sobota, 24 stycznia 2015

Rozdział 7

+++

Jedyne co czułam to ogromny ból. Głowa mi pulsowała a ciało piekło, jednocześnie było mi zimno. Wszędzie była ciemność, nic nie widziałam, nie słyszałam. Aż ukazała mi się ona, moja zmora.
-Oj Maka, umierasz. Jednak pozbycie się czarnej krwi było słabą opcją prawda? Zostałam Ci tylko ja. - nie byłam w stanie nic powiedzieć, tylko jej się przyglądałam. Wyglądała łagodnie? To chyba dobre słowo, była inna.
- Jesteś problemem, ale jeżeli ty umrzesz to ja razem z tobą, a na to nie pozwolę. Żyj Maka - uśmiechnęła się i zniknęła.
Nagle zaczęłam czuć. Miękkie łóżko, na którym leżałam, słyszałam głosy innych, rozmawiali.
- To już 3 tydzień. Niestety ale nie prawdopodobieństwo wybudzenia jest bardzo małe -  to chyba głos lekarza.
- Mam gdzieś twoje statystyki! Ona się obudzi.
 Soul? Słyszałam go, mimo bólu starałam się otworzyć oczy. Słyszałam jak lekarz wyszedł a chłopak usiadł obok łóżka.
 - Nie reaguj tak agresywnie
 Tata? Jest tu. Ból nasilał się ale nie miałam zamiaru się poddać. Soul złapał moją rękę.
 - Nie możesz mi tego zrobić- czułam jego łzy. Zaczęłam krzyczeć lecz żaden dźwięk nie wydobył się z mojej krtani. Czułam się strasznie, słyszałam ich ale nie mogłam nic zrobić, w końcu udało się.
+++

Mloda Albarn uchyliła powieki. W sali było ciemno, nie widziała ojca lecz czuła  czyjaś obecność na łóżku. Spojrzała w prawa stronę. Soul spał na jej ręce. Zebrała siły jakie miała i położyła rękę na jego głowie, zaczęła go głaskać.
Chłopak podniósł głowę, nie mógł wyjść z szoku
- Maka.. - patrzył na jej uśmiechem.
 - Wróciłam Soul - chłopak nic nie mówiąc pocałował ją delikatnie
- Nigdy więcej mi tak nie rób. - patrzyli na siebie, ich szczęście było nie do opisana. Chłopak zadzwonił do przyjaciół i ojca dziewczyny, byli obecni po kilku minutach.
- Maka! - wykrzyczały załzawione dziewczyny i Spirit. Mężczyźni patrzyli z ulgą i uśmiechali się.
 - Nareszcie wróciłaś córeczko - łkał ojciec, tuląc swoje dziecko - Tak się o Ciebie bałem.
- Już dobrze tato, jestem tu.
Po godzinie rozmowy każdy udał się do domu. Przyjaciele nie powiedzieli jej o tym co się dzieje w mieście, nie chcieli jej denerwować.
Zostali sami. Soul patrzył na nią, nie odzywając się.
- Czemu mi się tak przyglądasz ? - zapytała spoglądając w jego oczy.
- Słyszałaś co do ciebie mówiłem? - ignorując jej pytanie zadał swoje.
- Tak troszeczkę - powiedziała zaczerwieniona.
- Myślałem, że cię stracę. Jesteś dla mnie bardzo ważna. Ja przepraszam. Gdybym nie wyszedł. Gdybym został i zachował się dojrzale. - łzy stanęły w jego oczach, nie potrafił być twardy w takiej sytuacji.
- To nie twoja wina, nie mówmy na razie o tym, dobrze? - złapała jego rękę - Jesteś moim partnerem, ufam ci - uśmiechnęła się.
- Wiem, doskonale o tym wiem. Mimo, że cię zawiodłem.
- Powiedziałam przestań. Wiem, że to dziwne ale jestem zmęczona może idź do domu? Wyśpij sie. Wyglądasz na zmęczonego.- rzeczywiście chłopak miał śnice pod oczami, nie było w nich ciepła. Włosy nie były w takim nieładzie jak zawsze a uśmiech nie był szczery.
- nie zostanę z Tobą, teraz już Cię nie zostawię- pocałował jej rękę.
Dziewczyna nie miała siły się kłócić. Zasnęła. Chłopak patrzył jak śpi, wiedział, że tym razem rano się obudzi.
+++

