środa, 28 stycznia 2015

Rozdział 8

Witam!
Na wstępie chciałam podziękować za ponad 400 wejść i komentarze, które zaczęły się pojawiać. Mam nadzieję, że będzie ich coraz więcej!
Zachęcam was do wyrażania swojej opinii i najważniejsze konstruktywnej krytyki jeżeli będzie tu potrzebna. Jest to mój pierwszy blog także nie jestem mistrzynią w pisaniu ale się uczę i staram.
To tyle. Zapraszam na rozdział ! :)


______________________________________________________________________



+++


Kilka dni później. 

Młoda Albarn wraz z ojcem wychodziła ze szpitala, wracała do domu, wiedziała co się stało. Soul po tej sytuacji jej nie odwiedził.
 Otworzyła drzwi i weszła nikogo nie było, bez słowa udała się do swojego pokoju.
- Poczekam aż wróci Soul - powiedział Spirit.

Kilka godzin później. 

Soul wszedł do domu. Zdziwił się widząc Spirita w salonie.
- Co Ty tu robisz? - zapytał.
- Maka wyszła ze szpitala. Teraz śpi, zajmiesz się nią?
- Nie mogę mam patrole. Z reszta nie poradzi sobie sama? - burknął.
- Słucham? Leżała w szpitalu kilka miesięcy, a Ty chcesz żeby radziła sobie sama?! Jest twoją partnerką do cholery, mistrzynią! To ona zrobiła z Ciebie  kosę śmierci! - krzyczał zdenerwowany.
- Nie obchodzi mnie to. Dla mnie teraz jest potworem, z którym nie chce mieć nic wspólnego! - wykrzyczał białowłosy.
- Dobrze w takim razie jutro z samego rana zabiorę ją i jej rzeczy... - rzekł zrezygnowany mężczyzna.
- Nie tato, możemy to zrobić teraz - w drzwiach ledwo co stała Maka, oczy miała pełne łez, twarz była wręcz biała.
 - Nie ma powodu żebym zostawała tu dłużej. - dodała.
 Pan Albarn spojrzał na córkę, ta bez słowa zaczęła powoli kierować się w stronę swoich drzwi, chcąc spakować rzeczy.
- jesteś skurwysynem Soul. - warknął Spirit i poszedł za córką. Chłopak prychnął.
Młoda dziewczyna spakowała swoje rzeczy i podeszła do drzwi, - jako a korytarzu stał Soul a ojciec dziewczyny czekał za drzwiami.
- Jako mistrzyni kosy, zrywam nasze przyrzeczenie, od dziś nie jesteśmy partnerami.. - powiedziała ze łzami w oczach - Żegnaj Soul - rzuciła mu klucze pod nogi i wyszła.
Chłopak patrzył tępo w jej klucze i poczuł łzy spływające po jego policzkach. Uderzył w ścianę, po czym trzaskając drzwiami wszedł do swojego pokoju.


+++


2 MIESIĄCE PÓŹNIEJ


Soul i Maka omijali się szerokim łukiem. Młoda Albarn znów walczyła razem z ojcem a Soul walczył wraz z Kirino. Napady ustały, ludzie odżyli. Młody Pan śmieci postanowił zorganizować igrzyska, które będą zapowiadały nowy lepszy początek dla Death City a także wyłonią najlepszego mistrza ostrza.
W igrzyskach brali udział

  1. Mistrz : Kid the Death                   Broń : Patty i Liz Thompson
  2. Mistrz : Kirino the Death              Broń: Soul Eater Evans
  3. Mistrz : Ox Ford                            Broń : Harvar D. Éclair
  4. Mistrz : Black Star                         Broń : Tsubaki Nakatsukasa
  5. Mistrz : Kim Diehl                          Broń: Jacqueline O. Lantern Dupré
  6. Mistrz : Maka Albarn                     Broń: Spirit Albarn
  7. Mistrz : Hiro                                    Broń : Excalibur
  8. Mistrz : Franken Stein                    Broń: Marie Mjolnir


Walki odbywały się co tydzień. W pierwszej walce udział wzięli Black Star oraz Ox Ford. Star mimo wielu obrażeń wygrał z chłopakiem.
Następnym pojedynkiem był pojedynek Maki z Hiro, dziewczyna nie dawała chłopakowi nawet cienia szans, wyszła bez szwanku, pozostawiając poranionego chłopaka na środku areny, znikając. Nikt nie widział gdzie obecnie przebywa. Pojawiała się tylko w czasie igrzysk.
Kolejna walka Kim i Kid, chłopak przezwyciężył dziewczynę w dość szybki sposób.
Potem Kirino i  Stein dziewczyna mino wielu trudności wygrała z profesorem.
- Walki pół finałowe odbędą się między : Maką Albarn i Black Starem oraz Kidem the Death i Kirino the Death. - poinformował sędzia.
Jednak ani Black ani Kid nie pojawili się na arenie, co skutkowało walkowerem.
-Nadszedł czas na finałową walkę, która odbędzie się między: Maką Albarn a Kirino the Death - krzyknął prowadzący.
Wchodząc na arenę Maka uśmiechnęła się po czym przywołała kosę. Kirino zrobiła to samo. Walka się zaczęła. Zielonooka stała nie ruszyła się. Po prostu patrzyła. Kirino ruszyła na dziewczynę celując w brzuch. Ostrze zatrzymało się kilka milimetrów przed jej ciałem
 - Kurwa, Soul co ty robisz?!- warknęła Kirino.
Korzystając z jej rozkojarzenia maka odbija się od kosy przeciwnika i natarła z góry.
Dziewczyna wybroniła się. Młoda Albarn zaczęła nacierać, nie dawała szans na kontratak. Czarnowłosa była zmęczona, ledwo stała na nogach. W pewnym momencie młoda Albarn odrzuciła kosę przeciwniczki na koniec areny a swoją odstawiła za siebie. Podeszła do dziewczyny i wyszeptała.
 - Skończysz marnie, wiem wszystko. - złapała ją za gardło i rzuciła w stronę muru, siła rzutu była tak duża, że wytworzyła dziurę. Maka zamieniła swoją rękę na kosę i zaczęła iść w kierunku dziewczyny
 - Poddajesz się? - zapytała z uśmiechem
 - Nigdy! - wykrzyczała wściekła Death
 Młoda Albarn wbiła jej ostrze w udo ciągnąć ciecie aż do kostki
-Aaaa, ty suko! Żebyś zdechła! - wyła czarnowłosa.
-To nie ja dzisiaj zdechnę -  odpowiedziała z szatańskim uśmiechem.Złapała ją i przygwoździła do ziemi. Napawała się jej strachem. Chcąc wbić ostrze w jej gardło została zatrzymana przez inna kosę, to był Soul.  Spojrzała na niego obojętnie, wstała i czekała na werdykt, który był jednogłośny. Wygrała. Po tym znów zniknęła i nikt więcej jej nie widział. Do czasu.

+++


Soul nie chciał się przyznawać do błędu jaki popełnił. Po czasie zrozumiał, że to nie Maka się źle  zachowała. Ona się nie kontrolowała, Kirino zaś wbiła jej sztylet w brzuch będąc w pełni świadomą. Na szczęście chłopak nie musiał zamieszkać z czarnowłosą, nie wytrzymał by, nie mógł jej znieść. Mimo to była teraz jego mistrzynią. Chociaż nie, nie zgodził się na przysięgę także był wolną bronią. Wracał do domu, pustego domu. Zaczął nienawidzić tego co się teraz działo, zniszczył wszystko, odrzucił kobietę którą kocha. Upija się w samotności i pali jak smok. Wszystko było nie tak. Nie mógł dłużej, widział nienawiść w jej oczach, łzy kiedy odchodziła, w jakim była stanie, zostawił ją wtedy kiedy go potrzebowała najbardziej. Był wściekły ale takie było życie. Oczekiwał zmian, niestety one nie chciały nadejść. Rzucił piwem o ścianę i wyszedł z domu do Kida. Nie chciał tu być, nienawidził tego miejsca.


+++



Obrzeża Death City 


Młoda dziewczyna siedziała nad stawem patrząc na księżyc, w ręku miała odpalanego papierosa. Jej włosy były związane w luźnego koka a z oczu płynęły łzy. Tą dziewczyna była Maka Albarn. Ból jakim było rozstanie z Soulem, był nie do opisania. Płakała co wieczór, ćwiczyła żeby zapomnieć, zaczęła odczuwać nienawiść. Jednak ani razu nie straciła kontroli, ojciec był z nią cały czas. Gdyby nie to załamałaby się. Razem ze Steinem próbują znaleźć osobę, która jej to zrobiła.Młoda maka nadal nic nie pamięta, tamten wieczór to dla niej jedna wielka czarna dziura.
- Maka, Kid jutro wzywa nas. Będziemy musieli wyruszyć na jakaś ważna misje. - powiedział Spirit, podchodząc do pierworodnej.
- Sami? - zapytała nie spuszczając wzroku z księżyca
- Nie, kilkuosobowa drużyna. - odparł.
- Zobaczymy dobrze? Uważam, że niedługo powinniśmy wyjechać dalej tato. - ojciec pogłaskał ją po głowie - Nie martw się jeszcze będzie na to czas - powiedział i poszedł do domu. Maka myślała nad wszystkim co się wydarzyło dotychczas i jednogłośnie stwierdziła że jej życie to jedna wielka tragedia pomieszana z komedią. Nie chciała tego. Chciała wieść normalne życie z chłopakiem który jej już nie chciał. Musiała zapomnieć o tym co do niego czuła, żeby  móc wrócić do dawnej formy.

sobota, 24 stycznia 2015

Rozdział 7

+++

Jedyne co czułam to ogromny ból. Głowa mi pulsowała a ciało piekło, jednocześnie było mi zimno. Wszędzie była ciemność, nic nie widziałam, nie słyszałam. Aż ukazała mi się ona, moja zmora.
-Oj Maka, umierasz. Jednak pozbycie się czarnej krwi było słabą opcją prawda? Zostałam Ci tylko ja. - nie byłam w stanie nic powiedzieć, tylko jej się przyglądałam. Wyglądała łagodnie? To chyba dobre słowo, była inna.
- Jesteś problemem, ale jeżeli ty umrzesz to ja razem z tobą, a na to nie pozwolę. Żyj Maka - uśmiechnęła się i zniknęła.
Nagle zaczęłam czuć. Miękkie łóżko, na którym leżałam, słyszałam głosy innych, rozmawiali.
- To już 3 tydzień. Niestety ale nie prawdopodobieństwo wybudzenia jest bardzo małe -  to chyba głos lekarza.
- Mam gdzieś twoje statystyki! Ona się obudzi.
 Soul? Słyszałam go, mimo bólu starałam się otworzyć oczy. Słyszałam jak lekarz wyszedł a chłopak usiadł obok łóżka.
 - Nie reaguj tak agresywnie
 Tata? Jest tu. Ból nasilał się ale nie miałam zamiaru się poddać. Soul złapał moją rękę.
 - Nie możesz mi tego zrobić- czułam jego łzy. Zaczęłam krzyczeć lecz żaden dźwięk nie wydobył się z mojej krtani. Czułam się strasznie, słyszałam ich ale nie mogłam nic zrobić, w końcu udało się.
+++

Mloda Albarn uchyliła powieki. W sali było ciemno, nie widziała ojca lecz czuła  czyjaś obecność na łóżku. Spojrzała w prawa stronę. Soul spał na jej ręce. Zebrała siły jakie miała i położyła rękę na jego głowie, zaczęła go głaskać.
Chłopak podniósł głowę, nie mógł wyjść z szoku
- Maka.. - patrzył na jej uśmiechem.
 - Wróciłam Soul - chłopak nic nie mówiąc pocałował ją delikatnie
- Nigdy więcej mi tak nie rób. - patrzyli na siebie, ich szczęście było nie do opisana. Chłopak zadzwonił do przyjaciół i ojca dziewczyny, byli obecni po kilku minutach.
- Maka! - wykrzyczały załzawione dziewczyny i Spirit. Mężczyźni patrzyli z ulgą i uśmiechali się.
 - Nareszcie wróciłaś córeczko - łkał ojciec, tuląc swoje dziecko - Tak się o Ciebie bałem.
- Już dobrze tato, jestem tu.
Po godzinie rozmowy każdy udał się do domu. Przyjaciele nie powiedzieli jej o tym co się dzieje w mieście, nie chcieli jej denerwować.
Zostali sami. Soul patrzył na nią, nie odzywając się.
- Czemu mi się tak przyglądasz ? - zapytała spoglądając w jego oczy.
- Słyszałaś co do ciebie mówiłem? - ignorując jej pytanie zadał swoje.
- Tak troszeczkę - powiedziała zaczerwieniona.
- Myślałem, że cię stracę. Jesteś dla mnie bardzo ważna. Ja przepraszam. Gdybym nie wyszedł. Gdybym został i zachował się dojrzale. - łzy stanęły w jego oczach, nie potrafił być twardy w takiej sytuacji.
- To nie twoja wina, nie mówmy na razie o tym, dobrze? - złapała jego rękę - Jesteś moim partnerem, ufam ci - uśmiechnęła się.
- Wiem, doskonale o tym wiem. Mimo, że cię zawiodłem.
- Powiedziałam przestań. Wiem, że to dziwne ale jestem zmęczona może idź do domu? Wyśpij sie. Wyglądasz na zmęczonego.- rzeczywiście chłopak miał śnice pod oczami, nie było w nich ciepła. Włosy nie były w takim nieładzie jak zawsze a uśmiech nie był szczery.
- nie zostanę z Tobą, teraz już Cię nie zostawię- pocałował jej rękę.
Dziewczyna nie miała siły się kłócić. Zasnęła. Chłopak patrzył jak śpi, wiedział, że tym razem rano się obudzi.
+++

- Kim on mógł być - zastanawiał się Spirit i chodził po gabinecie Steina.
- Nie mam pojęcia, ale póki co cieszmy się, że Maka się obudziła i wszystko z nią w porządku. Gdyby chcieli ją odłączyć, wtedy pokazał bym im na czym polega prawdziwa nauka! - powiedział Stein
- Nie pozwoliłbym ci operować Maki, jesteś szurnięty.
- Soul przecież żyje, nie rozumiem o co ci chodzi. - powiedział oburzony profesor.
- O nic, cieszę się, że już jest okej. Tylko jestem ciekaw jaki jest jej stan psychiczny.
- Nie martw się będziemy mieli ją pod kontrolą - profesor uśmiechnął się dodając otuchy partnerowi.

