czwartek, 8 stycznia 2015

Rozdział 1

- Tato, daleko?  - zapytała bez zapału jasnowłosa dziewczyna
- Zaraz powinniśmy być, minęliśmy granice jakąś godzinę temu, także kolejna godzina na dotarcie do Death City. Czemu Kid cię wezwał? - zapytał zaciekawiony.
- Nie mam pojęcia, załatwię to i ruszamy dalej dobrze? - odparła.
- Jasne.

Tymczasem w gabinecie śmierci

- Posłuchajcie mnie do cholery, nie wiem co się dzieje i jak to zatrzymać, ludzie giną w niewyjaśnionych okolicznościach, pogoda wariuje, potrzebujemy pomocy z zewnątrz - powiedział Kid.
 - Kogo masz na myśli? - zapytał Black Star.
 - Dowiecie się w swoim czasie- odpowiedział.
Wszyscy stali w ciszy, gdy nagle ziemia zaczęła się trząść, trzęsienie rozniosło pól gabinetu, nikt nie zdarzył zareagować, wszyscy zaczęli się podnosić i ujrzeli coś co przypominało gigantycznego wilka z 3 głowami,a na nim był jakiś mężczyzna, nie znali go.
- Kim jesteś ?! - Wykrzyczał Kid.
- Po co wam to wiedzieć? Skoro i tak zaraz wszyscy zginiecie.
 Nie dając nikomu dojść do słowa ruszył na przyjaciół. Kid wyjątkowo przywołał Soula który widząc powagę sytuacji skupił się na synchronizacji, Black Star atakował frontalnie z Tsubaki, bliźniaczki Thompson odwracały jego uwagę. Przegrywali sytuacja nie wyglądała ciekawie, żadne posiłki nie mogły się dostać przez zawalone ściany, gdy nagle wielki wilk przecięty w pól z hukiem opadł na ziemie. To co zobaczyli zdziwiło wszystkich, nie tego się spodziewali.
Dziewczyna widząc szok wymalowany na twarzach, przycisnęła do siebie broń, zauważając zamiary przeciwnika ruszyła na niego chroniąc jednocześnie Kida. Zaatakowała anty demoniczna ogromna falą duszy, która powaliła mężczyznę po czym odcięła mu głowę, wszyscy stali zaszokowani, nie była to ta sama Maka co 4 lata temu. Była niewzruszona, tym że właśnie kogoś zabiła.
- Więc czego chciałeś Kid? - zapytała obojętnie, nie przejmując się wzrokiem zaszokowanych przyjaciół.
- Chciałem cię prosić o pomoc, ale teraz musimy odpocząć także, jutro omówimy sprawy biznesowe.
- Cudownie, a gdzie mam spać ?
- W swoim domu - warknął Soul
- Moim? Ja tu już nie mam domu Soul.- po czym odeszła.
- Kurwa Kid dlaczego nam nie powiedziałeś że ona żyje?Że wróci? - krzyczał Soul.
- Nie chciałem, nie wiedziałem kiedy się pojawi.
- Zajebiście! -  krzyknął i wyszedł.
- Stary słabo to załatwiłeś- westchnął Black Star- wiesz jaki był załamany przez cały ten czas.To nie jest dla niego łatwe.
-Wiem o tym ale nie wiedziałem że się pojawi tak szybko, Star zostaw mnie samego muszę pomyśleć . - powiedział Kid po czym zaczął się zastanawiać, jak korzystnie rozwiązać sytuacje z Soulem i wpadł na pomysł, którego żadne zasady nie mogły powstrzymać.
- Jasne, do zobaczenia stary, Tsubaki wracamy!
- Dlaczego to wszystko tak się komplikuje ech.

Ulice, Death City

- Soul! Czekaj!- krzyczał Black Star
- Chcesz ? Może też wiedziałeś że ona wróci? - warknął Soul
 - Nie, nie wiedziałem.. Ale Kid chciał dobrze, wiesz o tym - starał się przekonać białowłosego przyjaciel
 - Gówno prawda, nie mogę z nią być, ponieważ moim zadaniem jest ochranianie Kida! Co mi z tego że jest obok? -
wymyślimy coś zobaczysz, Kid znajdzie jakaś lukę.
- Nie wierze w to już Black Star. Wracam do domu.. Chciałbym żeby ona tam była. Cześć.
- Ta, cześć. Tsubaki, co o tym myślisz? - zapytał
 - Ech, sama nie wiem. Powinniśmy pogadać z Kidem na poważnie, bo to co się dzieje zaczyna mnie wkurzać. Chodź idziemy do domu- złapała chłopaka  za rękę i zaczęli się kierować w stronę swojej dzielnicy.


+++


- Tato czemu mam wrócić tam? -jęczała młoda Albarn
 -Ponieważ tam jest twój dom Maka. Nie zależnie od tego że go opuściłaś, są tam twoje rzeczy prawda? - stwierdził ojciec.
 - I co z tego nie chce tam wracać.- bulwersowała się.
 - Masz tam iść maka pogadać z Soulem inaczej cie zaniosę -zagroził.
- Pfu, powodzenia! - nagle poczuła jak się odrywa od ziemi - tato!! Ty chyba żartujesz! Podstaw mnie, do cholery!
 - Nie zrobię tego. Muszę pogadać ze Stainem także nie mogę zostawić cię samej. Idziesz do Soula.- powiedział spokojnie.
 - Nie jestem dzieckiem do cholery -warknęła.
 -To przestań się tak zachowywać! - zamilkła. Nie odzywała się aż do momentu kiedy jej ojciec postawił ją pod drzwiami "jej" domu. Zadzwonił dzwonkiem, poczuła że słabnie. Bała się. Nagle drzwi się otworzyły a w nich stanęła nieznana Mace dziewczyna
- Kim jesteś?- Warknęła zielonooka.
 - Ja? Jestem Kirino, mistrzyni kosy. A wy? - odpowiedziała spokojnie dziewczyna
-Jestem Maka Albarn. Jak się nazywa twoja broń?
 - Soul Eater Evans.
Maka zbladła. - Soul... -  poczuła jak słabnie, usłyszała jego głos. - Kirino, kto przyszedł ? Podszedł Soul w samych dresach bez koszulki. Poczuła się oszukana. Zdradzona. Jej ojciec stał i parzył, ona nie była lepsza, traciła kontrolne, odwróciła się i zaczęła biec prosto przed siebie, tracąc ostatnią nadzieje, na normalność.

