej, oddychała spokojnie chyba wszystko było w porządku, po dłuższym czasie sam zasnąłem z pewnością, że jest bezpieczna.

+++

Noc nie była bezpieczna, kiedy nad Death City pojawiły się chmury, które przyniosły ulewę. Deszcz padał  całą noc a nad ranem rozpoczęła się burza.
Ktoś zapukał do drzwi, ale ani Maka ani Soul nie mieli ochoty wstać, spali. Po chwili dało się usłyszeć dźwięk otwieranych drzwi, ktoś wszedł do domu. Zaczął się kierować do pokoju Maki. Otworzył drzwi i..
- MAKA DO CHOLERY JASNEJ CO TY Z NIM ROBISZ?! - krzyknął rozhisteryzowany Spirit
- Uspokój się - ogarnął go Stein - jak wstaną będą się tłumaczyć - zaśmiał się złowrogo.
Maka otworzyła oczy i albo miała omamy albo słyszała swojego ojca. Poczuła, że leży na czymś ciepłym, tym czymś a raczej kimś był Soul.
 - Co ja.. - nie dokończyła bo Soul otworzył oczy. Sytuacja była co najmniej dwuznaczna. Młoda dziewczyna leżała półnaga na równie półnagim chłopaku i jeszcze się do niego tuliła. Bez zbędnych słów  i wstydliwych spojrzeń wstali i udali się do kuchni, żeby zrobić śniadanie. Jakie było ich zdziwienie kiedy w kuchni zobaczyli lamentującego ojca Maki, który powtarzał "Nie chce być dziadkiem " i Stein, który podśmiewał się pod nosem.
- Jakim dziadkiem ?- warknęła Maka - O czym Ty bredzisz ?
- Wyobraź sobie, że nie codziennie widzi się swoje dziecko w takiej sytuacji! Co by matka na to powiedziała ?! Ona mnie zabije, zabezpieczyliście się  chociaż ?! - pytał Spirit a Stein płakał ze śmiechu.
- Staruszku to nie tak jak myślisz- powiedział Soul.
- Do cholery jasnej! Po pierwsze kto pozwolił ci tu wejść ?! Po drugie nie spaliśmy ze sobą w ten sposób o jakim ty myślisz ! - warknęła zła dziewczyna - nie wiem za kogo mnie masz ale to przesada, wyjdź stad i nie pokazuj mi się na oczy - wykrzyczała i pobiegła do swojego pokoju.
- No pięknie, teraz będę musiał ją uspokajać. Jakie to męczące - jęczał Soul.

Nagle atmosfera zrobiła się gęsta, Stein przestał się śmiać a Spirit w mgnieniu oka pojawił się przy Soulu, przykładając mu kosę do szyi.
 - Posłuchaj, nie radzę ci jej skrzywdzić bo za wiele po tobie nie zostanie - syknął.
- Staruszku chyba mnie nie doceniasz - powiedział spokojnie po czym obezwładnił czerwonowłosego - ja też się zmieniłem i nigdy jej nie skrzywdzę. - powiedział chłopak po czym puścił ojca Maki - co was sprowadza ? - zapytał.
- Pamiętaj, że dzisiaj wy macie patrol, uważajcie na siebie. W sumie tyle, miło było cześć ! - powiedział Stein. Po czym zabrał Spirita i wyszedł.

+++

-Boże co za poranek. Maka wyszli już ! - krzyknąłem. - Maka? - zapukałem do jej drzwi. Nie odezwała się. Pociągnąłem za klamkę -Maka otwórz drzwi albo je wywarze. Masz 3 sekundy - zacząłem odliczać - 1....2 ... Nie żartuje ... 3 - walnąłem w drzwi. Padły na ziemie, a dziewczyny nigdzie nie było.- Cholera jasna. -pobiegłem do swojego pokoju się ubrać i znaleźć Makę. Mogła się aż tak wkurzyć.. Żeby stracić kontrole ? Nie niemożliwe. Odpędziłem od siebie złe myśli, wsiadłem na motor i zacząłem jej szukać.

+++

Cholera, tato czemu musisz być takim idiotą. Myślałam gorączkowo. Owszem sytuacja wyglądała dwuznacznie ale żeby od razu wyskakiwać z czymś takim. Muszę się uspokoić, nie mogę pozwolić na utratę kontroli. Spokojnie oddychać. Usłyszałam motor - Soul- szepnęłam z uśmiechem. Czekałam aż podejdzie. Czeka nas ciężka rozmowa.