+++

Młoda dziewczyna budziła się ze snu, powoli podniosła się do pozycji siedzącej. Rozejrzała się po sali, była sama. To co ją otaczało to białe zimne ściany i szpitalne urządzenia. Poczuła się samotna, zostawiona. W jej głowie zaczęły pojawiać się straszne scenariusze, widziała odchodzących przyjaciół. Soul znalazł partnerkę lepszą od niej. Ojciec wyjechał nie mówiąc czemu.. Myśli pędziły a ona nie wiedziała dlaczego widzi takie obrazy.  Łzy zaczęły spływać po jej policzkach, usłyszała dźwięk otwieranych drzwi. Otarła je szybko i spojrzała na osobę, która wchodziła do pomieszczenia
 - Witam. Nazywam się Tatsumi Keneri i od teraz będę twoim lekarzem - uśmiechnął się, był to dość młody doktor na oko miał 26 lat, miał czarne włosy i oczy. Jego postura była dosyć umięśniona, jednym słowem był przystojny - Więc jak się czujesz ?
- Umm... Dobrze, mam problemy ze wstawaniem ale to chyba normalne prawda?
- Tak, powiedz mi możesz ruszać nogami ?
- Tak, nie mam z tym problemu.
- Dobrze, w takim razie rehabilitacja nie będzie potrzebna. Jak twoje samopoczucie?
- Wydaje mi się, że dobrze.
- W takim razie nie będę ci już przeszkadzał. Za kilka dni prawdopodobnie będziesz mogła wrócić do domu, jeżeli ktoś będzie mógł się Tobą opiekować. - zaapelował i ruszył ku wyjściu.
- Dobrze.
Maka znów zatraciła się w swoim umyśle, była zagubiona. Nagle z twardej dziewczyny stała się bojaźliwa, kiedyś to uczucie było obce. Nie pamiętała kto ją zaatakował, nikt jej niczego nie wytłumaczył, była zła.
Do sali wszedł Spirit
- Jak się dzisiaj czujesz ? -zagadał i skupił uwagę na załzawionych oczach córki.
- Dobrze, tato powiedz mi kto to zrobił? - nie wiedząc czemu w jej oczach, znów zebrały się łzy.
- Nie wiemy Maka, ale znajdziemy go. Hej nie płacz, już wszystko dobrze - ojciec usiadł i spoglądał z niepokojem.
- Boje się tato, na prawdę się boje - powiedziała i objęła go, łkając. Skąd ten wybuch płaczu? Zrozpaczenia? Nie można było zrozumieć jej zachowania. Była impulsywna, gubiła się, to nie było zachowanie Maki.  Ojciec przytulił córkę i nic nie mówił, jednak w jego głowie zaczęły układać się ciemne scenariusze, nigdy się tak nie zachowywała.
Po chwili doszła do siebie, zaczęli rozmawiać o wszystkim i o niczym. W końcu Pan Albarn musiał wyjść do profesora. Dziewczyna pożegnała go i postanowiła się położyć. Leżała i parzyła w sufit, nie rozumiała nic, była sama. Znów łzy zaczęły spływać po jej bladych policzkach, zasnęła.
Usłyszała głos, otworzyła oczy i ujrzała bliźniaczki Thopmson.
- No nareszcie Maka! Ile można spać ? - zagadała Liz z uśmiechem.
- Która godzina? - zapytała, przecierając zaspane oczy.
- Już po 19, przyniosłyśmy ci gazetki, najfajniejsze części ci zaznaczyłam - puściła oczko do jasnowłosej - a i masz tu coś do jedzenia, wiem że szpitalne żarcie jest słabe. Sama to przeżywałam, jak się czujesz?
- Nie jest źle, podobno za kilka dni mam wyjść do domu. Liz, powiedz mi był tu dzisiaj Soul?
- Em, widzisz Soul wyszedł rano bo Kid go wzywał w pewnej sprawie.- rzekła przyjaciółka rzucając siostrze zdenerwowane sporzenie.
- Bardzo ważnej sprawie!- wtrąciła Patty.
- Jaka to sprawa? - dopytała Albarn widząc ich dziwne zachowanie.
- Nie możemy ci powiedzieć. - odparły razem.
- Proszę was. - spojrzała na przyjaciółki błagalnym wzrokiem.
- Ech, nie moge! - krzyknęła Patty - Soul ma dostać nowego partnera na patrol bo ty nie jesteś aktualnie w stanie a sytuacja jest coraz gorsza ostat..... - Liz zatkała buzię Patty i spojrzała na nią z wściekłością.
- Starczy - warknęła starsza siostra- Już i tak za dużo powiedziałaś.
- Nowy partner, nowy partner... - szeptała do siebie patrząc w przestrzeń.
- Maka okej?- zapytała Liz łapiąc ją za ramiona.
- Tak. Wiecie co jestem zmęczona, położę się dobrze ? Dziękuje że przyszliście. - otrząsneła się i uśmiechnęła.
- Jasne, wpadniemy jutro dobra? - zapytała cicho Patty, krocząc w stronę drzwi.
- Dobrze, kocham was, pa - rzekła Maka i pomachała młodej Thompson.
- A my ciebie, pa - szepnęła Liz, dała dziewczynie buziaka w policzek i wyszła za Patty.

Młoda Albarn znowu zalała się łzami. Nowy partner, wykluczyli mnie z gry. Zacisnęła pięści na pościeli, była zła. Chciała stąd wyjść i się na czymś wyżyć , poczuła jak coś wbija się w jej żebra. To była ona Kiyo.
- Wróciłam Maka - wysyczała
Spojrzała na nią przerażona Nie miała siły do walki, zemdlała czując jak Kiyo opanowuje jej ciało.

 +++

Kid i Soul szli w stronę szpitala. Nie rozmawiali ze sobą,atmosfera była napięta z powodu zmiany partnera dla Soula. Nagle usłyszeli krzyki ze szpitala, spojrzeli na siebie i pobiegli. Wpadli na piętro, na którym leżała ich przyjaciółka, stanęli zaszokowani tym co zobaczyli.
Na środku holu stała Maka, była cała we krwi. Z jej oczu płynęła krew, płakała nią. Bełkotała do siebie, w ręce miała nóż a za nią leżały poranione pielęgniarki, były przytomne. Młoda dziewczyna spojrzała na nich i uśmiechnęła się.
 - Maka, uspokój się - powiedział Kid i zaczął się zbliżać razem z białowłosym w jej stronę.
 - Stójcie! Jeszcze krok a - w tym momencie przyłożyła nóż do szyi- będziecie szykować pogrzeb - stanęli.
- Kiyo, zostaw ją do cholery ! - warknął wściekły Soul. Dziewczyna spojrzała na niego z szyderczym uśmiechem.
- Przepuścicie mnie teraz - powiedziała i zaczęła się kierować w stronę schodów. Nagle za nią pojawił się Spirit, chcąc obezwładnić córkę. Ta wyminęła go, złapała za gardło i rzuciła o ścianę tworząc dziurę, Albarn zemdlał. Przed nią pojawił Stein chcąc obezwładnić ją falą duszy jednak ta znowu się obroniła i walnęła profesorem w podłogę. Mężczyźni byli zaszokowani, nie wiedzieli co zrobić. Dziewczyna znów zaczęła kierować się na schody, chłopcy udali się za nią.
Przed dziewczyną pojawiła się Kirino, bez słowa wbijając jej sztylet w brzuch. Albarn warknęła i skuliła się, po czym wypuściła nóż z reki. Kopnęła młodą Death, zaczęła się kierować w jej stronę, złapała za gardło i zaczęła walić jej głowa w posadzkę. Gdy tamta była nieprzytomna odwróciła się do reszty.
 - To wasza wina - warknęła. Wyjęła nóż i padła na posadzkę, spod jej ciała zaczęła wypływać krew. Było jej coraz więcej tworząc kałuże. Spirit ze Steinem zabrali ją na sale operacyjną. Stein operował dziewczynę, która miała wiele urazów wewnętrznych. Kid razem z Soulem zajęli się Kirino, dziewczyna nie była w najgorszym stanie.

+++

W szpitalu leżą dwie dziewczyny. Jedna w stanie krytycznym, druga w sytuacji nie zagrażającej  życiu.
Młoda Albarn oddychała płytko, przy niej był Stein i Spirit.
 - Za kilka dni zabieramy ją do domu, nie może tu zostać - powiedział Spirit i zmartwiony spoglądał na córkę.
- Dobrze, zapewnię lekarza że będę ją kontrolował i sprawdzał czy wszystko dobrze się goi - odrzekł profesor.
- Czemu miała atak. Co takiego się stało? Mówiła mi, że się boi ale przecież strach nie powodował tego - powiedział Spirit, łapiąc Makę za zabandażowaną rękę.
- Nie mam pojęcia, ale obiecuje ci, że następnym razem będziemy mogli jej pomóc bardziej, niż dziś. Chodź, musimy porozmawiać z lekarzami - rzekł Stein. Mężczyźni wstali i wyszli z pomieszczenia
W sali obok siedział Soul, patrzył na młodą pannę Death, czekając aż Kid wróci od lekarzy. Był wściekły na swoją towarzyszkę za to co zrobiła dziewczynie. Nie rozumiał jej nagłego ataku, nie chciał nawet do niej pójść, mimo że wiedział jaki jest jej stan.

+++

Czarnowłosa zaczęła powoli otwierać oczy, rozejrzała się. Była w szpitalu. Przypomniała sobie sytuacje z wczoraj i aż w niej zawrzało.
- Suka.. - wyszeptała Kirino i złapała za brzeg kołdry.
Do sali wszedł Kid razem z Soulem, spojrzeli na dziewczynę. Kid uśmiechnął się i od razu przytulił kuzynkę
- Obudziłaś się! Dobrze się czujesz? - pytał Kid patrząc na jej oblicze,
- Tak, tak jest okej - uśmiechnęła się promiennie i spojrzała na Soula. Chłopak widząc jej spojrzenie zaczął mówić.
- Przepraszam cię za to co zrobiła Maka nie była sobą. Chciałbym też obiecać ci owocną współpracę w związku z patrolami, dopóki moja partnerka nie będzie pełna sił. - powiedział na jednym wydechu.
- Jasne, rozumiem - uśmiechnęła się i zaczęła rozmowę z Kidem. Białowłosy wyszedł chwilę po swoim oświadczeniu.
Kirino zaśmiała się w duchu, teraz wszystko pójdzie tak jak ona chce.


środa, 21 stycznia 2015

Rozdział 6

+++

Pocałunki stawały się coraz bardziej gorące. Chłopak zaczął składać je na jej szyi, robiąc malinkę, jęknęła. Nagle ktoś wszedł do ich domu. Maka opanowała się i odsunęła Soula. Oparła swoje czoło o jego i uśmiechnęła się. Zeskoczyła z pralki i ubrała bluzkę, wyszła z łazienki i usłyszała.
 - Makuś! Kochanie nic Ci nie jest ?! - Spirit gadał jak nakręcony. Jego córka była dla niego całym światem, jednak był strasznie nadopiekuńczy.
 - Tato jest okej. Chcesz się czegoś napić ?
- Nie,  chciałem tylko zobaczyć jak się czujecie. Dzisiaj ja za Steinem pełnimy warte. Kid, Liz i Patty są w szpitalu, Tsubaki i Star wyszli dziś rano i wszystko z nimi w porządku. Z Kidem jest gorzej, ma wiele obrażeń wewnętrznych ale już dzisiaj wyszedł i kuruje się w domu. Nikt nie może do niego wejść, teraz zaczęli dbać o bezpieczeństwo. - powiedział na jednym wydechu - no nic uciekam, trzymajcie się!
- Pa! - krzyknęła dziewczyna i udała się do swojego pokoju. Przebrała się po czym poszła do salonu. Spojrzała na swojego pantera - chyba musimy porozmawiać.
-Taa..
 Dziewczyna usiadła i spojrzała na niego. Nie wiedziała od czego zacząć.
-Więc wydaje mi się, że nie powinniśmy już więcej pozwolić na to co się działo kilka dni pod rząd. Jesteśmy partnerami i..
 - I co z tego? - wszedł jej w słowo Soul.
- Nie możemy..
- Dlaczego? Nigdzie  nie ma zapisane, że takie związki nie mogą istnieć - zaczął się podnosić z kanapy.
 - Zrozum, nie mogę. Wiesz co się stało pomiędzy moimi rodzicami. Nie chce tego samego. - powiedziała i spojrzała na niego. Widział jej ból, ale jednocześnie nie chciał odpuścić. Klęknął przed nią.
 - Nie jestem jak twój ojciec Maka i będę walczył o Ciebie - podniósł się i wyszedł z mieszkania.
Została sama. Zaczęła łkać, chciała mieć go przy sobie jednocześnie obawiając się uczucia, które w sobie dusiła. Siedziała i myślała. Nie zauważyła kiedy zmorzył ją sen.

