+++
Pocałunki stawały się coraz bardziej gorące. Chłopak zaczął składać je na jej szyi, robiąc malinkę, jęknęła. Nagle ktoś wszedł do ich domu. Maka opanowała się i odsunęła Soula. Oparła swoje czoło o jego i uśmiechnęła się. Zeskoczyła z pralki i ubrała bluzkę, wyszła z łazienki i usłyszała.
- Makuś! Kochanie nic Ci nie jest ?! - Spirit gadał jak nakręcony. Jego córka była dla niego całym światem, jednak był strasznie nadopiekuńczy.- Tato jest okej. Chcesz się czegoś napić ?
- Nie, chciałem tylko zobaczyć jak się czujecie. Dzisiaj ja za Steinem pełnimy warte. Kid, Liz i Patty są w szpitalu, Tsubaki i Star wyszli dziś rano i wszystko z nimi w porządku. Z Kidem jest gorzej, ma wiele obrażeń wewnętrznych ale już dzisiaj wyszedł i kuruje się w domu. Nikt nie może do niego wejść, teraz zaczęli dbać o bezpieczeństwo. - powiedział na jednym wydechu - no nic uciekam, trzymajcie się!
- Pa! - krzyknęła dziewczyna i udała się do swojego pokoju. Przebrała się po czym poszła do salonu. Spojrzała na swojego pantera - chyba musimy porozmawiać.
-Taa..
Dziewczyna usiadła i spojrzała na niego. Nie wiedziała od czego zacząć.
-Więc wydaje mi się, że nie powinniśmy już więcej pozwolić na to co się działo kilka dni pod rząd. Jesteśmy partnerami i..
- I co z tego? - wszedł jej w słowo Soul.
- Nie możemy..
- Dlaczego? Nigdzie nie ma zapisane, że takie związki nie mogą istnieć - zaczął się podnosić z kanapy.
- Zrozum, nie mogę. Wiesz co się stało pomiędzy moimi rodzicami. Nie chce tego samego. - powiedziała i spojrzała na niego. Widział jej ból, ale jednocześnie nie chciał odpuścić. Klęknął przed nią.
- Nie jestem jak twój ojciec Maka i będę walczył o Ciebie - podniósł się i wyszedł z mieszkania.
Została sama. Zaczęła łkać, chciała mieć go przy sobie jednocześnie obawiając się uczucia, które w sobie dusiła. Siedziała i myślała. Nie zauważyła kiedy zmorzył ją sen.
Zbudził ją dzwonek domofonu. Spojrzała na zegarek, który wskazywał 23. Pomyślała, że to Soul znowu zapomniał kluczy. Podeszła do drzwi i otworzyła je. Szok zagościł na jej twarzy, sparaliżowało ją. Patrzyła na osobę, która powinna nie żyć. Poczuła jak zostaje przebita, zawyła z bólu, to sen, sen tłumaczyła sobie. Cofnęła się w głąb domu, jednak on tu nadal był.
- Co teraz smarkulo? To Ja cię zabije - zaśmiał się złośliwie.
- Kishin, Ty nie żyjesz - wysapała i upadła na kolana.
- Widzisz jednak tu jestem. Z rozkoszą będę oglądać twój ból i strach. Niezwyciężona panna Albarn, chyba za dużo o tobie mówili, nic nie potrafisz. Śmiał się w głos, nagle zamilkł podszedł do dziewczyny i zaczął ją kopać. Skuliła się, nie miała siły na nic. Chciała tylko końca tego koszmaru. Jednak to była brutalna rzeczywistość.
+++
- Czego chcesz ? - warknął. Nie miał ochoty na niczyje towarzystwo.
- Mogę pozwolić ci zapomnieć - powiedziała i uśmiechnęła się.
Chłopak spojrzał na nią. Była to młoda kobieta o pełnych ustach, karmelowych oczach i rudych włosach. Jej ciało było wyrzeźbione jednocześnie delikatne.
- To co, zabawimy się ? - zapytała będąc minimetry od twarzy białowłosego.
- Odejdź- warknął, po czym rzucił pieniądze kelnerowi i wyszedł. Nie był jednym z tych, którzy kochają jedną a pieprzą się z inną. Szedł spokojnie w stronę domu, zastanawiając się co powiedzieć Mace. Jak ją przekonać.