+++

- Tu jesteś! Szukałem Cię. Nie możesz od tak sobie uciekać nic mi nie mówiąc. Chcesz żebym na zawał padł czy jak? Z kobietami są same problemy..
- Soul. Zamknij się,dobrze? Chce Ci powiedzieć co mi się stało. Dlaczego to się dzieje. Powiem ci co pamiętam, co czułam. Usiądź.
Chłopak usiadł bez słowa i wpatrywał się w mistrzynie. Wiedział, że dla niej to na prawdę ciężka sprawa. Jednocześnie cieszył się, że w końcu zrozumie co się dzieje.


Byłam w ciemnym pokoju słyszałam płacz i krzyk innych ludzi. Nie wiem co oni tam robili. Głowa pulsowała mi niemiłosiernie, pojawił się on. Kishin.
- Panna Albarn się obudziła. Cóż za cudowna niespodzianka. Jak ci się żyje, co? Pewnie myślisz, że mnie zabiłaś, mylisz się smarkulo, przez ciebie wszystko przepadło! Będziesz cierpiała!
Bił mnie, kopał, wyjął nóż i przecinał moje ciało jak papier. Płakałam, błagałam ale to nic nie dało. Byłam za słaba. Potem nie pamiętam nic, tylko krzyk, krew, czerń i ból. Potem obudziłam się w szpitalu. Powiedzieliście mi, że wygrałam z Kishinem, że już jest dobrze ale ja czułam jego wzrok
Łza spłynęła po moim policzku, wytarłam ją
 - Po tym wszystkim tylko się kłóciliśmy Soul. Ja.. Załamałam się psychicznie, Stein postanowił żebym wyruszyła z ojcem na trening, ponieważ tutaj za bardzo wszystko mnie raniło. Nie potrafiłam sobie ze sobą poradzić, odeszłam, tęskniłam ale nauczyłam się być twarda. Pewnego razu pokłóciłam się z ojcem. Wyprowadził  mnie z równowagi, wtedy po raz pierwszy pojawiła się Kiyo. Była przerażająca. Oczy czerwone rządne krwi, zęby ostre jak brzytwy, sadystyczny uśmiech, czarne włosy, które wiły się niczym rój węży i jej ręce a raczej szpony, które za każdym razem coraz głębiej wbijały się w moje żebra. Coraz mocniej aż w końcu poddałam się jej. Ojciec ledwo uszedł z życiem, ja jestem niebezpieczna Soul powinnam odejść...

- Zamknij się- warknął - zamknij się do cholery Maka! Dlaczego ?! Dlaczego mi nie powiedziałaś, że cię ranie?! Że jest z Tobą kiepsko ?! On cie krzywdził na moich oczach, a ja nic nie potrafiłem zrobić. Z nią było to samo, kurwa. Dlaczego nie potrafię cie ochronić - warknął wściekły, był zdruzgotany tym co usłyszał.
- Soul. Co Ty, przecież to nie twoja wina. Ja.. Dzięki Tobie nie miałam ataku w kuchni! Dzięki Tobie potrafię się uśmiechać! Nie jesteś żałosny, ratujesz mnie każdego dnia - powiedziałam - spójrz na mnie - zero reakcji. Złapałam jego twarz w dłonie. Patrzył na mnie smutnym wzrokiem. Oparłam swoje czoło o jego .
- Jesteś jedynym, który potrafi mnie powstrzymać Soul. Ratujesz mnie każdego dnia. - złapał za moje ręce, po czym pocałował mnie w czoło i przytulił.
- Jeżeli kiedykolwiek będziesz miała zły sen, będziesz tracić kontrole albo będziesz po prostu zła powiedz mi to. Dobrze?
- Dobrze wracajmy do domu, dzisiaj mamy obchód - odparłam,

 Białowłosy wstał i bez słowa zaczął mnie ciągnąć w stronę motoru, wsiedliśmy, przytuliłam się do jego pleców. Teraz będzie tylko lepiej prawda? uśmiechnęłam się  do swoich myśli i rozkoszowałam się jego zapachem.

+++

Dojechali. Młoda Albarn weszła do domu z uśmiechem, zdjęła buty i stanęła.
- Soul - warknęła - co do cholery zrobiłeś z moimi drzwiami, kretynie!
- No bo nie chciałaś otworzyć a ja się martwiłem i jakoś tak wiesz - tłumaczył się z błagalnym wzrokiem który mówił nie zabijaj.
- Przecież mamy te same klucze do drzwi nie mogłeś ich po prostu otworzyć?! Wstaw je. Ja idę zrobić coś do jedzenia - fuknęła zła i wyszła.
- Co ja mam z ta kobieta- szepnął do siebie.
- Słyszałam - warknęła - do roboty!
Chcąc nie chcąc chłopak zaczął naprawiać drzwi. Maka postanowiła zrobić spagetti. O dziwo wszystkie składniki znajdowały się w lodówce, po godzinie obiad był gotowy.
- Skończyłeś już ?
- Taaa. To było takie męczące. O jedzenie ! - rzucił się na spagetti i wchłaniał je z prędkością światła.