Zbudził ją dzwonek domofonu. Spojrzała na zegarek, który wskazywał 23. Pomyślała, że to Soul znowu zapomniał kluczy. Podeszła do drzwi i otworzyła je. Szok zagościł na jej twarzy, sparaliżowało ją. Patrzyła na osobę, która powinna nie żyć. Poczuła jak zostaje przebita, zawyła z bólu, to sen, sen tłumaczyła sobie. Cofnęła się w głąb domu, jednak on tu nadal był.
- Co teraz smarkulo? To Ja cię zabije - zaśmiał się złośliwie.
- Kishin, Ty nie żyjesz - wysapała i upadła na kolana.
- Widzisz jednak tu jestem. Z rozkoszą będę oglądać twój ból i strach. Niezwyciężona panna Albarn, chyba za dużo o tobie mówili, nic nie potrafisz. Śmiał się w głos, nagle zamilkł podszedł do dziewczyny i zaczął ją kopać. Skuliła się, nie miała siły na nic. Chciała tylko końca tego koszmaru. Jednak to była brutalna rzeczywistość.

+++

Białowłosy zapijał smutki w barze. Jego wyraz twarzy mówił wszystko, złość, rozpacz i gorycz. Nie chciał się kłócić z partnerką, chciał ją chronić. Być z nią cały czas. Rozumiał jej zawahanie, ale przecież nie jest jej ojcem. Nagle podeszła młoda dziewczyna. Soul spojrzał na nią spod byka .
- Czego chcesz ? - warknął. Nie miał ochoty na niczyje towarzystwo.
 - Mogę pozwolić ci zapomnieć - powiedziała i uśmiechnęła się.
Chłopak spojrzał na nią. Była to młoda kobieta o pełnych ustach, karmelowych oczach i rudych włosach. Jej ciało było wyrzeźbione jednocześnie delikatne.
- To co, zabawimy się ? - zapytała będąc minimetry od twarzy białowłosego.
- Odejdź- warknął, po czym rzucił pieniądze kelnerowi i wyszedł. Nie był jednym z tych, którzy kochają jedną a pieprzą się z inną. Szedł spokojnie w stronę domu, zastanawiając się co powiedzieć Mace. Jak ją przekonać.

Był blisko domu, wszedł po schodach. Drzwi były otwarte, zdziwiony, w razie ostrożności zmienił swoją rękę w kosę. Zobaczył krew, wszędzie była krew. Przerażony zaczął się rozglądać, zauważył ją. Bladą całą we krwi, ledwo oddychała.
- Boże... Maka.. - wyszeptał. Podbiegł do dziewczyny i wziął na ręce - Maka nie umieraj! Słyszysz! Wszystko będzie dobrze, zabiorę cie do szpitala- mówił biegnąc w stronę budynku ratunkowego
- So..ul prze..praszam - z ledwością powiedziała i zamknęła oczy.
- Nie umrzesz, do kurwy nędzy! -  krzyknął.

+++

Wpadł do szpitala. Lekarze zabrali dziewczynę na sale operacyjną. Stał wpatrzony w ścianę, nie czuł niczego, bał się cholernie. Ona była jego światem, dzięki niej chciał oddychać, nie mogła odejść, nie teraz. Osunął się na podłogę i schował twarz w dłoniach. Szloch wydobył się z jego krtani, błagał Boga i nawet Diabła o to by ona przeżyła.
+++

Nie wiem co tu robię, ale jest mi zimno. Czuje jak odpływam, czuje ciepło, chce płynąc w jego stronę. Wszystko jest takie jasne. Kim jestem? Co tu robię? Umarłam ? Ale jak? 

- Tracimy ją, szybko! Zatamuj krwawienie ! - krzyczał zdenerwowany lekarz.
 Co się dzieje? Myślałam. Mam operacje. Ale nic nie czuje. Słyszę czyjś płacz, ktoś mnie woła. Odwracam się w stronę zimna i widzę twarz chłopaka. Ma białe włosy a jego krwiste oczy są pełne łez, cierpi.
 - Maka wróć do mnie - łka.
Nagle wspomnienia uderzają we mnie. - Soul - staje na przeciw zimna. Nie mogę pozwolić sobie zginać tak łatwo. Zamykam oczy i...

+++
- Mamy ją! Zaszyjcie jej ranę. Pacjentka oddycha samodzielnie. Jesteś dzielna dziewczyno!
- Panie doktorze! Powiadomiliśmy rodzinę.
- Dobrze. Proszę mnie zaprowadzić do chłopaka, który ją tu przyniósł - powiedział doktor.
- Proszę za mną - odpowiedziała pielęgniarka. Udali się w stronę białowłosego.
- Chłopcze ? Wszystko w porządku? - dopytywał doktor.
- Moja dziewczyna, do kurwy nędzy umiera! Jak ma być w porządku ?! - warknął na lekarza i się podniósł.
- Posłuchaj mnie. Operacja przebiegła pomyślnie, ma od tygodnia do dwóch czas na obudzenie się.. Teraz wszystko zależy od niej.
Chłopak nie kontrolował się, złapał lekarza za kołnierz i przygwoździł do ściany.
- Jak to kurwa zależy od niej!!? Mieliście ją uratować!
 -Zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy! Proszę mnie puścić! - chłopak zmienił swoją rękę w kosę.
- Posłuchaj mnie ! Jeżeli ona nie przeżyje to cię wypatroszę- jego oczy wyrażały chęć mordu.
 - Soul! - krzyknął Kid- puść go. - bez zbędnych słów chłopak odsunął się od lekarza, czekając aż przewiozą dziewczynę na sale.
Soul nie potrafił się uspokoić. Zacisnął pieści tak mocno, że jego knykcie zbielały. Black Star z Kidem postanowili go wyprowadzić na świeże powierzę.
- Po cholerę mnie tu przyprowadziliście? - warknął zły.
- Musisz się uspokoić chłopie. Chcesz żeby cię zamknęli za napad na lekarza?
- Mam to w dupie. Niech chociaż zrobią coś raz a dobrze.
- Soul, spokojnie. Wyjdzie z tego - rzekł z powagą Kid i spojrzał uważnie na przyjaciela.
- Ona jest całym moim światem - mruknął pod nosem.
- Co ? - zapytali jednocześnie.
- Ona jest kurwa całym moim światem. Nie potrafię bez niej normalnie funkcjonować. Jest dla mnie jak tlen. Kurwa mać jakbyście się czuli gdyby leżała tu Tsubaki,  Patty czy Liz ? Kurwa nie mogę sobie wybaczyć, że znowu mnie przy niej nie było. Jestem żałosny - chłopak zaczął walić pięściami w mur.
- Uspokój się do cholery ! - warknął Star ale Soul nie słuchał . Zachowywał się jak obłąkany.
 -Albo się uspokoisz albo nie wpuścimy cię do niej - powiedział Kid. Białowłosy zastygł w bezruchu.
- Dobrze. Już jest dobrze. Wracajmy do środka - wyminął chłopaków i poszedł w stronę sali. Na korytarzu stali Stein, bliźniaczki i Tsubaki. Wszyscy w ciszy. Soul skierował się w stronę pomieszczenia, w którym znajdowała się dziewczyna.
- Stój. Spirit u niej jest, daj mu chwile. - rzekł Stein. Chłopak usiadł na krześle i czekał.


+++

- Maka, musisz się obudzić wiesz o tym prawda? Jesteś moją mała córeczką, nie możesz odejść. - mówił ojciec do swojego jedynego dziecka - tak mocno cię kocham, jesteś silna wiem to. Nie wiem jak to się mogło stać ale jestem pewny, że ten sukinsyn zapłaci za to. - pogłaskał dziewczynę po głowie i patrzył na jej spokojną twarz. Miarka się przebrała nikt nie będzie krzywdził jego dziecka. Pocałował ją w czoło i wyszedł.
+++

Spojrzał na wszystkich a jego wzrok zatrzymał się na Soulu.

- Zawiodłem się na tobie. Jestem w stanie cię rozszarpać. Gdzieś ty kurwa był!? - mężczyźnie zaczęły puszczać nerwy - obiecałeś mi coś Soul. Stein idziemy znaleźć tego skurwiela.
- Idę z wami - powiedział Soul i wstał. Jego oczy wyrażały chęć mordu - nie daruje mu.
- Zostawiam ci pod opiekę moja córkę. Nie zawiedź mnie tym razem - Spirit położył rękę na jego ramieniu, po czym razem ze Steinem skierował się do wyjścia.
- Soul. Idź do niej, potrzebuje cię - rzekła cichutko Tsubaki - a my wracamy do domu. Zadzwoń do nas jeżeli coś się będzie działo, dobrze? Przyjdziemy rano.
 Chłopak pokiwał głowa na tak po czym bez słowa wszedł do sali.

+++

Powoli kierował się do łóżka, na którym leżała dziewczyna będąca całym jego światem. Jej twarz była blada, oddech spokojny. Przejechał palcami po jej policzku
 - tak bardzo cię kocham - wyszeptał, po czym usiadł i złapał jej lodowata rękę.Chciał chociaż w jakiś sposób pokazać jej, że tu jest, że nie jest sama. Zaczął opowiadać jej wszystkie wspólne chwile, nawet wyznał, w którym momencie ją pokochał samemu nie zdając sobie z tego sprawy. Dopiero teraz widział, że jeżeli ona zniknie to on to zrobi razem z nią. Przytulił się do jej dłoni po czym zasnął. Trwał przy niej nie pozwalając na to by musiała sama trwać w zimnym szpitalnym pokoju.

+++

Minął tydzień, stan Maki był stabilny. Wszystkie wyniki były dobre jednak nadal się nie obudziła. Nadzieja zaczęła ulatywać. Spirit razem z Soulem siedzieli przy niej noce i dnie, przyjaciele wyprowadzali ich nieraz siła. Niestety osoba, która wyrządziła krzywdę dziewczynie nie została odnaleziona. Za to ataki się nasiliły, na zmianę działają Kid i bliźniaczki oraz Black Star z Tsubaki, kilka razy nawet Stein ze Spiritem. Niestety sytuacja stawała się coraz gorsza.

W białej sali szpitalnej, słychać było tylko pikanie urządzeń podtrzymujących życie i oddechy dwóch osób. Młoda dziewczyna spała od dłuższego czasu, chłopak oparty o łóżko zaczął się budzić. Spojrzał na nią.
- Maka, znowu się nie obudziłaś. Czekam tu na ciebie cały czas - ścisnął jej rękę. Jego kondycja psychiczna upadała. Nie był w stanie normalnie funkcjonować, spał przy niej, jadł przy niej jedynie wychodził do łazienki i na papierosa.
 - minęło już 9 dni wiesz ? Tęsknimy. - łzy stanęły mu w oczach, otarł je, musiał być silny dla niej.
Wstał żeby rozprostować kości, do sali weszła Tsubaki
- Możesz wyjść na papierosa- powiedziała i słabo się uśmiechnęła - ja się nią zajmę, nie martw się tak- dodała mu otuchy.
Bez słowa opuścił pomieszczenie. Wyszedł przed szpital i odpalił papierosa. Myślał, kto i dlaczego to zrobił. Był na siebie wściekły, nie było go przy niej. Zagryzł wargę i zaczął obserwować unoszący się dym. Wspominał ich pierwszego wspólnego papierosa, uśmiechnął się pod nosem.

+++

- Maka, czekamy wiesz to prawda? Soul jest tu cały czas tak samo jak twój tata. Dużo się zmieniło przez te kilkanaście dni. Tęsknimy, chce ci tyle powiedzieć- łzy stanęły jej w oczach - jesteś silna wiem to! Liz i Patty były rano prawda? Mam nadzieje, że cię nie zamęczyły- zaśmiała się cichutko - kochamy cię Maka, musisz dla nas wygrać tę ciężką walkę. - powiedziała i patrzyła na spokojną twarz przyjaciółki.
Wiedziała że się obudzi.
Była tego pewna.