- Kim on mógł być - zastanawiał się Spirit i chodził po gabinecie Steina.
- Nie mam pojęcia, ale póki co cieszmy się, że Maka się obudziła i wszystko z nią w porządku. Gdyby chcieli ją odłączyć, wtedy pokazał bym im na czym polega prawdziwa nauka! - powiedział Stein
- Nie pozwoliłbym ci operować Maki, jesteś szurnięty.
- Soul przecież żyje, nie rozumiem o co ci chodzi. - powiedział oburzony profesor.
- O nic, cieszę się, że już jest okej. Tylko jestem ciekaw jaki jest jej stan psychiczny.
- Nie martw się będziemy mieli ją pod kontrolą - profesor uśmiechnął się dodając otuchy partnerowi.

+++

Młoda dziewczyna budziła się ze snu, powoli podniosła się do pozycji siedzącej. Rozejrzała się po sali, była sama. To co ją otaczało to białe zimne ściany i szpitalne urządzenia. Poczuła się samotna, zostawiona. W jej głowie zaczęły pojawiać się straszne scenariusze, widziała odchodzących przyjaciół. Soul znalazł partnerkę lepszą od niej. Ojciec wyjechał nie mówiąc czemu.. Myśli pędziły a ona nie wiedziała dlaczego widzi takie obrazy.  Łzy zaczęły spływać po jej policzkach, usłyszała dźwięk otwieranych drzwi. Otarła je szybko i spojrzała na osobę, która wchodziła do pomieszczenia
 - Witam. Nazywam się Tatsumi Keneri i od teraz będę twoim lekarzem - uśmiechnął się, był to dość młody doktor na oko miał 26 lat, miał czarne włosy i oczy. Jego postura była dosyć umięśniona, jednym słowem był przystojny - Więc jak się czujesz ?
- Umm... Dobrze, mam problemy ze wstawaniem ale to chyba normalne prawda?
- Tak, powiedz mi możesz ruszać nogami ?
- Tak, nie mam z tym problemu.
- Dobrze, w takim razie rehabilitacja nie będzie potrzebna. Jak twoje samopoczucie?
- Wydaje mi się, że dobrze.
- W takim razie nie będę ci już przeszkadzał. Za kilka dni prawdopodobnie będziesz mogła wrócić do domu, jeżeli ktoś będzie mógł się Tobą opiekować. - zaapelował i ruszył ku wyjściu.
- Dobrze.
Maka znów zatraciła się w swoim umyśle, była zagubiona. Nagle z twardej dziewczyny stała się bojaźliwa, kiedyś to uczucie było obce. Nie pamiętała kto ją zaatakował, nikt jej niczego nie wytłumaczył, była zła.
Do sali wszedł Spirit
- Jak się dzisiaj czujesz ? -zagadał i skupił uwagę na załzawionych oczach córki.
- Dobrze, tato powiedz mi kto to zrobił? - nie wiedząc czemu w jej oczach, znów zebrały się łzy.
