środa, 21 stycznia 2015

Rozdział 6

+++

Pocałunki stawały się coraz bardziej gorące. Chłopak zaczął składać je na jej szyi, robiąc malinkę, jęknęła. Nagle ktoś wszedł do ich domu. Maka opanowała się i odsunęła Soula. Oparła swoje czoło o jego i uśmiechnęła się. Zeskoczyła z pralki i ubrała bluzkę, wyszła z łazienki i usłyszała.
 - Makuś! Kochanie nic Ci nie jest ?! - Spirit gadał jak nakręcony. Jego córka była dla niego całym światem, jednak był strasznie nadopiekuńczy.
 - Tato jest okej. Chcesz się czegoś napić ?
- Nie,  chciałem tylko zobaczyć jak się czujecie. Dzisiaj ja za Steinem pełnimy warte. Kid, Liz i Patty są w szpitalu, Tsubaki i Star wyszli dziś rano i wszystko z nimi w porządku. Z Kidem jest gorzej, ma wiele obrażeń wewnętrznych ale już dzisiaj wyszedł i kuruje się w domu. Nikt nie może do niego wejść, teraz zaczęli dbać o bezpieczeństwo. - powiedział na jednym wydechu - no nic uciekam, trzymajcie się!
- Pa! - krzyknęła dziewczyna i udała się do swojego pokoju. Przebrała się po czym poszła do salonu. Spojrzała na swojego pantera - chyba musimy porozmawiać.
-Taa..
 Dziewczyna usiadła i spojrzała na niego. Nie wiedziała od czego zacząć.
-Więc wydaje mi się, że nie powinniśmy już więcej pozwolić na to co się działo kilka dni pod rząd. Jesteśmy partnerami i..
 - I co z tego? - wszedł jej w słowo Soul.
- Nie możemy..
- Dlaczego? Nigdzie  nie ma zapisane, że takie związki nie mogą istnieć - zaczął się podnosić z kanapy.
 - Zrozum, nie mogę. Wiesz co się stało pomiędzy moimi rodzicami. Nie chce tego samego. - powiedziała i spojrzała na niego. Widział jej ból, ale jednocześnie nie chciał odpuścić. Klęknął przed nią.
 - Nie jestem jak twój ojciec Maka i będę walczył o Ciebie - podniósł się i wyszedł z mieszkania.
Została sama. Zaczęła łkać, chciała mieć go przy sobie jednocześnie obawiając się uczucia, które w sobie dusiła. Siedziała i myślała. Nie zauważyła kiedy zmorzył ją sen.

Zbudził ją dzwonek domofonu. Spojrzała na zegarek, który wskazywał 23. Pomyślała, że to Soul znowu zapomniał kluczy. Podeszła do drzwi i otworzyła je. Szok zagościł na jej twarzy, sparaliżowało ją. Patrzyła na osobę, która powinna nie żyć. Poczuła jak zostaje przebita, zawyła z bólu, to sen, sen tłumaczyła sobie. Cofnęła się w głąb domu, jednak on tu nadal był.
- Co teraz smarkulo? To Ja cię zabije - zaśmiał się złośliwie.
- Kishin, Ty nie żyjesz - wysapała i upadła na kolana.
- Widzisz jednak tu jestem. Z rozkoszą będę oglądać twój ból i strach. Niezwyciężona panna Albarn, chyba za dużo o tobie mówili, nic nie potrafisz. Śmiał się w głos, nagle zamilkł podszedł do dziewczyny i zaczął ją kopać. Skuliła się, nie miała siły na nic. Chciała tylko końca tego koszmaru. Jednak to była brutalna rzeczywistość.

