+++
Płakał. Jak dziecko. Wybiegł z domu szukał jej całą noc, potem poza Death City. Nie znalazł. Załamał się. Soul potrząsnął głowa, to było kiedyś. Teraz ona tutaj jest. Pogłaskał ją po policzku i wszedł do kuchni. Odpalił papierosa i myślał nad tym jak utrzymać przy sobie tą drobną dziewczynę, która była dla niego ważna nie widział tylko w jakim stopniu.
Postanowił zapalić jeszcze jednego. Odpalił, parzył jak dym unosi się po czym znika, uspokajało go to. Usłyszał skrzypnięcie drzwi a potem ujrzał zaspaną Make
- Ty palisz?!- krzyknęła zaszokowana.
- Tak, nie musisz tak krzyczeć, chcesz ? - zapytał
- Tak- powiedziała z uśmiechem.
Podpalił jej i parzył jak jasnowłosa zaciąga się papierosem po czym powoli wypuszcza dym, fascynowała go.
- Czemu mi się tak przeglądasz ?
- Zmieniłaś się. Jesteś taka tajemnicza, mimo że wciąż jesteś moją Maką.
- Hmm, długo mnie nie było, ale nie martw się, wszystko jest dobrze - uśmiechnęła się- powinnam spać, jutro musimy popracować nad synchronizacją.
Dopaliła papierosa podziękowała i wyszła. A Soul nadal siedział i myślał co się z nią działo i czy nikt jej nie skrzywdził. Zabił by każdego kto próbowałby chociaż ją tknąć. Maka nie mogła zostać zraniona tak jak on. Nie pozwoli na to.
Dziewczyna wróciła do pokoju i zaczęła się zastanawiać jak to możliwe, że jest w swoim łóżku, że Soul jest za ścianą, jest bezpieczna i nie musi się niczego obawiać. Tęskniła za tym. Bardzo. Chciałaby już tu zostać. Na zawsze.
+++
- Maka, jak było w wielkim świecie ? - dopytywał się Black.
- Jak miało być? Nic wielkiego. Co chwila zmieniałam miejsce zamieszkania także, nie widziałam za dużo.
- A co robiłaś przez cały ten czas ? - zapytała delikatnie Tsubaki
- Trenowałam i tyle.
- Yhym. No wiesz ze Starem opracowaliśmy już do perfekcji synchronizację- uśmiechnęła się
- Właśnie Soul mieliśmy dzisiaj trenować. Kompletnie o tym zapomniałam. Cholera..
- Spokojnie, jutro tez jest dzień. Poza tym nasza synchronizacja była dobra, nie wydaje mi się, że dużo z tego zapomnieliśmy - zaśmiał się.
- Dobra nie gadajcie! Teraz czas jedzenia!!- krzyknął podekscytowany jak zawsze Black Star.
Po zjedzeniu, każdy poszedł w swoją stronę.
Black Star i Tsubaki udali się jeszcze w stronę jeziora. Zaczęli rozmawiać.
- Jak myślisz. Poradzą sobie ? - zapytała Tsubaki.
- Oczywiście, że tak! W końcu to perfekcjonistka Maka i leniwy ale silny i odważny Soul, nie ma opcji żeby polegli- powiedział z uśmiechem.
- Chodź, wpadniemy po jakiś popcorn i urządzimy sobie wieczór filmowy co ty na to ?
- Jestem za - powiedziała, chwyciła jego rękę i powoli zaczęli odchodzić z nad jeziora, które ich połączyło.
- Maka.
- Tak, Soul?
- Jak myślisz, czy możemy znowu być tacy jak kiedyś?
- Oczywiście, że nie - powiedziała, chłopak spojrzał na nią smutny - już nigdy nie będziemy tacy jak w tamtej chwili, każdego dnia się zmieniamy, coś zyskujemy, tracimy. Wszystko wokół nas się zmienia. Ale nigdy siebie nie opuścimy, prawda ? - dokończyła.
- Prawda - uśmiechnął się. - Maka, co powiesz na jakieś piwo?
- Piwo? Chcesz pić kiedy w mieście dzieją się takie rzeczy ? - zapytała zła.
- Oj przesadzasz. Idź do domu a ja kupie wszystko co trzeba!- wykrzyczał.
- Ale Soul!! - już go nie było- ech debil!
+++
- To dzisiaj się relaksujemy Panno Albarn! - powiedział z uśmiechem.
- Tak jest Panie Evans! Pomóc Ci?