- Nie wiemy Maka, ale znajdziemy go. Hej nie płacz, już wszystko dobrze - ojciec usiadł i spoglądał z niepokojem.
- Boje się tato, na prawdę się boje - powiedziała i objęła go, łkając. Skąd ten wybuch płaczu? Zrozpaczenia? Nie można było zrozumieć jej zachowania. Była impulsywna, gubiła się, to nie było zachowanie Maki.  Ojciec przytulił córkę i nic nie mówił, jednak w jego głowie zaczęły układać się ciemne scenariusze, nigdy się tak nie zachowywała.
Po chwili doszła do siebie, zaczęli rozmawiać o wszystkim i o niczym. W końcu Pan Albarn musiał wyjść do profesora. Dziewczyna pożegnała go i postanowiła się położyć. Leżała i parzyła w sufit, nie rozumiała nic, była sama. Znów łzy zaczęły spływać po jej bladych policzkach, zasnęła.
Usłyszała głos, otworzyła oczy i ujrzała bliźniaczki Thopmson.
- No nareszcie Maka! Ile można spać ? - zagadała Liz z uśmiechem.
- Która godzina? - zapytała, przecierając zaspane oczy.
- Już po 19, przyniosłyśmy ci gazetki, najfajniejsze części ci zaznaczyłam - puściła oczko do jasnowłosej - a i masz tu coś do jedzenia, wiem że szpitalne żarcie jest słabe. Sama to przeżywałam, jak się czujesz?
- Nie jest źle, podobno za kilka dni mam wyjść do domu. Liz, powiedz mi był tu dzisiaj Soul?
- Em, widzisz Soul wyszedł rano bo Kid go wzywał w pewnej sprawie.- rzekła przyjaciółka rzucając siostrze zdenerwowane sporzenie.
- Bardzo ważnej sprawie!- wtrąciła Patty.
- Jaka to sprawa? - dopytała Albarn widząc ich dziwne zachowanie.
- Nie możemy ci powiedzieć. - odparły razem.
- Proszę was. - spojrzała na przyjaciółki błagalnym wzrokiem.
- Ech, nie moge! - krzyknęła Patty - Soul ma dostać nowego partnera na patrol bo ty nie jesteś aktualnie w stanie a sytuacja jest coraz gorsza ostat..... - Liz zatkała buzię Patty i spojrzała na nią z wściekłością.
- Starczy - warknęła starsza siostra- Już i tak za dużo powiedziałaś.
- Nowy partner, nowy partner... - szeptała do siebie patrząc w przestrzeń.
- Maka okej?- zapytała Liz łapiąc ją za ramiona.
- Tak. Wiecie co jestem zmęczona, położę się dobrze ? Dziękuje że przyszliście. - otrząsneła się i uśmiechnęła.
- Jasne, wpadniemy jutro dobra? - zapytała cicho Patty, krocząc w stronę drzwi.
- Dobrze, kocham was, pa - rzekła Maka i pomachała młodej Thompson.
- A my ciebie, pa - szepnęła Liz, dała dziewczynie buziaka w policzek i wyszła za Patty.