+++

Białowłosy zapijał smutki w barze. Jego wyraz twarzy mówił wszystko, złość, rozpacz i gorycz. Nie chciał się kłócić z partnerką, chciał ją chronić. Być z nią cały czas. Rozumiał jej zawahanie, ale przecież nie jest jej ojcem. Nagle podeszła młoda dziewczyna. Soul spojrzał na nią spod byka .
- Czego chcesz ? - warknął. Nie miał ochoty na niczyje towarzystwo.
 - Mogę pozwolić ci zapomnieć - powiedziała i uśmiechnęła się.
Chłopak spojrzał na nią. Była to młoda kobieta o pełnych ustach, karmelowych oczach i rudych włosach. Jej ciało było wyrzeźbione jednocześnie delikatne.
- To co, zabawimy się ? - zapytała będąc minimetry od twarzy białowłosego.
- Odejdź- warknął, po czym rzucił pieniądze kelnerowi i wyszedł. Nie był jednym z tych, którzy kochają jedną a pieprzą się z inną. Szedł spokojnie w stronę domu, zastanawiając się co powiedzieć Mace. Jak ją przekonać.

Był blisko domu, wszedł po schodach. Drzwi były otwarte, zdziwiony, w razie ostrożności zmienił swoją rękę w kosę. Zobaczył krew, wszędzie była krew. Przerażony zaczął się rozglądać, zauważył ją. Bladą całą we krwi, ledwo oddychała.
- Boże... Maka.. - wyszeptał. Podbiegł do dziewczyny i wziął na ręce - Maka nie umieraj! Słyszysz! Wszystko będzie dobrze, zabiorę cie do szpitala- mówił biegnąc w stronę budynku ratunkowego
- So..ul prze..praszam - z ledwością powiedziała i zamknęła oczy.
- Nie umrzesz, do kurwy nędzy! -  krzyknął.

+++

Wpadł do szpitala. Lekarze zabrali dziewczynę na sale operacyjną. Stał wpatrzony w ścianę, nie czuł niczego, bał się cholernie. Ona była jego światem, dzięki niej chciał oddychać, nie mogła odejść, nie teraz. Osunął się na podłogę i schował twarz w dłoniach. Szloch wydobył się z jego krtani, błagał Boga i nawet Diabła o to by ona przeżyła.
+++

Nie wiem co tu robię, ale jest mi zimno. Czuje jak odpływam, czuje ciepło, chce płynąc w jego stronę. Wszystko jest takie jasne. Kim jestem? Co tu robię? Umarłam ? Ale jak? 

- Tracimy ją, szybko! Zatamuj krwawienie ! - krzyczał zdenerwowany lekarz.
 Co się dzieje? Myślałam. Mam operacje. Ale nic nie czuje. Słyszę czyjś płacz, ktoś mnie woła. Odwracam się w stronę zimna i widzę twarz chłopaka. Ma białe włosy a jego krwiste oczy są pełne łez, cierpi.
 - Maka wróć do mnie - łka.
Nagle wspomnienia uderzają we mnie. - Soul - staje na przeciw zimna. Nie mogę pozwolić sobie zginać tak łatwo. Zamykam oczy i...