Był blisko domu, wszedł po schodach. Drzwi były otwarte, zdziwiony, w razie ostrożności zmienił swoją rękę w kosę. Zobaczył krew, wszędzie była krew. Przerażony zaczął się rozglądać, zauważył ją. Bladą całą we krwi, ledwo oddychała.
- Boże... Maka.. - wyszeptał. Podbiegł do dziewczyny i wziął na ręce - Maka nie umieraj! Słyszysz! Wszystko będzie dobrze, zabiorę cie do szpitala- mówił biegnąc w stronę budynku ratunkowego
- So..ul prze..praszam - z ledwością powiedziała i zamknęła oczy.
- Nie umrzesz, do kurwy nędzy! - krzyknął.
+++
+++
- Tracimy ją, szybko! Zatamuj krwawienie ! - krzyczał zdenerwowany lekarz.
Co się dzieje? Myślałam. Mam operacje. Ale nic nie czuje. Słyszę czyjś płacz, ktoś mnie woła. Odwracam się w stronę zimna i widzę twarz chłopaka. Ma białe włosy a jego krwiste oczy są pełne łez, cierpi.
- Maka wróć do mnie - łka.
Nagle wspomnienia uderzają we mnie. - Soul - staje na przeciw zimna. Nie mogę pozwolić sobie zginać tak łatwo. Zamykam oczy i...
+++
- Mamy ją! Zaszyjcie jej ranę. Pacjentka oddycha samodzielnie. Jesteś dzielna dziewczyno!- Panie doktorze! Powiadomiliśmy rodzinę.
- Dobrze. Proszę mnie zaprowadzić do chłopaka, który ją tu przyniósł - powiedział doktor.
- Proszę za mną - odpowiedziała pielęgniarka. Udali się w stronę białowłosego.
- Chłopcze ? Wszystko w porządku? - dopytywał doktor.
- Moja dziewczyna, do kurwy nędzy umiera! Jak ma być w porządku ?! - warknął na lekarza i się podniósł.
- Posłuchaj mnie. Operacja przebiegła pomyślnie, ma od tygodnia do dwóch czas na obudzenie się.. Teraz wszystko zależy od niej.
Chłopak nie kontrolował się, złapał lekarza za kołnierz i przygwoździł do ściany.
- Jak to kurwa zależy od niej!!? Mieliście ją uratować!
-Zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy! Proszę mnie puścić! - chłopak zmienił swoją rękę w kosę.
- Posłuchaj mnie ! Jeżeli ona nie przeżyje to cię wypatroszę- jego oczy wyrażały chęć mordu.
- Soul! - krzyknął Kid- puść go. - bez zbędnych słów chłopak odsunął się od lekarza, czekając aż przewiozą dziewczynę na sale.
Soul nie potrafił się uspokoić. Zacisnął pieści tak mocno, że jego knykcie zbielały. Black Star z Kidem postanowili go wyprowadzić na świeże powierzę.
- Po cholerę mnie tu przyprowadziliście? - warknął zły.
- Musisz się uspokoić chłopie. Chcesz żeby cię zamknęli za napad na lekarza?
- Mam to w dupie. Niech chociaż zrobią coś raz a dobrze.
- Soul, spokojnie. Wyjdzie z tego - rzekł z powagą Kid i spojrzał uważnie na przyjaciela.
- Ona jest całym moim światem - mruknął pod nosem.
- Co ? - zapytali jednocześnie.
- Ona jest kurwa całym moim światem. Nie potrafię bez niej normalnie funkcjonować. Jest dla mnie jak tlen. Kurwa mać jakbyście się czuli gdyby leżała tu Tsubaki, Patty czy Liz ? Kurwa nie mogę sobie wybaczyć, że znowu mnie przy niej nie było. Jestem żałosny - chłopak zaczął walić pięściami w mur.
- Uspokój się do cholery ! - warknął Star ale Soul nie słuchał . Zachowywał się jak obłąkany.
-Albo się uspokoisz albo nie wpuścimy cię do niej - powiedział Kid. Białowłosy zastygł w bezruchu.
- Dobrze. Już jest dobrze. Wracajmy do środka - wyminął chłopaków i poszedł w stronę sali. Na korytarzu stali Stein, bliźniaczki i Tsubaki. Wszyscy w ciszy. Soul skierował się w stronę pomieszczenia, w którym znajdowała się dziewczyna.
- Stój. Spirit u niej jest, daj mu chwile. - rzekł Stein. Chłopak usiadł na krześle i czekał.
