Zapraszam do czytania i komentowania. Jest to dla mnie wielka motywacja.
+++
Młody Pan Śmierci siedział w swoim gabinecie, analizując wszystko co się dotychczas stało. Pogoda uspokajała się , napady tak samo, niepokoiło go to. Jednak póki co miał plan, który postanowił teraz zrealizować. Wysyłać na misje kilka osób wraz ze sobą.
Punktualnie o 15 do sali weszła Kirino wraz z Soulem, przywitali sie i czekali. Po piętnastu minutach wpadł zdyszany Black Star za nim spokojnie kroczyła uśmiechnięta Tsubaki, przepraszając wszystkich za spóźnienie. Ostatnimi osobami, które się pojawiły byli Stein ze Spiritem.
- gdzie Maka ? - zapytał Kid.
- Przekazałem jej informacje, że dzisiaj zebranie. Możliwe, że się pojawi.
- Nie ma nawet na tyle godności żeby się pokazać? I to ma być najsilniejsza mistrzyni kosy? Żałosne. - fuknęła Kirino
Przyjaciele spojrzeli na nią, byli w szoku ze nagle z tej miłej dziewczyny zaczęło tworzyć się takie bydlę.
- Gdyby nie to, że jesteś kuzynką Kida już leżała byś z przecięta krtanią pod moimi nogami wiesz? - wyszeptała do przerażonej dziewczyny Maka. Pojawiła się znikąd, jednak nikt tez nie chciał jej powstrzymywać.
- Już jestem, możesz kontynuować Kid.-odeszła od dziewczyny i poszła w stronę Tsubaki.
- Tak więc, muszę się stawić na ważnym bankiecie u lorda Kanekiego. Jak wiecie do Kusohimy jest długa droga a zauważając to co się dzieje bezpieczniej będzię podróżować w grupie kilku osób.Także ze mną pójdą Maka i Spirit oraz Stein i Soul. Reszta w czasie mojej nieobecności ma pilnować spokoju, rozumiemy się? A i wyruszamy dzisiaj o 20.
- Dlaczego nie ja? Dlaczego mam tu zostać ?! - krzyczała wściekła Death.
- Ponieważ zabili by cie z łatwością a Kid prawdopodobnie nie chce jeszcze twojej śmierci - zaśmiała się Albarn i razem z resztą wyszła z pomieszczenia.
Kirino została sama. W jej oczach gromadziły sie łzy, nienawidziła tych ludzi. Chciała tylko Soula, a jedyną jej przeszkoda była mała suka Albarn, którą trzeba wyeliminować. Zaśmiała sie do swoich mysli po czym wyszła z gabinetu śmierci.
+++
Przyjaciele wyszli na zewnątrz. Dziewczyny rozmawiały między sobą jakby nic się nie stało, śmiały się. Soul stał i parzył na uśmiech Maki, która nie wyglądała na zbytnio przybitą. Chciał z nią porozmawiać,wytłumaczyć ale nie potrafił.
- Zamęczysz sięstary - stwierdził Black Star - spierdoliłeś sprawę. Teraz albo to naprawisz albo oboje zapomnicie o tym co było i koniec.
- Naprawie to zobaczysz - odpowiedział po czym pożegnał się i poszedł w swoją stronę. Wrócił prosto do domu. Spojrzał na wnętrze, wszędzie porozwalane butelki i puszki po piwach. Jakieś foliówki i paczuszki po jedzeniu, które zamawiał albo kupował w knajpie. Dom był ruiną taką jak on. Westchnął i udał się do swojego pokoju, spakował potrzebne rzeczy i wszedł do kuchni. Wstawił wodę na kawę, odpalił papierosa i myślał, znów o tym samym o tamtym momencie. Był największym idiotą świata, to wiedział jednak póki co nie miał pojęcia jak przeprosić.
+++
Maka wpadła do domku, spakowała swoje rzeczy i bez słowa wybiegła nie mówiąc nic ojcu. Nie wiedział po co ani gdzie, wiedział że pewnie zobaczy ją dopiero wieczorem. Tak było ciągle,uciekała gdzieś i nawet nie mówiła gdzie. Martwił się ale wiedział,że jego córka jest rozsądną osobą. Teraz przynajmniej ma telefon i może do niej zadzwonić. Co by zrobił bez tej technologii, westchał.