Młoda Albarn znowu zalała się łzami. Nowy partner, wykluczyli mnie z gry. Zacisnęła pięści na pościeli, była zła. Chciała stąd wyjść i się na czymś wyżyć , poczuła jak coś wbija się w jej żebra. To była ona Kiyo.
- Wróciłam Maka - wysyczała
Spojrzała na nią przerażona Nie miała siły do walki, zemdlała czując jak Kiyo opanowuje jej ciało.

 +++

Kid i Soul szli w stronę szpitala. Nie rozmawiali ze sobą,atmosfera była napięta z powodu zmiany partnera dla Soula. Nagle usłyszeli krzyki ze szpitala, spojrzeli na siebie i pobiegli. Wpadli na piętro, na którym leżała ich przyjaciółka, stanęli zaszokowani tym co zobaczyli.
Na środku holu stała Maka, była cała we krwi. Z jej oczu płynęła krew, płakała nią. Bełkotała do siebie, w ręce miała nóż a za nią leżały poranione pielęgniarki, były przytomne. Młoda dziewczyna spojrzała na nich i uśmiechnęła się.
 - Maka, uspokój się - powiedział Kid i zaczął się zbliżać razem z białowłosym w jej stronę.
 - Stójcie! Jeszcze krok a - w tym momencie przyłożyła nóż do szyi- będziecie szykować pogrzeb - stanęli.
- Kiyo, zostaw ją do cholery ! - warknął wściekły Soul. Dziewczyna spojrzała na niego z szyderczym uśmiechem.
- Przepuścicie mnie teraz - powiedziała i zaczęła się kierować w stronę schodów. Nagle za nią pojawił się Spirit, chcąc obezwładnić córkę. Ta wyminęła go, złapała za gardło i rzuciła o ścianę tworząc dziurę, Albarn zemdlał. Przed nią pojawił Stein chcąc obezwładnić ją falą duszy jednak ta znowu się obroniła i walnęła profesorem w podłogę. Mężczyźni byli zaszokowani, nie wiedzieli co zrobić. Dziewczyna znów zaczęła kierować się na schody, chłopcy udali się za nią.
Przed dziewczyną pojawiła się Kirino, bez słowa wbijając jej sztylet w brzuch. Albarn warknęła i skuliła się, po czym wypuściła nóż z reki. Kopnęła młodą Death, zaczęła się kierować w jej stronę, złapała za gardło i zaczęła walić jej głowa w posadzkę. Gdy tamta była nieprzytomna odwróciła się do reszty.
 - To wasza wina - warknęła. Wyjęła nóż i padła na posadzkę, spod jej ciała zaczęła wypływać krew. Było jej coraz więcej tworząc kałuże. Spirit ze Steinem zabrali ją na sale operacyjną. Stein operował dziewczynę, która miała wiele urazów wewnętrznych. Kid razem z Soulem zajęli się Kirino, dziewczyna nie była w najgorszym stanie.

+++

W szpitalu leżą dwie dziewczyny. Jedna w stanie krytycznym, druga w sytuacji nie zagrażającej  życiu.
Młoda Albarn oddychała płytko, przy niej był Stein i Spirit.
 - Za kilka dni zabieramy ją do domu, nie może tu zostać - powiedział Spirit i zmartwiony spoglądał na córkę.
- Dobrze, zapewnię lekarza że będę ją kontrolował i sprawdzał czy wszystko dobrze się goi - odrzekł profesor.
- Czemu miała atak. Co takiego się stało? Mówiła mi, że się boi ale przecież strach nie powodował tego - powiedział Spirit, łapiąc Makę za zabandażowaną rękę.
- Nie mam pojęcia, ale obiecuje ci, że następnym razem będziemy mogli jej pomóc bardziej, niż dziś. Chodź, musimy porozmawiać z lekarzami - rzekł Stein. Mężczyźni wstali i wyszli z pomieszczenia
W sali obok siedział Soul, patrzył na młodą pannę Death, czekając aż Kid wróci od lekarzy. Był wściekły na swoją towarzyszkę za to co zrobiła dziewczynie. Nie rozumiał jej nagłego ataku, nie chciał nawet do niej pójść, mimo że wiedział jaki jest jej stan.

+++

Czarnowłosa zaczęła powoli otwierać oczy, rozejrzała się. Była w szpitalu. Przypomniała sobie sytuacje z wczoraj i aż w niej zawrzało.
- Suka.. - wyszeptała Kirino i złapała za brzeg kołdry.
Do sali wszedł Kid razem z Soulem, spojrzeli na dziewczynę. Kid uśmiechnął się i od razu przytulił kuzynkę
- Obudziłaś się! Dobrze się czujesz? - pytał Kid patrząc na jej oblicze,
- Tak, tak jest okej - uśmiechnęła się promiennie i spojrzała na Soula. Chłopak widząc jej spojrzenie zaczął mówić.
- Przepraszam cię za to co zrobiła Maka nie była sobą. Chciałbym też obiecać ci owocną współpracę w związku z patrolami, dopóki moja partnerka nie będzie pełna sił. - powiedział na jednym wydechu.
- Jasne, rozumiem - uśmiechnęła się i zaczęła rozmowę z Kidem. Białowłosy wyszedł chwilę po swoim oświadczeniu.
Kirino zaśmiała się w duchu, teraz wszystko pójdzie tak jak ona chce.


2 komentarze:

  1. Nareszcie kolejny! Czekam na więcej! Mam nadzieje, że będą tak samo ciekawe jak poprzednie ;)

    OdpowiedzUsuń