+++
- Maka, musisz się obudzić wiesz o tym prawda? Jesteś moją mała córeczką, nie możesz odejść. - mówił ojciec do swojego jedynego dziecka - tak mocno cię kocham, jesteś silna wiem to. Nie wiem jak to się mogło stać ale jestem pewny, że ten sukinsyn zapłaci za to. - pogłaskał dziewczynę po głowie i patrzył na jej spokojną twarz. Miarka się przebrała nikt nie będzie krzywdził jego dziecka. Pocałował ją w czoło i wyszedł.
+++
- Zawiodłem się na tobie. Jestem w stanie cię rozszarpać. Gdzieś ty kurwa był!? - mężczyźnie zaczęły puszczać nerwy - obiecałeś mi coś Soul. Stein idziemy znaleźć tego skurwiela.
- Idę z wami - powiedział Soul i wstał. Jego oczy wyrażały chęć mordu - nie daruje mu.
- Zostawiam ci pod opiekę moja córkę. Nie zawiedź mnie tym razem - Spirit położył rękę na jego ramieniu, po czym razem ze Steinem skierował się do wyjścia.
- Soul. Idź do niej, potrzebuje cię - rzekła cichutko Tsubaki - a my wracamy do domu. Zadzwoń do nas jeżeli coś się będzie działo, dobrze? Przyjdziemy rano.
Chłopak pokiwał głowa na tak po czym bez słowa wszedł do sali.
+++
- tak bardzo cię kocham - wyszeptał, po czym usiadł i złapał jej lodowata rękę.Chciał chociaż w jakiś sposób pokazać jej, że tu jest, że nie jest sama. Zaczął opowiadać jej wszystkie wspólne chwile, nawet wyznał, w którym momencie ją pokochał samemu nie zdając sobie z tego sprawy. Dopiero teraz widział, że jeżeli ona zniknie to on to zrobi razem z nią. Przytulił się do jej dłoni po czym zasnął. Trwał przy niej nie pozwalając na to by musiała sama trwać w zimnym szpitalnym pokoju.
+++
W białej sali szpitalnej, słychać było tylko pikanie urządzeń podtrzymujących życie i oddechy dwóch osób. Młoda dziewczyna spała od dłuższego czasu, chłopak oparty o łóżko zaczął się budzić. Spojrzał na nią.
- Maka, znowu się nie obudziłaś. Czekam tu na ciebie cały czas - ścisnął jej rękę. Jego kondycja psychiczna upadała. Nie był w stanie normalnie funkcjonować, spał przy niej, jadł przy niej jedynie wychodził do łazienki i na papierosa.
- minęło już 9 dni wiesz ? Tęsknimy. - łzy stanęły mu w oczach, otarł je, musiał być silny dla niej.
Wstał żeby rozprostować kości, do sali weszła Tsubaki
- Możesz wyjść na papierosa- powiedziała i słabo się uśmiechnęła - ja się nią zajmę, nie martw się tak- dodała mu otuchy.
Bez słowa opuścił pomieszczenie. Wyszedł przed szpital i odpalił papierosa. Myślał, kto i dlaczego to zrobił. Był na siebie wściekły, nie było go przy niej. Zagryzł wargę i zaczął obserwować unoszący się dym. Wspominał ich pierwszego wspólnego papierosa, uśmiechnął się pod nosem.
+++
Wiedziała że się obudzi.
Była tego pewna.
Zakochuje się coraz bardziej w tym opowiadaniu!! Uwielbiam <3
OdpowiedzUsuńTo samo.
OdpowiedzUsuńJeśli nie widziałaś mojego wcześniejszego komentarza, zapraszam na komenty pod rozdziałem pierwszym.
//Kasuki
Witam! :)
OdpowiedzUsuńTak jak obiecałam jestem i już niedługo przeczytam wszystkie rozdzialiki, więc spodziewaj się kolejnego komentarza, jeżeli oczywiście chcesz ;)
Szablon bloga jest bardzo fajny, ma taki mroczny klimat ^-^
W każdym razie do usłyszenia :3
Pozdrawiam ;)
Oczywiście, że chcę! Mam nadzieje, że Ci się spodoba.
UsuńJeżeli jednak nie, to napisz mi co byś zmieniła dobra? Potrzebuję rady w tym temacie, zapewne.
Bo krytykę i to dosyć ostrą dostałam.
Dziękuje za odezwanie się!
Do następnego :)