- Nie ty włącz film a ja wszystko przygotuje!
+++
- To teraz idę się przebrać i oglądamy - powiedziałem i nie czekając na odpowiedz udałem się do swojego pokoju, zmieniłem tylko jeansy na dres i zaczęliśmy oglądać. W połowie jednak zacząłem usypiać.Wiało nudą.
- Maka może pogadamy?
- Hmm. W sumie nie podoba mi się ten film. O czym chcesz porozmawiać ?
Wziąłem łyk piwa, odpaliłem papierosa i powiedziałem
- Czy stało się coś, co nie powinno na tej wyprawie ?
- Coś ? Znaczy co?
Wstałem do pozycji siedzącej - czy ktoś cie skrzywił ?
- Nie skąd takie wnioski?
- Wtedy, w kuchni byłaś taka...Przerażona.
- Przestań o tym mówić. To nic. Nie psuj wieczoru tym co było.. proszę. Powiedz mi co się u Ciebie działo przez ten czas ?- zagadała.
- Nic ciekawego. Cały czas musiałem wszędzie chodzić z Kidem, mimo że praktycznie, mną nie walczy bo nie potrafi. Szukałem cię i trenowałem poza tym nic.
- Rozumiem. Szukałeś ? Po co..
- Chciałem wiedzieć czemu. Pokłóciliśmy się, byłem idiotą nie przeprosiłem Cię - wstałem - bałem się, że już cię nie spotkam, że umrzesz a ja nawet nie będę o tym widział. - zacisnąłem dłonie w pieści - nie wybaczył bym sobie gdybyś...
- Przestań! - krzyknęła, podeszła i przytuliła mnie - jestem tu do cholery, z Tobą.
- Maka, nigdy więcej tego nie rób. - objąłem ją, chciałem tak trwać jak najdłużej. - obiecaj.
+++
Co miałam mu powiedzieć? Nie? Nie wiem? Nie mogę muszę, go okłamać. Ale czy to będzie kłamstwo ? - Obiecuje - chciało mi się płakać. Nie wiem czy dam radę dotrzymać danego słowa. Odsunęłam się od niego - Piwo się skończyło, pójdę po następne - przeszłam koło niego, wyjęłam kolejny alkohol i tym razem rozmawialiśmy o samych radosnych rzeczach, nawet opowiadał mi jak to Black Star chciał poderwać Tsubaki a mianowicie uważał że jak zacznie ją trenować to ta go pokocha, zabawna historia. Była 01:30 byłam już nieźle wstawiona, wstałam i odpaliłam papierosa zaczęłam owić Soulowi jak długo szukałam mamy w przerwach między treningami. Uważnie mnie słuchał. Nie wiem czemu ale zawstydziłam się tym wzrokiem. Patrzył przenikliwie, poważnie. Był taki.. dojrzały.
+++
Mimo tego ze byłem już pijany, wiedziałem co chce zrobić, jej uśmiech, radosne oczy, to jak się przede mną otworzyła. Musiałem to zrobić, wstałem i objąłem ją w pasie
- Soul co Ty...
Pocałowałem ją, nie odepchnęła mnie. Teraz wiem, że na prawdę czuje do niej coś więcej niż przyjaźń. Odsunąłem się od niej i oparłem swoje czoło o jej. Uśmiechałem się a ona była w szoku, spojrzała na mnie i uciekła do pokoju. Chyba jednak nie chciała tego tak jak ja.. Cholera zawsze muszę coś spierdolić.....
+++
Czemu on to zrobił. Cholera. Jego usta były takie miękkie. Ja.. Nie nie mogę. On jest moim partnerem. Nie możemy. Cholera jasna głupi Soul!!! Jestem pijana to dlatego tak reaguje. Dlatego tak szybko bije mi serce. - - moje myśli pędziły, nie byłam w stanie ich ogarnąć, sen był jedyną rzeczą, która mogła mi teraz pomóc.
_______________________________
Dziękuję Pani Aleksandrze za budujące komentarze !
Zachęcam także innych czytelników do komentowania.
Dziękuję także za 100 odsłon na blogu, dla niektórych to nic ale dla mnie to wiele !
Do następnego Nataly.
Kocham to opowiadanie! Błagam daj następny!
OdpowiedzUsuńJa dziękuję za to, że zaczęłaś to pisać <3.
Życzę duuuuuuuuzo weny!
Czeemu nie ma dalej? Oni są tacy uroczy!
OdpowiedzUsuńWeny życzę!