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Rozdział 5

+++

Gdzie ja jestem? Co się dzieje ? Czemu tu jest tak ciemno..
- Halo! Jest tu kto ?
 - Jestem z Tobą  Maka.
Odwróciłam się
- Soul! Co się tu dzieje ?? Powiedz mi o co chodzi.
 - Widzisz Maka, muszę cię zabić - złowrogi uśmiech pojawił się na jego twarzy po czym zaczął mnie atakować.
- Soul! Co Ty wyrabiasz?!
- Muszę cię zabić jesteś zagrożeniem - krzyczał.
 - Nie, nie błagam.. - zaczęłam uciekać w ciemność. Bałam się nie mogłam go skrzywdzić gdzie podziała się moja odwaga ? Stałam się taka miękka, upadłam. Wszystko mnie bolało, nie wiem gdzie byłam ani po co. Jedyne czego byłam pewna to na pewno nie był Soul. - nie jesteś Soulem- warknęłam.
- Masz racje co nie zmienia faktu, że cię zabije! - postać zaczęła się zmieniać nie widziałam już Soula, teraz była to Kiyo jej czerwone oczy płonęły żądzą mordu a twarz wykrzywiła się w obsesyjnym uśmiechu.
 - Chodź Maka, pobawimy się - wyjęła sztylet i zaczęła nim machać.
Ruszyłam do ucieczki, co tu się do cholery dzieje. Złapała mnie, była tuż nade mną wbiła mi szpony w żebra i czekała na krzyk. Złamałam się krzyczałam, bolało jak cholera, złapała sztylet i wycelowała nim w moje oczy. Zamachnęła się i...
- Maka. Obudź się do cholery
- Co ? Soul ? Jezu, to był sen jak dobrze . - zapłakałam i przytuliłam się do zaszokowanego chłopaka. - Ona chciała mnie zabić, boje się. Nie chce spać Soul. Nie mogę ona mnie zabije - łkałam.
 - Uspokój się! Jestem tu. Nic ci się nie stanie.
- Co chcesz przez to powiedzieć ?- zapytałam zaszokowana.
 - Proste będę z Tobą spał - odpowiedział, jakby była to najnormalniejsza rzecz na świecie.
- Ze mną ? -zrobiłam się czerwona - dobrze tylko bez żadnych podejrzanych ruchów bo zabije. Rozumiesz? - zapytałam z miną mordercy, on potulnie pokiwał głową na tak. Położyłam się, czułam że robię się coraz bardziej czerwona...
- Chodź tu - powiedział i przytulił mnie do siebie. Był taki ciepły, umięśniony. Czułam się bezpiecznie. Po chwili zasnęłam.

+++

Zasnęła szybko, jednak to co było wcześniej. Nigdy czegoś takiego nie widziałem, jej twarz wykrzywiona w bólu. Łzy. Krzyk. Co mogło jej się przyśnić, objąłem ją mocniej, oddychała spokojnie chyba wszystko było w porządku, po dłuższym czasie sam zasnąłem z pewnością, że jest bezpieczna.

+++

Noc nie była bezpieczna, kiedy nad Death City pojawiły się chmury, które przyniosły ulewę. Deszcz padał  całą noc a nad ranem rozpoczęła się burza.
Ktoś zapukał do drzwi, ale ani Maka ani Soul nie mieli ochoty wstać, spali. Po chwili dało się usłyszeć dźwięk otwieranych drzwi, ktoś wszedł do domu. Zaczął się kierować do pokoju Maki. Otworzył drzwi i..
- MAKA DO CHOLERY JASNEJ CO TY Z NIM ROBISZ?! - krzyknął rozhisteryzowany Spirit
- Uspokój się - ogarnął go Stein - jak wstaną będą się tłumaczyć - zaśmiał się złowrogo.
Maka otworzyła oczy i albo miała omamy albo słyszała swojego ojca. Poczuła, że leży na czymś ciepłym, tym czymś a raczej kimś był Soul.
 - Co ja.. - nie dokończyła bo Soul otworzył oczy. Sytuacja była co najmniej dwuznaczna. Młoda dziewczyna leżała półnaga na równie półnagim chłopaku i jeszcze się do niego tuliła. Bez zbędnych słów  i wstydliwych spojrzeń wstali i udali się do kuchni, żeby zrobić śniadanie. Jakie było ich zdziwienie kiedy w kuchni zobaczyli lamentującego ojca Maki, który powtarzał "Nie chce być dziadkiem " i Stein, który podśmiewał się pod nosem.
- Jakim dziadkiem ?- warknęła Maka - O czym Ty bredzisz ?
- Wyobraź sobie, że nie codziennie widzi się swoje dziecko w takiej sytuacji! Co by matka na to powiedziała ?! Ona mnie zabije, zabezpieczyliście się  chociaż ?! - pytał Spirit a Stein płakał ze śmiechu.
- Staruszku to nie tak jak myślisz- powiedział Soul.
- Do cholery jasnej! Po pierwsze kto pozwolił ci tu wejść ?! Po drugie nie spaliśmy ze sobą w ten sposób o jakim ty myślisz ! - warknęła zła dziewczyna - nie wiem za kogo mnie masz ale to przesada, wyjdź stad i nie pokazuj mi się na oczy - wykrzyczała i pobiegła do swojego pokoju.
- No pięknie, teraz będę musiał ją uspokajać. Jakie to męczące - jęczał Soul.

Nagle atmosfera zrobiła się gęsta, Stein przestał się śmiać a Spirit w mgnieniu oka pojawił się przy Soulu, przykładając mu kosę do szyi.
 - Posłuchaj, nie radzę ci jej skrzywdzić bo za wiele po tobie nie zostanie - syknął.
- Staruszku chyba mnie nie doceniasz - powiedział spokojnie po czym obezwładnił czerwonowłosego - ja też się zmieniłem i nigdy jej nie skrzywdzę. - powiedział chłopak po czym puścił ojca Maki - co was sprowadza ? - zapytał.
- Pamiętaj, że dzisiaj wy macie patrol, uważajcie na siebie. W sumie tyle, miło było cześć ! - powiedział Stein. Po czym zabrał Spirita i wyszedł.

+++

-Boże co za poranek. Maka wyszli już ! - krzyknąłem. - Maka? - zapukałem do jej drzwi. Nie odezwała się. Pociągnąłem za klamkę -Maka otwórz drzwi albo je wywarze. Masz 3 sekundy - zacząłem odliczać - 1....2 ... Nie żartuje ... 3 - walnąłem w drzwi. Padły na ziemie, a dziewczyny nigdzie nie było.- Cholera jasna. -pobiegłem do swojego pokoju się ubrać i znaleźć Makę. Mogła się aż tak wkurzyć.. Żeby stracić kontrole ? Nie niemożliwe. Odpędziłem od siebie złe myśli, wsiadłem na motor i zacząłem jej szukać.

+++

Cholera, tato czemu musisz być takim idiotą. Myślałam gorączkowo. Owszem sytuacja wyglądała dwuznacznie ale żeby od razu wyskakiwać z czymś takim. Muszę się uspokoić, nie mogę pozwolić na utratę kontroli. Spokojnie oddychać. Usłyszałam motor - Soul- szepnęłam z uśmiechem. Czekałam aż podejdzie. Czeka nas ciężka rozmowa.

+++

- Tu jesteś! Szukałem Cię. Nie możesz od tak sobie uciekać nic mi nie mówiąc. Chcesz żebym na zawał padł czy jak? Z kobietami są same problemy..
- Soul. Zamknij się,dobrze? Chce Ci powiedzieć co mi się stało. Dlaczego to się dzieje. Powiem ci co pamiętam, co czułam. Usiądź.
Chłopak usiadł bez słowa i wpatrywał się w mistrzynie. Wiedział, że dla niej to na prawdę ciężka sprawa. Jednocześnie cieszył się, że w końcu zrozumie co się dzieje.


Byłam w ciemnym pokoju słyszałam płacz i krzyk innych ludzi. Nie wiem co oni tam robili. Głowa pulsowała mi niemiłosiernie, pojawił się on. Kishin.
- Panna Albarn się obudziła. Cóż za cudowna niespodzianka. Jak ci się żyje, co? Pewnie myślisz, że mnie zabiłaś, mylisz się smarkulo, przez ciebie wszystko przepadło! Będziesz cierpiała!
Bił mnie, kopał, wyjął nóż i przecinał moje ciało jak papier. Płakałam, błagałam ale to nic nie dało. Byłam za słaba. Potem nie pamiętam nic, tylko krzyk, krew, czerń i ból. Potem obudziłam się w szpitalu. Powiedzieliście mi, że wygrałam z Kishinem, że już jest dobrze ale ja czułam jego wzrok
Łza spłynęła po moim policzku, wytarłam ją
 - Po tym wszystkim tylko się kłóciliśmy Soul. Ja.. Załamałam się psychicznie, Stein postanowił żebym wyruszyła z ojcem na trening, ponieważ tutaj za bardzo wszystko mnie raniło. Nie potrafiłam sobie ze sobą poradzić, odeszłam, tęskniłam ale nauczyłam się być twarda. Pewnego razu pokłóciłam się z ojcem. Wyprowadził  mnie z równowagi, wtedy po raz pierwszy pojawiła się Kiyo. Była przerażająca. Oczy czerwone rządne krwi, zęby ostre jak brzytwy, sadystyczny uśmiech, czarne włosy, które wiły się niczym rój węży i jej ręce a raczej szpony, które za każdym razem coraz głębiej wbijały się w moje żebra. Coraz mocniej aż w końcu poddałam się jej. Ojciec ledwo uszedł z życiem, ja jestem niebezpieczna Soul powinnam odejść...

- Zamknij się- warknął - zamknij się do cholery Maka! Dlaczego ?! Dlaczego mi nie powiedziałaś, że cię ranie?! Że jest z Tobą kiepsko ?! On cie krzywdził na moich oczach, a ja nic nie potrafiłem zrobić. Z nią było to samo, kurwa. Dlaczego nie potrafię cie ochronić - warknął wściekły, był zdruzgotany tym co usłyszał.
- Soul. Co Ty, przecież to nie twoja wina. Ja.. Dzięki Tobie nie miałam ataku w kuchni! Dzięki Tobie potrafię się uśmiechać! Nie jesteś żałosny, ratujesz mnie każdego dnia - powiedziałam - spójrz na mnie - zero reakcji. Złapałam jego twarz w dłonie. Patrzył na mnie smutnym wzrokiem. Oparłam swoje czoło o jego .
- Jesteś jedynym, który potrafi mnie powstrzymać Soul. Ratujesz mnie każdego dnia. - złapał za moje ręce, po czym pocałował mnie w czoło i przytulił.
- Jeżeli kiedykolwiek będziesz miała zły sen, będziesz tracić kontrole albo będziesz po prostu zła powiedz mi to. Dobrze?
- Dobrze wracajmy do domu, dzisiaj mamy obchód - odparłam,

 Białowłosy wstał i bez słowa zaczął mnie ciągnąć w stronę motoru, wsiedliśmy, przytuliłam się do jego pleców. Teraz będzie tylko lepiej prawda? uśmiechnęłam się  do swoich myśli i rozkoszowałam się jego zapachem.

+++

Dojechali. Młoda Albarn weszła do domu z uśmiechem, zdjęła buty i stanęła.
- Soul - warknęła - co do cholery zrobiłeś z moimi drzwiami, kretynie!
- No bo nie chciałaś otworzyć a ja się martwiłem i jakoś tak wiesz - tłumaczył się z błagalnym wzrokiem który mówił nie zabijaj.
- Przecież mamy te same klucze do drzwi nie mogłeś ich po prostu otworzyć?! Wstaw je. Ja idę zrobić coś do jedzenia - fuknęła zła i wyszła.
- Co ja mam z ta kobieta- szepnął do siebie.
- Słyszałam - warknęła - do roboty!
Chcąc nie chcąc chłopak zaczął naprawiać drzwi. Maka postanowiła zrobić spagetti. O dziwo wszystkie składniki znajdowały się w lodówce, po godzinie obiad był gotowy.
- Skończyłeś już ?
- Taaa. To było takie męczące. O jedzenie ! - rzucił się na spagetti i wchłaniał je z prędkością światła.

Maka zaśmiała się i usiadła na przeciwko, jedząc powoli. Po skończonym posiłku, Soul pozmywał a jasnowłosa poszła się odświeżyć. Po wykonanych czynnościach, każdy zajął się sobą. Maka czytała książkę a Soul oglądał coś w telewizji. Zachowywali się jak normalni ludzie, bez problemów, bez żadnych specjalnych zdolności. Byli po prostu ludźmi, którzy spędzali wspólnie czas, normalność coś czego im brakowało od dawna.
Nim się obejrzeli wybiła 19. Maka postanowiła zrobić coś do jedzenia a Soul poszedł się odświeżyć. Maka postanowiła ubrać na zwiad coś wygodnego. Wybrała czarne rurki, do tego bokserkę również czarna i skórę a do wszystkiego trampki. Soul ubrał się jak zawsze jeansy, czarna koszulka, bluza, opaska i trampki. Wyszli na ulice Death City. Było cicho. Pogoda nie wariowała, można było poczuć się jak na romantycznym spacerze, ale widzieli, że za rogiem może czaić się zło, które bez problemu może ich zranić tak jak Liz.
- Maka, myślisz że będzie spokojnie?
-Mam nadzieje. Nie za bardzo wychodzi nam synchronizacja. Obawiam się trochę. - rzekła niepewnie
- Nie martw się, wszystko będzie dobrze- odparł z uśmiechem
Chodzili już dobre 3 godziny a miasto było ciche i psute. Nawet pogoda nie sprawiała problemów. Cisza przed burza, czy może dziś nikt nie planuje atakować miasta?