Maka zaśmiała się i usiadła na przeciwko, jedząc powoli. Po skończonym posiłku, Soul pozmywał a jasnowłosa poszła się odświeżyć. Po wykonanych czynnościach, każdy zajął się sobą. Maka czytała książkę a Soul oglądał coś w telewizji. Zachowywali się jak normalni ludzie, bez problemów, bez żadnych specjalnych zdolności. Byli po prostu ludźmi, którzy spędzali wspólnie czas, normalność coś czego im brakowało od dawna.
Nim się obejrzeli wybiła 19. Maka postanowiła zrobić coś do jedzenia a Soul poszedł się odświeżyć. Maka postanowiła ubrać na zwiad coś wygodnego. Wybrała czarne rurki, do tego bokserkę również czarna i skórę a do wszystkiego trampki. Soul ubrał się jak zawsze jeansy, czarna koszulka, bluza, opaska i trampki. Wyszli na ulice Death City. Było cicho. Pogoda nie wariowała, można było poczuć się jak na romantycznym spacerze, ale widzieli, że za rogiem może czaić się zło, które bez problemu może ich zranić tak jak Liz.
- Maka, myślisz że będzie spokojnie?
-Mam nadzieje. Nie za bardzo wychodzi nam synchronizacja. Obawiam się trochę. - rzekła niepewnie
- Nie martw się, wszystko będzie dobrze- odparł z uśmiechem
Chodzili już dobre 3 godziny a miasto było ciche i psute. Nawet pogoda nie sprawiała problemów. Cisza przed burza, czy może dziś nikt nie planuje atakować miasta?

Nagle ziemia zaczęła się trząść.
- Cholera, co jest? - krzyknęła Maka.Spojrzała w stronę Schinbusen, cały budynek był we mgle
- Soul, szybko! - krzyknęła. Chłopak przytaknął i zaczęli biec w stronę szkoły jak i biura Pana śmierci.
Dotarli na miejsce, byli już tam Black Star i Tsubaki.
- Widzieliście co to było? - zapytała Maka.
- Nie, dopiero przybiegliśmy. Z tego co wiem Kid jest w środku - odparł Black.
- Cholera. Soul idziemy. - wyciągnęła rękę do chłopaka
- Teraz albo nigdy - zaśmiał się. Złapał jej rękę i zaczął się zmieniać w kosę. Dziewczyna ruszyła w stronę gabinetu śmierci, za nią Black Star z Tsubaki zmienioną w ostrze.

Biegli przez zrujnowane korytarze.
Usłyszeli krzyk. Przerażający krzyk. To był Kid.
Nie myśląc wiele ruszyli dalej. To co zobaczyli, było przerażające. Krew ciekła po kafelkach gabinetu śmieci. Była to krew Kida i bliźniaczek, nad nimi stał człowiek, który z chorą satysfakcją zaczął wbijać miecz coraz głębiej w ramie Kida. Chłopak nie mógł nic zrobić. Mężczyzna miał czarny płaszcz a jego twarz zasłaniała maska ukazująca kruka. Przyjaciele ruszyli na przeciwnika. Maka zaatakowała od góry, Star od tyłu. Jednak ten bez problemu odbił oboje w przeciwne strony. Star wstał i znowu ruszył na przeciwnika, uderzając go falą duszy. Jednak na nim to nie robiło żadnego wrażenia, zaśmiał się po czym wbił szpony w brzuch chłopaka. Star wydał z siebie wściekłe warknięcie. Przeciwnik odrzucił go na kolejną ścianę, chłopak ledwo stał. Maka ruszyła.
- Uważaj jest silny - powiedział Soul.
- Wiem. - odparła dziewczyna.
Uderzyła od góry. Nic to nie dawało, atakowała z każdej strony, a on stał i śmiał się. Dla niego była to zabawa. Dziewczyna skupiła się i aktywowała łowcę wiedźm, jedną ze swoich najsilniejszych technik. Uderzyła w niego, runął na ścianę. Była zmęczona. Myślała, że to koniec, jednak ten bez problemu wstał. Jego maska pękła w pół ukazując ohydne oblicze. Ten mężczyzna zamiast oczu, miał dziury, jakby zostały one wypalone. Długie kły wystawały z jego ust a cała twarz była pokryta bliznami. Ruszył wściekły na dziewczynę. Zablokowała atak kosą, niestety był zbyt silny. Odrzuciło ją, wstała. Przeciwnik już do niej biegł, odskoczyła po czym kontratakowała,