+++
- Mamy ją! Zaszyjcie jej ranę. Pacjentka oddycha samodzielnie. Jesteś dzielna dziewczyno!
- Panie doktorze! Powiadomiliśmy rodzinę.
- Dobrze. Proszę mnie zaprowadzić do chłopaka, który ją tu przyniósł - powiedział doktor.
- Proszę za mną - odpowiedziała pielęgniarka. Udali się w stronę białowłosego.
- Chłopcze ? Wszystko w porządku? - dopytywał doktor.
- Moja dziewczyna, do kurwy nędzy umiera! Jak ma być w porządku ?! - warknął na lekarza i się podniósł.
- Posłuchaj mnie. Operacja przebiegła pomyślnie, ma od tygodnia do dwóch czas na obudzenie się.. Teraz wszystko zależy od niej.
Chłopak nie kontrolował się, złapał lekarza za kołnierz i przygwoździł do ściany.
- Jak to kurwa zależy od niej!!? Mieliście ją uratować!
 -Zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy! Proszę mnie puścić! - chłopak zmienił swoją rękę w kosę.
- Posłuchaj mnie ! Jeżeli ona nie przeżyje to cię wypatroszę- jego oczy wyrażały chęć mordu.
 - Soul! - krzyknął Kid- puść go. - bez zbędnych słów chłopak odsunął się od lekarza, czekając aż przewiozą dziewczynę na sale.
Soul nie potrafił się uspokoić. Zacisnął pieści tak mocno, że jego knykcie zbielały. Black Star z Kidem postanowili go wyprowadzić na świeże powierzę.
- Po cholerę mnie tu przyprowadziliście? - warknął zły.
- Musisz się uspokoić chłopie. Chcesz żeby cię zamknęli za napad na lekarza?
- Mam to w dupie. Niech chociaż zrobią coś raz a dobrze.
- Soul, spokojnie. Wyjdzie z tego - rzekł z powagą Kid i spojrzał uważnie na przyjaciela.
- Ona jest całym moim światem - mruknął pod nosem.
- Co ? - zapytali jednocześnie.
- Ona jest kurwa całym moim światem. Nie potrafię bez niej normalnie funkcjonować. Jest dla mnie jak tlen. Kurwa mać jakbyście się czuli gdyby leżała tu Tsubaki,  Patty czy Liz ? Kurwa nie mogę sobie wybaczyć, że znowu mnie przy niej nie było. Jestem żałosny - chłopak zaczął walić pięściami w mur.
- Uspokój się do cholery ! - warknął Star ale Soul nie słuchał . Zachowywał się jak obłąkany.
 -Albo się uspokoisz albo nie wpuścimy cię do niej - powiedział Kid. Białowłosy zastygł w bezruchu.
- Dobrze. Już jest dobrze. Wracajmy do środka - wyminął chłopaków i poszedł w stronę sali. Na korytarzu stali Stein, bliźniaczki i Tsubaki. Wszyscy w ciszy. Soul skierował się w stronę pomieszczenia, w którym znajdowała się dziewczyna.
- Stój. Spirit u niej jest, daj mu chwile. - rzekł Stein. Chłopak usiadł na krześle i czekał.


+++

- Maka, musisz się obudzić wiesz o tym prawda? Jesteś moją mała córeczką, nie możesz odejść. - mówił ojciec do swojego jedynego dziecka - tak mocno cię kocham, jesteś silna wiem to. Nie wiem jak to się mogło stać ale jestem pewny, że ten sukinsyn zapłaci za to. - pogłaskał dziewczynę po głowie i patrzył na jej spokojną twarz. Miarka się przebrała nikt nie będzie krzywdził jego dziecka. Pocałował ją w czoło i wyszedł.
+++

Spojrzał na wszystkich a jego wzrok zatrzymał się na Soulu.

- Zawiodłem się na tobie. Jestem w stanie cię rozszarpać. Gdzieś ty kurwa był!? - mężczyźnie zaczęły puszczać nerwy - obiecałeś mi coś Soul. Stein idziemy znaleźć tego skurwiela.
- Idę z wami - powiedział Soul i wstał. Jego oczy wyrażały chęć mordu - nie daruje mu.
- Zostawiam ci pod opiekę moja córkę. Nie zawiedź mnie tym razem - Spirit położył rękę na jego ramieniu, po czym razem ze Steinem skierował się do wyjścia.
- Soul. Idź do niej, potrzebuje cię - rzekła cichutko Tsubaki - a my wracamy do domu. Zadzwoń do nas jeżeli coś się będzie działo, dobrze? Przyjdziemy rano.
 Chłopak pokiwał głowa na tak po czym bez słowa wszedł do sali.