Nagle ziemia zaczęła się trząść.
- Cholera, co jest? - krzyknęła Maka.Spojrzała w stronę Schinbusen, cały budynek był we mgle
- Soul, szybko! - krzyknęła. Chłopak przytaknął i zaczęli biec w stronę szkoły jak i biura Pana śmierci.
Dotarli na miejsce, byli już tam Black Star i Tsubaki.
- Widzieliście co to było? - zapytała Maka.
- Nie, dopiero przybiegliśmy. Z tego co wiem Kid jest w środku - odparł Black.
- Cholera. Soul idziemy. - wyciągnęła rękę do chłopaka
- Teraz albo nigdy - zaśmiał się. Złapał jej rękę i zaczął się zmieniać w kosę. Dziewczyna ruszyła w stronę gabinetu śmierci, za nią Black Star z Tsubaki zmienioną w ostrze.

Biegli przez zrujnowane korytarze.
Usłyszeli krzyk. Przerażający krzyk. To był Kid.
Nie myśląc wiele ruszyli dalej. To co zobaczyli, było przerażające. Krew ciekła po kafelkach gabinetu śmieci. Była to krew Kida i bliźniaczek, nad nimi stał człowiek, który z chorą satysfakcją zaczął wbijać miecz coraz głębiej w ramie Kida. Chłopak nie mógł nic zrobić. Mężczyzna miał czarny płaszcz a jego twarz zasłaniała maska ukazująca kruka. Przyjaciele ruszyli na przeciwnika. Maka zaatakowała od góry, Star od tyłu. Jednak ten bez problemu odbił oboje w przeciwne strony. Star wstał i znowu ruszył na przeciwnika, uderzając go falą duszy. Jednak na nim to nie robiło żadnego wrażenia, zaśmiał się po czym wbił szpony w brzuch chłopaka. Star wydał z siebie wściekłe warknięcie. Przeciwnik odrzucił go na kolejną ścianę, chłopak ledwo stał. Maka ruszyła.
- Uważaj jest silny - powiedział Soul.
- Wiem. - odparła dziewczyna.
Uderzyła od góry. Nic to nie dawało, atakowała z każdej strony, a on stał i śmiał się. Dla niego była to zabawa. Dziewczyna skupiła się i aktywowała łowcę wiedźm, jedną ze swoich najsilniejszych technik. Uderzyła w niego, runął na ścianę. Była zmęczona. Myślała, że to koniec, jednak ten bez problemu wstał. Jego maska pękła w pół ukazując ohydne oblicze. Ten mężczyzna zamiast oczu, miał dziury, jakby zostały one wypalone. Długie kły wystawały z jego ust a cała twarz była pokryta bliznami. Ruszył wściekły na dziewczynę. Zablokowała atak kosą, niestety był zbyt silny. Odrzuciło ją, wstała. Przeciwnik już do niej biegł, odskoczyła po czym kontratakowała,

Znowu wpadła na ścianę, była cała poobijana nie miała siły wstać, Soul ledwo utrzymywał się w postaci kosy. Kimkolwiek on był, wiedzieli jedno jego siła przewyższała ich. Podszedł do młodej Albarn, chwytając ją za gardło. Zaczął ją dusić, dziewczyna nie miała siły walczyć, mdlała. Nagle ręka kata została przecięta w pól.
 - Nigdy nie waż się dotknąć mojej mistrzyni! -warknął  po czym zmienił swoją kosę w rękę i kopnął przeciwnika. Soul stanął przed Maką. - nie pozwolę ci jej tknąć- powiedział.
 Kruk uśmiechnął się szaleńczo nie robiło na nim wrażenia to,że właśnie stracił rękę. Był zafascynowany tym co zobaczył, spojrzał na białowłosego po czym powiedział.
- Sam do mnie przyjdziesz chłopcze - i zniknął.
 Maka zemdlała. Do gabinetu wpadli żołnierze, zabrali Kida, bliźniaczki, Stara i Tsubaki do szpitala. Soul wziął Make na ręce i zaczął nieść do domu.

+++

Gdy dotarł, przemył dziewczynie powierzchowne rany i sam padł obok niej na łóżku. Nie miał siły, jego rany nie były głębokie ale piekły niemiłosiernie.

+++

Rano dziewczyna poczuła na sobie ciężar. Spuściła głowie i zobaczyła burze białych włosów
-Soul - szepnęła, wszystko ją bolało. Chłopak otworzył oczy, i podniósł się na rękach.
 - Dobrze się czujesz ?
 - Tak - szepnęła zawstydzona Miała straszna ochotę na...
- Martwiłem się. Bałem się o ciebie, cholera musimy poćwiczyć, muszę cie chronić i... - położyła mu palec na ustach.
 - Ciii uratowałeś mnie, znowu - podniosła się na łokciach.
 - Dziękuje-pocałowała go delikatnie i nieśmiało. Chłopak był w szoku ale odwzajemnił pieszczotę. Czuł jak gorąco opanowuje jego ciało, przycisnął się do niej, dziewczyna przerwała.
 - Chodź, przemyjemy twoje rany- powiedziała zawstydzona.
 Wstali i udali się do łazienki. Dziewczyna wyjęła apteczkę.
- Zdejmij koszulkę i się odwróć - powiedziała.
Chłopak rozebrał się. Zaczęła oczyszczać jego rany, nawet nie syknął mimo, że paliło cholernie,
 -odwróć się do mnie.


+++

Przejechałam ręka po szramie, która została po tym jak mnie chronił. Pamiętam co się wtedy działo. Zaczęłam dezynfekować rany na jego ciele przy okazji podziwiając wyrzeźbioną klatkę. Był dla mnie ideałem. Pocałowałam go. Nie powinnam tego robić. Gdy oczyściłam wszystkie rany chciałam wyjść ale Soul złapał mnie za rękę.
- Teraz twoja kolej - powiedział i posadził mnie na pralce. Zrobiłam się cała czerwona.
- Co ty wyprawiasz ?
- Chce ci oczyścić rany, zdejmij bluzkę - powiedział najspokojniej w świecie.
- Chyba cie pogięło! - byłam zażenowała tą sytuacją.
- Sam cie rozbiorę - zagroził.
- Jeny.. Dobrze. - dopiero teraz zauważyłam, że moja bluzka była cała we krwi. Zdjęłam ją. Miałam ranę na brzuchu, dość dużą.
 - To nie wygląda ciekawie - powiedział Soul ze smutkiem w oczach
- To nic, naprawdę.
Bez zbędnego gadania zaczął oczyszczać moje rany. Byłam strasznie zawstydzona, tą sytuacja była  co najmniej dwuznaczna.
 Zabandażował mi brzuch. Spojrzałam w jego oczy, był nieobecny- Soul? - nagle poczuła, jak mnie obejmuje i przyciska swoje usta do moich. Zaszokowana nie widziałam co robić.
Całowaliśmy się namiętnie. Robiło się gorąco. Złapałam go za szyje i zaczęłam oddawać pocałunki z równą pasją.







---------------------------------------------------------------
Oto kolejny rozdział !
Dziękuję za 200 wejść na bloga a także za każdy komentarz!
Jest to wielka motywacja do dalszej pracy :)
Do następnego !
Nataly .~

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Rozdział 4

Patrol grupy Kida godzina 2:39 

- Kid! Możemy się przespać ? Nic się przecież nie dzieje - mamrotała Liz.
- Nie, nie możemy nie wiadomo kiedy nastąpił atak, musimy być czujni cały czas- odparł z powaga
 - Jak zawsze nuuuuda - wtrąciła młodsza z sióstr.
 - Ech. Skoro tak to pójdę po coś do jedzenia dobrze ?
- Tak jasne, w końcu jesteśmy nie daleko.
 - Będę za 20 minut max! - krzyknęła i popędziła w stronę domu.
Minęła już godzina a Liz nadal nie wracała. Przyjaciele zaczęli się martwić. W końcu droga nie była aż tak długa.
 - Kid. Chodźmy po Liz. Martwię się - powiedziała Patty.
- Idziemy - rzekł i popędził w stronę domu, nawołując przyjaciółkę. To co zobaczyli. Było okropne liz leżała w kałuży  swojej krwi. Była cała pocięta a jej brzuch był przebity przez dwa ostrza. Dławiła się własną krwią. Była przytomna ale umierała.
 - Jezu! Liz! - krzyknęła Patty i podbiegła do siostry. Liz spojrzała się na nią, nie mogła wykonać żadnego ruchu, zaczęła się krztusić własna krwią i łzami. Kid nie myśląc wiele szybko, wyciągnął ostrza z jej brzucha, zawyła.
- Przepraszam Liz. Zabieramy cie do szpitala nie umieraj! - nawoływał do coraz mniej przytomnej przyjaciółki, wziął ją na ręce i razem z Patty pobiegli w stronę szpitala. Uratować tak bardzo drogą osobę w ich życiu.
Wpadli do szpitala, gdy lekarze ich zauważyli od razu zabrali dziewczynę na sale operacyjną. Kid zadzwonił do Soula, nie odbierał. Zadzwonił do Stara. Po chwili usłyszał głos przyjaciela.
 - Co tam stary?
 - Black. Szybko przyjedzie do szpitala. Liz ona umiera. - rozłączył się i zaczął płakać. Nie mógł sobie wyobrazić co zrobi jeżeli ona zginie. Chwile po telefonie wpadł Star z Tsubaki, na ich twarzach można było zauważyć ostatki snu. Martwili się. Liz była ich przyjaciółka. Umierała.
 - Cholera jasna to moja wina- załkał chłopak. - nie powinna iść sama. Nie mogła nic zrobić. Kurwa.
 - Hej stary nie martw się będzie dobrze, wyjdzie z tego.
Kid nie odpowiedział. Czekali kilka godzin. Nareszcie wyszedł lekarz.
-Państwo do pani Elizabeth Tomphson?
- Tak - odpowiedziała Tsubaki - czy wszystko z nią w porządku ?
- Pani Elizabeth, ma obszerne rany, ale jej stan nie zagraża życiu. Operacja się udała, krwotoki zostały zatamowane. Teraz zależy wszystko od niej czy się obudzi czy nie . Dajemy jej 48 godzin. Proszę wybaczyć, muszę zając się innymi pacjentami. Odszedł młodsza Tomphson wpadła w histerie, nie mogła się uspokoić. Strata siostry to dla niej strata połowy serca.
 - Liz ty musisz żyć- łkała. Tsubaki pełna wyrozumienia przytuliła dziewczynę i uspokajała. Mimo ze sama była przerażona, musiała być dla niej oparciem. Kid nic nie powiedział, siedział na krześle z głowa zawieszona miedzy nogami. To ze żył wskazywał jego oddech który był płytki, płakał. Black Star nie chciał nic mówić. Wiedział że przyjaciel nie chce o tym rozmawiać. Czekali jeszcze kilka godzin po czym rozeszli się do domów żeby się przespać i powiadomić resztę o tym co się wydarzyło tej nocy.

+++

Poranek. Maka wstała w dobrym humorze. Postanowiła nie wspominać incydentu z wczorajszego wieczora. Uszykowała się na trening i zaczęła przygotowywać śniadanie, miała ochotę na naleśniki, a Soul je uwielbiał. Oczywiście nie miało to znaczenia dla młodej Albarn. Zaparzyła kawę i czekała aż za drzwi swojego pokoju wyjdzie Soul. Po chwili pojawił się chłopak z uśmiechem na ustach
 - Naleśniki! - krzyknął jak dziecko i zaczął jeść. - dziękuje za wspaniałe śniadanie- powiedział po czym bez zbędnych słów skierowali się do wyjścia. Pogoda nie była dziś taka zła, lekki wiatr i zachmurzenie nic co mogło by im przeszkodzić w tak oczekiwanym przez Make treningu. Udali się na polane i zaczęli. Pierwsza próba. O dziwo nie udało się. Soul poparzył Make, był dla niej zbyt ciężki, nie czuła tego. Po kilkunastu następnych razach młoda Albarn sie zdenerwowała
- Cholera Soul! Skoncentruj się! Jeżeli mamy się na coś przydać musimy się nauczyć podstaw synchronizacji kiedyś nie było z tym problemów.
- Trzeba było nie wyjeżdżać na tyle. Nie moja wina.
- Słucham ? Trzeba było ćwiczyć!
 - Ja powinienem ćwiczyć? Jestem kosa śmierci, najlepsza kosa śmierci co Ty sobie wyobrażasz ?!
- A to ze gdyby nie ja to byś ta kosa nie został do cholery! Wykrzyczała i pobiegła w tylko sobie znana stronę.
 - Cholera. Maka! Wracaj tu! - krzyczał chłopak ale jej już nie było. Zbyt dużo powiedział.