Znowu wpadła na ścianę, była cała poobijana nie miała siły wstać, Soul ledwo utrzymywał się w postaci kosy. Kimkolwiek on był, wiedzieli jedno jego siła przewyższała ich. Podszedł do młodej Albarn, chwytając ją za gardło. Zaczął ją dusić, dziewczyna nie miała siły walczyć, mdlała. Nagle ręka kata została przecięta w pól.
 - Nigdy nie waż się dotknąć mojej mistrzyni! -warknął  po czym zmienił swoją kosę w rękę i kopnął przeciwnika. Soul stanął przed Maką. - nie pozwolę ci jej tknąć- powiedział.
 Kruk uśmiechnął się szaleńczo nie robiło na nim wrażenia to,że właśnie stracił rękę. Był zafascynowany tym co zobaczył, spojrzał na białowłosego po czym powiedział.
- Sam do mnie przyjdziesz chłopcze - i zniknął.
 Maka zemdlała. Do gabinetu wpadli żołnierze, zabrali Kida, bliźniaczki, Stara i Tsubaki do szpitala. Soul wziął Make na ręce i zaczął nieść do domu.

+++

Gdy dotarł, przemył dziewczynie powierzchowne rany i sam padł obok niej na łóżku. Nie miał siły, jego rany nie były głębokie ale piekły niemiłosiernie.

+++

Rano dziewczyna poczuła na sobie ciężar. Spuściła głowie i zobaczyła burze białych włosów
-Soul - szepnęła, wszystko ją bolało. Chłopak otworzył oczy, i podniósł się na rękach.
 - Dobrze się czujesz ?
 - Tak - szepnęła zawstydzona Miała straszna ochotę na...
- Martwiłem się. Bałem się o ciebie, cholera musimy poćwiczyć, muszę cie chronić i... - położyła mu palec na ustach.
 - Ciii uratowałeś mnie, znowu - podniosła się na łokciach.
 - Dziękuje-pocałowała go delikatnie i nieśmiało. Chłopak był w szoku ale odwzajemnił pieszczotę. Czuł jak gorąco opanowuje jego ciało, przycisnął się do niej, dziewczyna przerwała.
 - Chodź, przemyjemy twoje rany- powiedziała zawstydzona.
 Wstali i udali się do łazienki. Dziewczyna wyjęła apteczkę.
- Zdejmij koszulkę i się odwróć - powiedziała.
Chłopak rozebrał się. Zaczęła oczyszczać jego rany, nawet nie syknął mimo, że paliło cholernie,
 -odwróć się do mnie.


+++

Przejechałam ręka po szramie, która została po tym jak mnie chronił. Pamiętam co się wtedy działo. Zaczęłam dezynfekować rany na jego ciele przy okazji podziwiając wyrzeźbioną klatkę. Był dla mnie ideałem. Pocałowałam go. Nie powinnam tego robić. Gdy oczyściłam wszystkie rany chciałam wyjść ale Soul złapał mnie za rękę.
- Teraz twoja kolej - powiedział i posadził mnie na pralce. Zrobiłam się cała czerwona.
- Co ty wyprawiasz ?
- Chce ci oczyścić rany, zdejmij bluzkę - powiedział najspokojniej w świecie.
- Chyba cie pogięło! - byłam zażenowała tą sytuacją.
- Sam cie rozbiorę - zagroził.
- Jeny.. Dobrze. - dopiero teraz zauważyłam, że moja bluzka była cała we krwi. Zdjęłam ją. Miałam ranę na brzuchu, dość dużą.
 - To nie wygląda ciekawie - powiedział Soul ze smutkiem w oczach
- To nic, naprawdę.
Bez zbędnego gadania zaczął oczyszczać moje rany. Byłam strasznie zawstydzona, tą sytuacja była  co najmniej dwuznaczna.
 Zabandażował mi brzuch. Spojrzałam w jego oczy, był nieobecny- Soul? - nagle poczuła, jak mnie obejmuje i przyciska swoje usta do moich. Zaszokowana nie widziałam co robić.
Całowaliśmy się namiętnie. Robiło się gorąco. Złapałam go za szyje i zaczęłam oddawać pocałunki z równą pasją.







---------------------------------------------------------------
Oto kolejny rozdział !
Dziękuję za 200 wejść na bloga a także za każdy komentarz!
Jest to wielka motywacja do dalszej pracy :)
Do następnego !
Nataly .~

1 komentarz:

  1. Kocham tego bloga i Ciebie za to, że zaczęłaś go pisać. Czekam na dalsze rozwinięcie.akcji!

    OdpowiedzUsuń