+++

Powoli kierował się do łóżka, na którym leżała dziewczyna będąca całym jego światem. Jej twarz była blada, oddech spokojny. Przejechał palcami po jej policzku
 - tak bardzo cię kocham - wyszeptał, po czym usiadł i złapał jej lodowata rękę.Chciał chociaż w jakiś sposób pokazać jej, że tu jest, że nie jest sama. Zaczął opowiadać jej wszystkie wspólne chwile, nawet wyznał, w którym momencie ją pokochał samemu nie zdając sobie z tego sprawy. Dopiero teraz widział, że jeżeli ona zniknie to on to zrobi razem z nią. Przytulił się do jej dłoni po czym zasnął. Trwał przy niej nie pozwalając na to by musiała sama trwać w zimnym szpitalnym pokoju.

+++

Minął tydzień, stan Maki był stabilny. Wszystkie wyniki były dobre jednak nadal się nie obudziła. Nadzieja zaczęła ulatywać. Spirit razem z Soulem siedzieli przy niej noce i dnie, przyjaciele wyprowadzali ich nieraz siła. Niestety osoba, która wyrządziła krzywdę dziewczynie nie została odnaleziona. Za to ataki się nasiliły, na zmianę działają Kid i bliźniaczki oraz Black Star z Tsubaki, kilka razy nawet Stein ze Spiritem. Niestety sytuacja stawała się coraz gorsza.

W białej sali szpitalnej, słychać było tylko pikanie urządzeń podtrzymujących życie i oddechy dwóch osób. Młoda dziewczyna spała od dłuższego czasu, chłopak oparty o łóżko zaczął się budzić. Spojrzał na nią.
- Maka, znowu się nie obudziłaś. Czekam tu na ciebie cały czas - ścisnął jej rękę. Jego kondycja psychiczna upadała. Nie był w stanie normalnie funkcjonować, spał przy niej, jadł przy niej jedynie wychodził do łazienki i na papierosa.
 - minęło już 9 dni wiesz ? Tęsknimy. - łzy stanęły mu w oczach, otarł je, musiał być silny dla niej.
Wstał żeby rozprostować kości, do sali weszła Tsubaki
- Możesz wyjść na papierosa- powiedziała i słabo się uśmiechnęła - ja się nią zajmę, nie martw się tak- dodała mu otuchy.
Bez słowa opuścił pomieszczenie. Wyszedł przed szpital i odpalił papierosa. Myślał, kto i dlaczego to zrobił. Był na siebie wściekły, nie było go przy niej. Zagryzł wargę i zaczął obserwować unoszący się dym. Wspominał ich pierwszego wspólnego papierosa, uśmiechnął się pod nosem.

+++

- Maka, czekamy wiesz to prawda? Soul jest tu cały czas tak samo jak twój tata. Dużo się zmieniło przez te kilkanaście dni. Tęsknimy, chce ci tyle powiedzieć- łzy stanęły jej w oczach - jesteś silna wiem to! Liz i Patty były rano prawda? Mam nadzieje, że cię nie zamęczyły- zaśmiała się cichutko - kochamy cię Maka, musisz dla nas wygrać tę ciężką walkę. - powiedziała i patrzyła na spokojną twarz przyjaciółki.
Wiedziała że się obudzi.
Była tego pewna.

4 komentarze:

  1. Zakochuje się coraz bardziej w tym opowiadaniu!! Uwielbiam <3

    OdpowiedzUsuń
  2. To samo.
    Jeśli nie widziałaś mojego wcześniejszego komentarza, zapraszam na komenty pod rozdziałem pierwszym.
    //Kasuki

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam! :)
    Tak jak obiecałam jestem i już niedługo przeczytam wszystkie rozdzialiki, więc spodziewaj się kolejnego komentarza, jeżeli oczywiście chcesz ;)
    Szablon bloga jest bardzo fajny, ma taki mroczny klimat ^-^
    W każdym razie do usłyszenia :3
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że chcę! Mam nadzieje, że Ci się spodoba.
      Jeżeli jednak nie, to napisz mi co byś zmieniła dobra? Potrzebuję rady w tym temacie, zapewne.
      Bo krytykę i to dosyć ostrą dostałam.
      Dziękuje za odezwanie się!
      Do następnego :)

      Usuń