+++

-Głupi Soul!- krzyknęłam wściekła.
Jak on mógł coś takiego powiedzieć? Ja się nie staram?! Tyle czasu się przygotowałam ,  ćwiczyłam a on co? Siedział u Kida i miał wszystko gdzieś. Ja musiałam uciekać, nie wiedziałam czy przeżyje do cholery jasnej. Nienawidzę cie Soul!!!
- Skoro tak go nienawidzisz to go zabij.
- Kto to powiedział ? Zaczęłam się obracać ale nikogo nie było dookoła. Co się do cholery dzieje.
- To ja, Maka. Nie poznajesz? Pomagałam ci ukarać twojego ojca..
- O Boże.. Nie nie nie. Ja nie straciłam kontroli, odejdź do cholery.- Łzy zbierały mi się w oczach kiedy zaczęła się pojawiać niczym czarny dym oplotła moje ciało, jej szczupłe, wykrzywione nienaturalnie ręce zaczęły mnie obejmować a ostre paznokcie wbijały mi się w skórę. - błagam nie - bałam się. Tak bardzo. - czerwone oczy patrzyły na mnie z chora satysfakcja, czarne niczym smoła włosy oplotły mnie. - to koniec maka, jesteś już moja, sprawie ze zabijemy tych których nie chcesz widzieć. - nie, nie, nie! Nie możesz tego zrobić, błagam nie. - zacznę od tego białowłosego, wyczuwam go, szuka nas. Uroczy chłopak, chodź maka przywitajmy się. - nie!! SOUL !! - straciłam kontrole nad swoim ciałem widziałam ze idę w jego kierunku coś mówił. Czułam wszystko ona chciała go zabić. - soul.. Uciekaj. Szybko. - wyszeptałam i straciłam kontrole.

+++

Co się dzieje. Słyszałem jej głos a potem zmieniła się, - Maka, co jest?
 - Nic Soul- powiedziała nie ludzkim głosem - po prostu cie zabije. Nie zrozumiałem co do mnie powiedziała a już leżałem na ziemi przygwożdżony przez jej ostrze.
- Uciekaj Soul. - tyle usłyszałem, - Maka wiem ze mnie słyszysz! Obudź się do cholery!
- Maki tu nie ma. szaleństwo ją opętało i pojawiłam się ja. Takie są skutki, nie dotrzymywania umów. Mój drogi.
 - Cholera jasna! - zrzuciłem ją z siebie
- Oddawaj Make!
 - Nie.
- Ty suko!
 - Uderz mnie Soul.
Zamachnąłem się ale nie mogłem to nadal była twarz maki. Byłem bezsilny. Nie mogę jej skrzywdzić. Poczułem jak wbija mi ostrze w ramie doskoczyłem, nie mogłem walczyć nie z nią. Czekałem na ostateczny cios. - zginę benzenowe maka ale nie potrafię cie skrzywdzić- zamknąłem oczy i czekałem. Usłyszałem jej krzyk, otworzyłem oczy, za nią stał Spirit razem ze Steinem. sparaliżowali ją.
- Co wy tu..
 - Soul ty idioto! Prawie dałeś się zabić ! Wiesz co maka by przeżyła ?! Cholera chłopie myśl trochę! Nie musisz jej zabijać w takich sytuacjach tylko obezwładnić. Ech zaniosę ja do domu. - powiedział ojciec Maki
 - Nie ja to zrobię. Spokojnie zaopiekuje się nią
 - Ufam ci Soul - powiedział po czym razem ze Steinem udali się na dalszy patrol
. Nie widziałam co to było. Ale jedno jest pewne nie pozwolę jej milczeć i trzymać tajemnic które mogą ją zabić. Wszedłem do domu,otworzyłem drzwi do jej pokoju, położyłem na łóżku i przykryłem kocem, pogłaskałem po policzku - ech co ja z tobą mam - zamknąłem za sobą drzwi. Udałem się do salonu. Odpaliłem papierosa i sprawdziłem telefon. Nieodebrane od black stara, ciekawe co chciał, ech nie mam ochoty na rozmowy, chyba sam się prześpię. Pomyślałem i po wypaleniu, zasnąłem jak dziecko na kanapie.

 +++

Głowa pulsowała mi niemiłosiernie. Nie widziałam co się dzieje. Nagle wszystkie wspomnienia do mnie wróciły. Straciłam kontrole, pojawiła się Kiyo. Nie mogłam zatrzymać jej przed.. - Soul! - krzyknęłam i wybiegłam z pokoju, zobaczyłam jak zrywał się z kanapy - co siw stało zapytał ? - Soul.. - wyszeptałam i zaczęłam płakać - przepraszam tak bardzo cie przepraszam - łkałam. - Ja nie byłam w stanie nic zrobić, zaczęłam się trząść.- podszedł do mnie
 - uspokój się- powiedział po czym mnie przytulił - nic mi nie jest - mówił dalej - ale musisz mi powiedzieć skąd to się wzięło - przestał się odzywać. Przytuliłam się do niego, nie chciałam puszczać, bałam się ze jeżeli to zrobię to on zniknie. Ale nie znikał, był tu, żył.

- No więc powiesz mi, co się wczoraj stało ? - zapytał
- Soul.. Ja nie wiem jak mam ci to wytłumaczyć, nic praktycznie nie pamiętam.. Byłam wtedy.. - rozległo się pukanie do drzwi - otworze.

+++

Do pomieszczenia wpadł zasapany Black Star.
- Co się z wami do cholery dzieje!! Dodzwonić się nie idzie!
- Spokojnie Star, mieliśmy kilka problemów - uspokajał go Soul.
- Ale telefony się odbiera do cholery!
 - Jezu czemu tak krzyczysz ? - spytał poirytowany białowłosy.
 - słuchajcie mnie, Liz jest w szpitalu, zaatakowało ją coś podczas patrolu, oddaliła się od nich na chwile, po coś do jedzenia i nie wróciła. Jest nieprzytomna i zostało jej kilkanaście godzin do obudzenia się inaczej prawdopodobnie już z nią nie porozmawiamy..- powiedział z łamiącym się głosem Star.
 - Boże, idziemy do szpitala już! - powiedziała jasnowłosa.
Po 15 minutach byli w szpitalu, weszli do sali, przy łóżku siedział Kid a Patty spała koło siostry, tuląc się do niej. Widać było wyczerpanie przyjaciół.
- Zostańcie tu - szepnęła Maka i weszła do środka - Kid.
 - Tak?
- Idź do domu, zjedz coś, prześpij się, zadzwonię do ciebie jeżeli cokolwiek będzie się działo. Nie chce słyszeć sprzeciwu, zabierz ze sobą Soula i Stara a ja zostanę z nimi, rozumiemy się?
 - Ale Maka..
- Żadnego ale, wypad. - powiedziała, chłopak z niechęcią wyszedł. Młoda Albarn usiadła i spojrzała na przyjaciółki.
- Liz musisz się obudzić. Patty sobie bez ciebie nie poradzi wiesz o tym, Kid tez nie. Obiecałaś mi zakupy, mam ci tyle do powiedzenia, nie możesz nas teraz zostawić, wróciłam. Do cholery, jestem tutaj a Ty chcesz umrzeć? - warknęła - nachyliła się nad przyjaciółka i powiedziała - nie poddawaj się, po czym opadła swobodnie na krzesło.
Godziny mijały, a Liz nadal spała, tak samo jak Patty. Maka czekała cierpliwie.
Po kolejnych godzinach starsza Thompson zaczęła się budzić, Maka zerwała się z krzesła, a tym samym czasie do szpitala przyszli chłopcy, weszli do sali i aż ich zatkało. Widzieli uśmiechniętą Liz, która rozmawiała z Maką, była pełna życia, jakby te chwile, które były dla nich najgorszymi nie istniały.
 - Co jest chłopaki ? Nie jestem jakąś słabą babą, która nie potrafi przeżyć czegoś takiego - powiedziała swoim standardowym tonem Liz. Patty zaczęła się podnosić, gdy zobaczyła uśmiech siostry od razu zaczęła ją przytulać i płakać. Inni rozczulili się na ten widok. Maka podeszła do Soula. A Kid korzystając z okazji podszedł do Liz, przytulił ją nie mówiąc nic, był szczęśliwy ze jego przyjaciółka żyje  żyje.
- Soul chodź, zostawmy ich - szepnęła Maka i pociągnęła za sobą kosę razem z Black Starem.
- Dobra ludzie spadam do domu, muszę powiedzieć Tsubaki o szczęśliwej nowinie- krzyknął i chwile później już go nie było
- Wracamy ? - zapytał Soul - tak na dziś mam już wystarczająco dużo niespodzianek- powiedziała jasnowłosa
Udali się do domu. Nie zdając sobie sprawy z tego, że byli obserwowani.
Dotarli do mieszkania - zajmuje łazienkę wykrzyczała Maka i od razu popędziła do drzwi.  Po umyciu ciała i włosów postanowiła się ubrać, ale miała problem zapomniała piżamy, dziewczyna nie myśląc wiele ubrała majtki i koszulkę Soula, po czym wyszła z łazienki, wpadając na przyjaciela, który widząc ją w takim stroju zalał się krwią.
- Zboczeniec! - Krzyknęła cała zarumieniona, uderzyła go w twarz i uciekła do swojego pokoju.
 - CIOS MASZ TAKI SAM! - krzyknął Soul i zaśmiał się, co on z nią ma. Poszedł wsiąść prysznic i udał się do siebie, zasnął po chwili. Oczekiwali na spokojna noc, jednak w Death City nie jest teraz spokojnie prawda ?

+++
Obszar nieznany 

Stary loch, w którym było więzione wiele osób, prosili o wypuszczanie, płakali, krzyczeli tu nikt ich nie mógł usłyszeć. Do jednej z cel wszedł mężczyzna, pojmał młodą kobietę i udał się na górę
 - Wypuść mnie - łkała żałośnie - błagam, nie chce umierać
 - Zamknij się - warknął i szedł dalej. Dziewczyna nic nie odpowiedziała patrzyła na swoje zniszczone oblicze, niegdyś piękna i uśmiechnięta dziś pobita i zrozpaczona jej błękitna sukienka, przybrała odcień krwi i brudu jaki panował w lochu,była podarta. Nie jadła, nie piła nie miała siły na nic mimo to nie chciała umierać. Dotarli do jakiegoś pokoju, mężczyzna wepchnął kobietę do środka i szybko zatrzasnął drzwi.
 - Nie! Nie zostawiaj mnie błagam! Nie nie nie... - waliła w drzwi jednak one ani drgnęły, odwróciła się jedyne co zobaczyła to przepełnione chęcią mordu czerwone oczy, wydała z siebie głuchy krzyk, poczuła łamanie kości po czym opadła bezwładnie. Kolejna dusza zabita w gniewie. Kolejna niewinna.

niedziela, 11 stycznia 2015

Rozdział 3

+++

Płakał. Jak dziecko. Wybiegł z domu szukał jej całą noc, potem poza Death City. Nie znalazł. Załamał się. Soul potrząsnął głowa, to było kiedyś. Teraz ona tutaj jest. Pogłaskał ją po policzku i wszedł do kuchni. Odpalił papierosa i myślał nad tym jak utrzymać przy sobie tą drobną dziewczynę, która była dla niego ważna nie widział tylko w jakim stopniu.
Postanowił zapalić jeszcze jednego. Odpalił, parzył jak dym unosi się po czym znika, uspokajało go to. Usłyszał skrzypnięcie drzwi a potem ujrzał zaspaną Make
 - Ty palisz?!- krzyknęła zaszokowana.
- Tak,  nie musisz tak krzyczeć, chcesz ? - zapytał
 - Tak- powiedziała z uśmiechem.
 Podpalił jej i parzył jak jasnowłosa zaciąga się papierosem po czym powoli wypuszcza dym, fascynowała go.
- Czemu mi się tak przeglądasz ?
- Zmieniłaś się. Jesteś taka tajemnicza, mimo że wciąż jesteś moją Maką.
 - Hmm, długo mnie nie było, ale nie martw się, wszystko jest dobrze - uśmiechnęła się- powinnam spać, jutro musimy popracować nad synchronizacją.

 Dopaliła papierosa podziękowała i wyszła. A Soul nadal siedział i myślał co się z nią działo i czy nikt jej nie skrzywdził. Zabił by każdego kto próbowałby chociaż ją tknąć. Maka nie mogła zostać zraniona tak jak on. Nie pozwoli na to.
Dziewczyna wróciła do pokoju i zaczęła się zastanawiać jak to możliwe, że jest w swoim łóżku, że Soul jest za ścianą, jest bezpieczna i nie musi się niczego obawiać. Tęskniła za tym. Bardzo. Chciałaby już tu zostać. Na zawsze.

+++

Nastał ranek. Nasi bohaterowie udali się do Pana śmierci. Black Star zaczął bardzo energicznie omawiać jego nocny patrol dlatego Tsubaki przejęła jego przemowę i na spokojnie zaczęła tłumaczyć. Z tego co można było wywnioskować to poza pijanymi dzieciakami nic ciekawego się nie działo. Dziwny spokój, jakby ktoś widział że zaczęli patrolować, ale to nie było możliwe prawda? Po godzinnej naradzie. Maka postanowiła wybrać się z Tsubaki na zakupy a chłopcy chcąc nie chcąc towarzyszyli im. Po 4 godzinach w centrum handlowym były bardzo zadowolone, kupiły wiele rzeczy i przy okazji miały osobistych tragarzy. Wybiła godzina 16 wszyscy zgodnie postanowili iść coś zjeść. Weszli do knajpy. Zamówili i czekali.
- Maka, jak było w wielkim świecie ? - dopytywał się Black.
 - Jak miało być? Nic wielkiego. Co chwila zmieniałam miejsce zamieszkania także, nie widziałam za dużo.
- A co robiłaś przez cały ten czas ? - zapytała delikatnie Tsubaki
 - Trenowałam i tyle.
- Yhym. No wiesz ze Starem opracowaliśmy już do perfekcji synchronizację- uśmiechnęła się
 - Właśnie Soul mieliśmy dzisiaj trenować. Kompletnie o tym zapomniałam. Cholera..
- Spokojnie, jutro tez jest dzień. Poza tym nasza synchronizacja była dobra, nie wydaje mi się, że dużo z tego zapomnieliśmy - zaśmiał się.
- Dobra nie gadajcie! Teraz czas jedzenia!!- krzyknął podekscytowany jak zawsze Black Star.
Po zjedzeniu, każdy poszedł w swoją stronę.
Black Star i Tsubaki udali się jeszcze w stronę jeziora. Zaczęli rozmawiać.
- Jak myślisz. Poradzą sobie ? - zapytała Tsubaki.
- Oczywiście, że tak! W końcu to perfekcjonistka Maka i leniwy ale silny i odważny Soul, nie ma opcji żeby polegli- powiedział z uśmiechem.
- Chodź, wpadniemy po jakiś popcorn i urządzimy sobie wieczór filmowy co ty na to ?
 - Jestem za - powiedziała, chwyciła jego rękę i powoli zaczęli odchodzić z nad jeziora, które ich połączyło.