+++

- Soul - warknął Spirit. - jak mogłeś do kurwy nędzy! - zmienił swoją rękę w kosę - jak to możliwe co ? Nie mogłeś być bronią Maki bo prawo zabrania ?!Ale z nią tak?! -krzyczał Spirit
- To nie tak! Co ona wam powiedziała?! Co im powiedziałaś Kirino !!? -  zapytał wkurzony Evans
 -Ja powiedziałam że jestem mistrzynią kosy i że moja kosa jesteś ty... - powiedziała wyraźnie przerażona dziewczyna
 - Co? Chyba żartujesz! To jest kuzynka, 16 letnia, Kida której dom sie zawalił, przenocowałem ją. Właśnie sie pakuje bo Kid załatwił już nowie mieszkanie, była tu tylko jedną noc! Kurwa mać, nie zostawił bym Maki! - powiedział chłopak.
- Nie mi powinieneś to powiedzieć. - powiedział Pan Albarn po czym odwrócił się i wyszedł.
- Kurwa. Tylko nie to. Kirino pakuj się i wyjdź. - warknął wściekły i udał się do swojego pokoju.Poszedł do swojego pokoju. Ona chciała porozmawiać, przyszła tu. A zobaczyła... Co mogła pomyśleć. Cholera jasna. Dlaczego zawsze musi być pod górkę.
-Jasne. Przepraszam Soul.-  wyszeptała.

+++

Biegła. Po prostu biegła, czuła łzy które spływały po policzkach. Chyba naprawdę go kochała? Nie, nie może kochać. Po tym co się stało. Nie może. -cholera jasna!! Dlaczego.. DLACZEGO!!- płakała? Nie wyła z rozpaczy. Nie chciała tego widzieć. Młodej, ładnej dziewczyny u niego. Chciała go przytulić. Ale koniec. Ma dziewczynę jest szczęśliwy. - nie chce mu tego zabierać- łkała po cichu, usiadła na ławce w parku, myśląc o tym jak zachować zdrowy rozsądek w tej sytuacji.


+++

Po pewnym czasie usłyszała wołanie. Ktoś wolał jej imię. - tata..tu jestem! - krzyknęła
 - Maka, posłuchaj Soul ..
- Nie tato, nie chce słuchać, chodźmy do Kida na pewno nas przenocuje.- powiedziała po czym ruszyli w stronę domu Pana Śmierci. Bez większych wyjaśnień Kid przyjął ich pod swój dach, następny dzień nie zapowiadał się szczęśliwie. Chociaż  kto wie ?

5 komentarzy:

  1. Aaaaaaaa!! Już kocham tego bloga! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Jezus, nie dotrwałam do końca rozdziału ;_;
    Kobieto, ten blog to koszmar!
    Pozwól że się przedstawię: Kasuki (Asia), uczennica Amaterasu, krytyk i analizator wszelkich (po)tForów. Bloga twego znalazłam w komentarzu blogaska niesławnej Natsuki.
    Matko Boska, wybacz, ale nie umiesz pisać. Historia może i fajna, ale koszmarnie napisana.
    Po pierwsze: Wielkie litery. Robisz to źle. Co to ma w ogóle być? Na początku wielu zdań i dialogów nie ma wielkiej litery. Tego się uczysz w PODSTAWÓWCE.
    Po drugie: przecinki i inne znaki interpunkcyjne. Nie ma ich. Po prostu ich NIE MA. A powinny być. Naprawdę powinny. Nie chce mi się przytaczać fragmentów, w których brak tego cholernego przecinka, bo zajęłoby to z godzinę. Tyle jest zdań bez przecinka, że właśnie tyle by to zajęło.
    Po trzecie: styl. Koszmar. Teksty, następstwa czasowe - beznadzieja. Chciałabym przeczytać dalej, ale nie mogę. Po prostu nie umiem czytać czegoś takiego.
    Zobaczę jeszcze rozdział szósty, ale nie sądzę, żeby był lepszy. Wystarczy spojrzeć na kilka zdań na początku, żeby mieć ogólne pojęcie o autorze. No chyba że autor pisze poprawnie, tzn. stawia wielkie litery i przecinki.
    Oświadczam ocenę: 2/10.
    Poćwicz nad zasadami poprawnego pisania, zanim zaczniesz prowadzić bloga. Żegnam ozięble.
    //Kasuki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Twoje zdanie, które możesz mieć. Ja już nie raz pisałam jest to mój pierwszy blog i się uczę także krytyka, krytyką ale jeżeli jest to takie koszmarne i beznadziejne to chyba nie ma sensu się wypowiadać ? Ćwiczę cały czas i szczerze ? Nie skończę tego robić bo ktoś mi napisał " beznadzieja, koszmar, co to ma być" trudno, są i tacy.
      Nie pozdrawiam.

      Usuń