- Maka.
 - Tak, Soul?
- Jak myślisz, czy możemy znowu być tacy jak kiedyś?
 - Oczywiście, że nie - powiedziała, chłopak spojrzał na nią smutny - już nigdy nie będziemy tacy jak w tamtej chwili, każdego dnia się zmieniamy, coś zyskujemy, tracimy. Wszystko wokół nas się zmienia. Ale nigdy siebie nie opuścimy, prawda ? - dokończyła.
- Prawda - uśmiechnął się. - Maka, co powiesz na jakieś piwo?
- Piwo? Chcesz pić kiedy w mieście dzieją się takie rzeczy ? - zapytała zła.
- Oj przesadzasz. Idź do domu a ja kupie wszystko co trzeba!- wykrzyczał.
 - Ale Soul!! - już go nie było- ech debil!

+++

Głupek. Tylko rozrywka mu w głowie. Ale w sumie, fajnie będzie posiedzieć pogadać. Może opowie jej dokładnie co się działo, czy z kimś był... Ech za dużo myśli. Doszła do domu otworzyła drzwi, zdjęła kurtkę i buty po czym skierowała się do swojego pokoju odłożyć dzisiejsze zakupy. Nie będzie musiała już spać w koszulce Soula, chociaż czy gdyby ją sobie zostawiła byłby zły? Zwykły czarny  t-shirt z piorunami, na przodzie. Mimo, że był taki zwykły to uwielbiała go. Rozpakowała rzeczy, pochowała wszystko, przebrała się w bluzkę Soula i spodenki po czym zaczęła szukać jakiegoś dobrego filmu.  W końcu znalazła połączenie akcji, horroru i romansu. Cudownie ! Powinno być "cool", jak to Soul raczył mówić praktycznie co drugie zdanie. Chociaż teraz już tego nie mówi. Kiedyś zawsze słyszała od niego, że coś co robi jest cool albo, że coś nie jest cool. Dojrzał tak samo jak ona. Wyrwała się z zadumy kiedy usłyszała otwierane drzwi, wszedł Soul z dwoma siatkami, w jednej miał alkohol i 2 paczki papierosów a w drugiej przekąski.
- To dzisiaj się relaksujemy  Panno Albarn! - powiedział z uśmiechem.
- Tak jest Panie Evans! Pomóc Ci?
 - Nie ty włącz film a ja wszystko przygotuje!


+++

Wziąłem 4 piwa, na początek i jedną paczkę papierosów, do tego wsypałem do jednej miski chipsy a do drugiej popcorn. Postawiłem wszystko na stoliku.
 - To teraz idę się przebrać i oglądamy - powiedziałem i nie czekając na odpowiedz udałem się do swojego pokoju, zmieniłem tylko jeansy na dres i zaczęliśmy oglądać. W połowie jednak zacząłem usypiać.Wiało nudą.
- Maka może pogadamy?

- Hmm. W sumie nie podoba mi się ten film. O czym chcesz porozmawiać ?

Wziąłem łyk piwa, odpaliłem papierosa i powiedziałem
 - Czy stało się coś, co nie powinno na tej wyprawie ?
 - Coś ? Znaczy co?
Wstałem do pozycji siedzącej - czy ktoś cie skrzywił ?
- Nie skąd takie wnioski?
 - Wtedy, w kuchni byłaś taka...Przerażona.
 - Przestań o tym mówić. To nic. Nie psuj wieczoru tym co było.. proszę. Powiedz mi co się u Ciebie działo przez ten czas ?- zagadała.
 - Nic ciekawego. Cały czas musiałem wszędzie chodzić z Kidem, mimo że praktycznie, mną nie walczy bo nie potrafi. Szukałem cię i trenowałem poza tym nic.
- Rozumiem. Szukałeś ? Po co..
- Chciałem wiedzieć czemu. Pokłóciliśmy się, byłem idiotą nie przeprosiłem Cię - wstałem - bałem się, że już cię nie spotkam, że umrzesz a ja nawet nie będę o tym widział. - zacisnąłem dłonie w pieści - nie wybaczył bym sobie gdybyś...
- Przestań! - krzyknęła, podeszła i przytuliła mnie - jestem tu do cholery, z Tobą.
 - Maka, nigdy więcej tego nie rób. - objąłem ją, chciałem tak trwać jak najdłużej. - obiecaj.

+++

Co miałam mu powiedzieć? Nie? Nie wiem? Nie mogę muszę, go okłamać. Ale czy to będzie kłamstwo ? - Obiecuje - chciało mi się płakać. Nie wiem czy dam radę dotrzymać danego słowa. Odsunęłam się od niego - Piwo się skończyło, pójdę po następne - przeszłam koło niego, wyjęłam kolejny alkohol i tym razem rozmawialiśmy o samych radosnych rzeczach, nawet opowiadał mi jak to Black Star chciał poderwać Tsubaki a mianowicie uważał że jak zacznie ją trenować to ta go pokocha, zabawna historia. Była 01:30 byłam już nieźle wstawiona, wstałam i odpaliłam papierosa zaczęłam owić Soulowi jak długo szukałam mamy w przerwach między treningami. Uważnie mnie słuchał. Nie wiem czemu ale zawstydziłam się tym wzrokiem. Patrzył przenikliwie, poważnie. Był taki.. dojrzały.

+++

Mimo tego ze byłem już pijany, wiedziałem co chce zrobić, jej uśmiech, radosne oczy, to jak się przede mną otworzyła. Musiałem to zrobić, wstałem i objąłem ją w pasie
- Soul co Ty...
Pocałowałem ją, nie odepchnęła mnie. Teraz wiem, że na prawdę czuje do niej coś więcej niż przyjaźń. Odsunąłem się od niej i oparłem swoje czoło o jej. Uśmiechałem się a ona była w szoku, spojrzała na mnie i uciekła do pokoju. Chyba jednak nie chciała tego tak jak ja.. Cholera zawsze muszę coś spierdolić.....

+++

Czemu on to zrobił. Cholera. Jego usta były takie miękkie. Ja.. Nie nie mogę. On jest moim partnerem. Nie możemy. Cholera jasna głupi Soul!!! Jestem pijana to dlatego tak reaguje. Dlatego tak szybko bije mi serce. - - moje myśli pędziły, nie byłam w stanie ich ogarnąć, sen był jedyną rzeczą, która mogła mi teraz pomóc.





_______________________________

Dziękuję Pani Aleksandrze za budujące komentarze !
Zachęcam także innych czytelników do komentowania.
Dziękuję także za 100 odsłon na blogu, dla niektórych to nic ale dla mnie to wiele !

Do następnego Nataly.

piątek, 9 stycznia 2015

Rozdział 2


+++

- Kid albo mi powiesz po co tutaj jestem albo znikam. - powiedziała spokojnie Maka.
- Wszystko w swoim czasie dobrze? Poczekajmy na resztę.
- Jasne, nie ma problemu. - odpowiedziała.

 Po 20 minutach do pokoju głównego siedziby śmierci wszedł Black Star z Tsubaki, chwile po nich wszedł Soul z Kirino. Maka cała zbladła, zaczęło się w niej gotować, nie zauważyła kiedy Soul do niej podszedł, chciała się odsunąć ale zaczął mówić co spowodowało ze się zatrzymała

- Ta tu to kuzynka Kida, uczy się jak zostać mistrzem kosy, mieszkała w naszym domu ponieważ jej dom zawalił się w skutek tego co wyprawia pogoda, Kid poprosił mnie żeby u mnie nocowała. Nie jestem z nią w żaden sposób związany -Rozumiesz ? - powiedział białowłosy
 - Nie obchodzi mnie to. - warknęła, ale poczuła ulgę.
  - Twój pokój, nadal jest nienaruszony- szepnął i się odsunął.

 Kirino wyszła - dziękuje. - Maka uśmiechnęła się ale zaraz przybrała obojętny wyraz twarzy. - Kid. Powiesz w końcu o co chodzi?

 - Oczywiście. Jak wiecie, ostatnio miały miejsce dziwne zniknięcia ludzi, a pogoda zmienia się co chwile. Niepokoje się o to dlatego chciałbym was prosić o patrolowanie miasta wieczorami każdego dnia ktoś inny, raz Black Star i Tsubaki, potem mogę być ja i bliźniaczki, potem prof. Stein i Spirit i na końcu Maka i Soul.
- Dlaczego mam być z Soulem!!?- warknęła Maka.
 - Ponieważ on nadal jest twoja kosa- powiedział Kid- koniec ustaliłem to tak a nie inaczej. Zaczynamy warty o 20 kończymy o 6. Tyle możecie się zbierać do domów. Żegnam ! I wyszedł.
 - Maka. Możemy porozmawiać ?
 - A mamy o czym?
 - Oczywiście że tak, chodź do domu. Wróć do niego. - złapał ją za ramie, po czym niespodziewanie przytulił, była w szoku, nie wiedziała co robić nagle powiedział-nigdy już mnie więcej nie zostawiaj.

Przytuliła go, co miała zrobić? Nie potrafiła go zostawić znowu. Zaczęła płakać, jak dziecko. Wszyscy patrzyli ze wzruszeniem. Tęsknili za ich uśmiechami, które bez siebie zanikały aż w końcu w ogóle  przestały się pojawiać.

 - Idziemy do domu Soul.
- Tak, nareszcie.- odparł z uśmiechem chłopak.
- Maka ja jeszcze idę do Steina, także potem wpadnę, dobrze ? - zaapelował ojciec i odszedł.
- Jasne, do potem! - krzyknęła i poszła.

+++

- Dawno się nie widzieliśmy, jakieś informacje ? - zapytał Stein, obracając w swoich rękach czaszkę.
- Póki co nie. Zachowuje się normalnie, ale wiesz nie wiem czy to ustało na stałe czy wróci w najmniej odpowiednim momencie. Nie wiem co się stało. Ale martwię się ze ten dobry stan jest chwilowy.
 - Dlaczego jesteś tak negatywnie nastawiony Spirit? Skoro jest dobrz...
- Ponieważ ona mnie prawie zabiła kiedy myślałem ze mogę ja powstrzymać
 - Co? - spojrzał zdumiony na przyjaciela.
 - Miała atak. Nie był on taki lekki jak mi się wydawało i oberwałem... Od tamtego czasu nic się nie dzieje.
- W takim razie będziemy ją obserwować, nie martw się, chaos jej nie ogarnie. Nie pozwolimy na to.
 - Dzięki Stein, to może teraz skoczymy coś wypić ?
 - Jestem ojcem ale w drodze wyjątku mogę wypić piwo, tylko żadnych panienek. Rozumiemy się?
- Oczywiście!

+++

Denerwuje się. Wracam do domu, jestem ciekawa ile Soul zmienił pod moja nieobecność. Może to co było zostało wyrzucone? Ech nie mogę tak myśleć. Nim się obejrzałam byliśmy pod domem. Otworzył drzwi, nic nie mówił, weszłam i doznałam szoku. Było czysto, schludnie i wszystko było tak samo, poza zmianą na ścianie wisiało  zdjęcie moje i Soula. Łzy stanęły mi w oczach byłam szczęśliwa, odwróciłam się

 - Jeśli chcesz to możesz się odświeżyć. Ja zrobię coś do jedzenia. - powiedział.
 - Okej!

 Wpadłam do mojego pokoju wszystko było na swoim miejscu, byłam strasznie  zadowolona. Wzięłam spodenki i bluzkę po czym udałam się do łazienki . Tego było mi trzeba, nalałam wody do wanny i rozkoszowałam się ciepłem. Kiedy woda zaczęła robić się chłodna, wyszłam ubrałam spodenki i pojawił się problem. Mianowicie moja bluzka była za mała. Cóż urosło mi tu i ówdzie ale żeby aż tak?! Cholera, co ja zrobię, inne ciuchy są mokre. Rozejrzałam się po łazience i zauważyłam koszulkę Soula, nie mam wyjścia, ech. To lepsze niż paradowanie nago. Wyszłam

- Soul!

+++

Kończyłem robić obiad, kiedy usłyszałem Make, wyszedłem z kubkiem kawy z kuchni krzycząc co. - zaczęła coś do mnie mówić ale nie słuchałam, Boże, ona była cudowna, kubek wypadł mi z ręki, jej figura jest po prostu wspaniała, zorientowałem się ze kubek się roztrzaskał, zrobiłem się cały czerwony, nie patrzyłem na make, nie mogłem.

 - Jeny, Soul co ty robisz, daj posprzątam to, to mogę koszulkę pożyczyć?
- Jasne bierz jest twoja heh, uciekłem do kuchni po szmatkę, wytarłem kawę z podłogi i zaczęliśmy jeść obiad. Jak za starych dobrych czasów.

+++

Po obiedzie każdy udał się w swoją stronę, Maka postanowiła pozmywać, a Soul walnął się na kanapę i zaczął oglądać telewizje. Dziewczyna była szczęśliwa, czuła ze w końcu jest tak jak powinno być. Kiedy nagle poczuła to. Kontrola zaczęła jej się wymykać. Talerz jej upadł. Stłukł się, przerażona dziewczyna wycofała się pod ścianę,

- Tylko nie to, błagam nie to - szeptała,

 Ale to jej nie słuchało, szaleństwo zaczęło ją ogarniać, do kuchni wpadł Soul, zobaczył ją. To co ją otaczało wyglądało jak czarna smoła, która chciała ją pochłonąć. Wpadł w to i przytulił przerażona dziewczynę. Czuła to ciepło czuła jego zapach, przeszło. Odsunął się

- Maka co to było.
- Nic Soul, nic. Dziękuję, ja się położę jestem zmęczona.

Wpadła do swojego pokoju i poszła spać. Nie chciała o tym myśleć nie miała na to teraz siły.
Białowłosy nie mógł zasnąć, udał się do pokoju dziewczyny, parzył na jej spokojny sen, nie mógł uwierzyć,  że nareszcie wróciła. Pamiętał ten dzień w którym odeszła.

+++

 Rano się pokłócili, popołudniu wracał od Kida po rozmowach o tym ze musi się stosować do chorych zasad które były tak dawno zapisane i mówiły same głupoty. Mógł za nią iść. Pamięta ten dzień. Kiedy odeszła, był ostatni dzień lata, wracał właśnie od Kida , był zły bo teraz Maka nie mogła wykonywać misji z nim tylko ze swoim ojcem. Mimo to mieszkali razem. Wszedł do domu, było dziwnie cicho, wszedł do kuchni nikt, salon pusto, pokój Maki pusto. Wyszła ? Pomyślał. Ale zauważył list, do niego im dalej czytał tym jego mina wyrażała coraz większa wściekłość...

- Soul. Odchodzę stąd, nie mogę w żaden sposób rozwijać swoich umiejętności, Ty jesteś już na szczycie, wiem że Kid dobrze cię poprowadzi. Wyjeżdżam z tatą nie wiem kiedy wrócę i czy w ogóle wrócę. Wybacz ze się nie pożegnałam nie potrafiłabym. Jestem słaba i muszę to zmienić. Nie szukaj mnie, kiedy to przeczytasz będę już daleko.

Żegnaj Soul.

Maka.



czwartek, 8 stycznia 2015

Rozdział 1

- Tato, daleko?  - zapytała bez zapału jasnowłosa dziewczyna
- Zaraz powinniśmy być, minęliśmy granice jakąś godzinę temu, także kolejna godzina na dotarcie do Death City. Czemu Kid cię wezwał? - zapytał zaciekawiony.
- Nie mam pojęcia, załatwię to i ruszamy dalej dobrze? - odparła.
- Jasne.

Tymczasem w gabinecie śmierci

- Posłuchajcie mnie do cholery, nie wiem co się dzieje i jak to zatrzymać, ludzie giną w niewyjaśnionych okolicznościach, pogoda wariuje, potrzebujemy pomocy z zewnątrz - powiedział Kid.
 - Kogo masz na myśli? - zapytał Black Star.
 - Dowiecie się w swoim czasie- odpowiedział.
Wszyscy stali w ciszy, gdy nagle ziemia zaczęła się trząść, trzęsienie rozniosło pól gabinetu, nikt nie zdarzył zareagować, wszyscy zaczęli się podnosić i ujrzeli coś co przypominało gigantycznego wilka z 3 głowami,a na nim był jakiś mężczyzna, nie znali go.
- Kim jesteś ?! - Wykrzyczał Kid.
- Po co wam to wiedzieć? Skoro i tak zaraz wszyscy zginiecie.
 Nie dając nikomu dojść do słowa ruszył na przyjaciół. Kid wyjątkowo przywołał Soula który widząc powagę sytuacji skupił się na synchronizacji, Black Star atakował frontalnie z Tsubaki, bliźniaczki Thompson odwracały jego uwagę. Przegrywali sytuacja nie wyglądała ciekawie, żadne posiłki nie mogły się dostać przez zawalone ściany, gdy nagle wielki wilk przecięty w pól z hukiem opadł na ziemie. To co zobaczyli zdziwiło wszystkich, nie tego się spodziewali.
Dziewczyna widząc szok wymalowany na twarzach, przycisnęła do siebie broń, zauważając zamiary przeciwnika ruszyła na niego chroniąc jednocześnie Kida. Zaatakowała anty demoniczna ogromna falą duszy, która powaliła mężczyznę po czym odcięła mu głowę, wszyscy stali zaszokowani, nie była to ta sama Maka co 4 lata temu. Była niewzruszona, tym że właśnie kogoś zabiła.
- Więc czego chciałeś Kid? - zapytała obojętnie, nie przejmując się wzrokiem zaszokowanych przyjaciół.
- Chciałem cię prosić o pomoc, ale teraz musimy odpocząć także, jutro omówimy sprawy biznesowe.
- Cudownie, a gdzie mam spać ?
- W swoim domu - warknął Soul
- Moim? Ja tu już nie mam domu Soul.- po czym odeszła.
- Kurwa Kid dlaczego nam nie powiedziałeś że ona żyje?Że wróci? - krzyczał Soul.
- Nie chciałem, nie wiedziałem kiedy się pojawi.
- Zajebiście! -  krzyknął i wyszedł.
- Stary słabo to załatwiłeś- westchnął Black Star- wiesz jaki był załamany przez cały ten czas.To nie jest dla niego łatwe.
-Wiem o tym ale nie wiedziałem że się pojawi tak szybko, Star zostaw mnie samego muszę pomyśleć . - powiedział Kid po czym zaczął się zastanawiać, jak korzystnie rozwiązać sytuacje z Soulem i wpadł na pomysł, którego żadne zasady nie mogły powstrzymać.
- Jasne, do zobaczenia stary, Tsubaki wracamy!
- Dlaczego to wszystko tak się komplikuje ech.

Ulice, Death City

- Soul! Czekaj!- krzyczał Black Star
- Chcesz ? Może też wiedziałeś że ona wróci? - warknął Soul
 - Nie, nie wiedziałem.. Ale Kid chciał dobrze, wiesz o tym - starał się przekonać białowłosego przyjaciel
 - Gówno prawda, nie mogę z nią być, ponieważ moim zadaniem jest ochranianie Kida! Co mi z tego że jest obok? -
wymyślimy coś zobaczysz, Kid znajdzie jakaś lukę.
- Nie wierze w to już Black Star. Wracam do domu.. Chciałbym żeby ona tam była. Cześć.
- Ta, cześć. Tsubaki, co o tym myślisz? - zapytał
 - Ech, sama nie wiem. Powinniśmy pogadać z Kidem na poważnie, bo to co się dzieje zaczyna mnie wkurzać. Chodź idziemy do domu- złapała chłopaka  za rękę i zaczęli się kierować w stronę swojej dzielnicy.


+++


- Tato czemu mam wrócić tam? -jęczała młoda Albarn
 -Ponieważ tam jest twój dom Maka. Nie zależnie od tego że go opuściłaś, są tam twoje rzeczy prawda? - stwierdził ojciec.
 - I co z tego nie chce tam wracać.- bulwersowała się.
 - Masz tam iść maka pogadać z Soulem inaczej cie zaniosę -zagroził.
- Pfu, powodzenia! - nagle poczuła jak się odrywa od ziemi - tato!! Ty chyba żartujesz! Podstaw mnie, do cholery!
 - Nie zrobię tego. Muszę pogadać ze Stainem także nie mogę zostawić cię samej. Idziesz do Soula.- powiedział spokojnie.
 - Nie jestem dzieckiem do cholery -warknęła.
 -To przestań się tak zachowywać! - zamilkła. Nie odzywała się aż do momentu kiedy jej ojciec postawił ją pod drzwiami "jej" domu. Zadzwonił dzwonkiem, poczuła że słabnie. Bała się. Nagle drzwi się otworzyły a w nich stanęła nieznana Mace dziewczyna
- Kim jesteś?- Warknęła zielonooka.
 - Ja? Jestem Kirino, mistrzyni kosy. A wy? - odpowiedziała spokojnie dziewczyna
-Jestem Maka Albarn. Jak się nazywa twoja broń?
 - Soul Eater Evans.
Maka zbladła. - Soul... -  poczuła jak słabnie, usłyszała jego głos. - Kirino, kto przyszedł ? Podszedł Soul w samych dresach bez koszulki. Poczuła się oszukana. Zdradzona. Jej ojciec stał i parzył, ona nie była lepsza, traciła kontrolne, odwróciła się i zaczęła biec prosto przed siebie, tracąc ostatnią nadzieje, na normalność.

+++

- Soul - warknął Spirit. - jak mogłeś do kurwy nędzy! - zmienił swoją rękę w kosę - jak to możliwe co ? Nie mogłeś być bronią Maki bo prawo zabrania ?!Ale z nią tak?! -krzyczał Spirit
- To nie tak! Co ona wam powiedziała?! Co im powiedziałaś Kirino !!? -  zapytał wkurzony Evans
 -Ja powiedziałam że jestem mistrzynią kosy i że moja kosa jesteś ty... - powiedziała wyraźnie przerażona dziewczyna
 - Co? Chyba żartujesz! To jest kuzynka, 16 letnia, Kida której dom sie zawalił, przenocowałem ją. Właśnie sie pakuje bo Kid załatwił już nowie mieszkanie, była tu tylko jedną noc! Kurwa mać, nie zostawił bym Maki! - powiedział chłopak.
- Nie mi powinieneś to powiedzieć. - powiedział Pan Albarn po czym odwrócił się i wyszedł.
- Kurwa. Tylko nie to. Kirino pakuj się i wyjdź. - warknął wściekły i udał się do swojego pokoju.Poszedł do swojego pokoju. Ona chciała porozmawiać, przyszła tu. A zobaczyła... Co mogła pomyśleć. Cholera jasna. Dlaczego zawsze musi być pod górkę.
-Jasne. Przepraszam Soul.-  wyszeptała.

+++

Biegła. Po prostu biegła, czuła łzy które spływały po policzkach. Chyba naprawdę go kochała? Nie, nie może kochać. Po tym co się stało. Nie może. -cholera jasna!! Dlaczego.. DLACZEGO!!- płakała? Nie wyła z rozpaczy. Nie chciała tego widzieć. Młodej, ładnej dziewczyny u niego. Chciała go przytulić. Ale koniec. Ma dziewczynę jest szczęśliwy. - nie chce mu tego zabierać- łkała po cichu, usiadła na ławce w parku, myśląc o tym jak zachować zdrowy rozsądek w tej sytuacji.


+++

Po pewnym czasie usłyszała wołanie. Ktoś wolał jej imię. - tata..tu jestem! - krzyknęła
 - Maka, posłuchaj Soul ..
- Nie tato, nie chce słuchać, chodźmy do Kida na pewno nas przenocuje.- powiedziała po czym ruszyli w stronę domu Pana Śmierci. Bez większych wyjaśnień Kid przyjął ich pod swój dach, następny dzień nie zapowiadał się szczęśliwie. Chociaż  kto wie ?

środa, 7 stycznia 2015

Prolog


Krew... mnóstwo krwi. Gdzie ja jestem do cholery ?! Nie zabijaj ich proszę NIEE!.... nie.. przyjaciele, nie to nie prawda.. POMOCY... pomocy..


4 lata po pokonaniu Kishina. To miał być koniec.. Jednak coś poszło nie tak, dziwne zjawiska atmosferyczne nawiedziły cały świat, wszystko się zmieniło. Soul podążył za Kidem, ponieważ jako ostatnia kosa śmierci zostało mu to przeznaczone. Maka została sama, wyruszyła wraz z ojcem w podróż rok po tych wydarzeniach, urwała kontakt nikt nie wie gdzie jest czy w ogóle żyje. Black Star rozpoczął trening nad doskonaleniem synchronizacji duszy z Tsubaki, stali się sobie jeszcze bliżsi. Niestety Kid nie potrafił się odnaleźć w roli kosiarza, brakowało mu sióstr, symetrii, którą dzięki nim osiągał. Soul nie był lepszy, nie próbował nawet zsynchronizować się z Kidem, tęsknił za Maką.
Gdy zaczęły się dziać dziwne rzeczy, Kid w tajemnicy postanowił wezwać starą przyjaciółkę. Jaki to odniesie skutek? Dowiemy się niebawem.




________________________________________________

WITAM!
Jest to mój pierwszy blog, w którym sama tworzę zakończenie danego anime. Padło na Soul Eater! Mam nadzieje że mój styl pisania przypadnie wam do gustu! Liczę na pomoc z waszej strony i opinie, jak poprawić błędy, co powinnam zmienić oraz czy to co robię w ogóle jakoś wygląda.
POZDRAWIAM!
Nataly.~