Spakował się i postanowił przyszykować jakiś prowiant na drogę.Kto by pomyślał,że stanie się takim dobrym ojcem.Zaśmiał się i zajął się swoimi sprawami.
+++
Godzina 20, główna brama Death City
Kid razem z bliźniaczkami czekał na resztę. Pierwsi na miejscu byli Stein i Spirit, chwile po nich pojawiał się jak zwykle znudzony Soul. Minęło 15 minut a Maki nadal nie było.
- Zadzwonię do niej- powiedział Spirit i wyjął telefon wybierając numer do córki. Niestety nie zdążył tego zrobić, ponieważ jego córka właśnie wpadła pomiędzy nich waląc jakimś facetem o podłoże.
Wszyscy parzyli zaszokowani na poczynania dziewczyny, a ta jakby nigdy nic podniosła go i rzuciła za teren miasta
- Nie waż mi się tu więcej pokazywać, śmieciu - warknęła i odwróciła się do przyjaciół - przepraszam za spóźnienie to co idziemy ? - nie czekając na odpowiedz ruszyła w kierunku bramy.
- Em, Maka co to było ? Kim był ten facet ? - zapytał po cichu Kid.
- Nikt ważny. Nie musisz się przejmować.
- Mogłabyś chociaż powiedzieć dlaczego rzucałaś nim po mieście? - zapytał Soul patrząc na nią. Dziewczyna zatrzymała się i spojrzała na niego.
- Ciebie to powinno najmniej obchodzić - warknęła i wznowiła wędrówkę.
Maszerowali już 6 godzin. Patty wraz z Liz płakały,ponieważ rozładowały im się telefony. Spirit marudził że chce spać, reszta nie odzywała sie. Po kolejnej godzinie Kid postanowił zrobić postój. Wszyscy odsapneli. Rozpalili ognisko, zjedli, porozmawiali chwile po czym każdy położył się spać.
+++
Pierwsza warte mieli Maka i Soul, mimo sprzeciwu Kid nie chciał tego słuchać tak miało być i koniec. Wściekła dziewczyna siedziała po jednej stronie obozu a chłopak po drugiej.
Nie chciała być zbyt blisko niego, nadal czuła ból. Nadal płakała nocami za nim. Tęskniła cholernie ale wiedziała,że nie może się złamać, musi być silna. Może nie było pisane nam bycie razem? Może ten nagły przypływ uczuć względem siebie był chwilowy? Może jest ktoś inny? Takie myśli krążyły w jej głowie,nie zauważyła kiedy łzy zaczęły spływać po jej policzkach. Płakała, robiło się jej zimno, czuła się taka mała w tym całym świecie taka bezbronna.
Chłopak słyszał jej cichy szloch. Postanowił z nią porozmawiać,lepszej okazji nie bedzie. Wstał, zdjął bluzę i zaczął po cichu podchodzić do dziewczyny. Narzucił bluzę na jej ramiona. Spojrzała zdziwiona na niego, szybko otarła łzy i odwróciła głowę.
- Przepraszam - usiadł obok niej - przepraszam, spierdoliłem wszystko, jestem kretynem. Byłem zły na ciebie kiedy ty potrzebowałaś mnie najbardziej, przysięgałem cie chronić a zostawiłem. Całowałem cię i przytulałem wyrażając co czuje, a po jednym incydencie po prostu cię zostawiłem jak ostatni skurwiel. Jestem żałosny. Nikt nigdy mi ciebie nie zastąpi. Kirino mnie denerwuje, nie potrafię z nią wytrzymać. Nie mogę być z nikim innym poza tobą. Bez ciebie nie ma mnie...-mówił i mówił a młoda Albarn patrzyła w jego czerwone oczy pełne łez, była w szoku. Mówił wszystko, przyznawał się do wszystkiego. Tylko czy powinna mu wybaczyć ? Jej żołądek skręcił się,czuła jakby miała zaraz zemdleć była szczęśliwa a jednocześnie przerażona. Miała być twarda miała o nim zapomnieć ale jak mogła to zrobic kiedy on zasze był obok?
- Maka ja po prostu... - dziewczyna położyła palec na jego ustach. Pozwalając łzom spływać po twarzy,zaśmiała się
- Jesteś największym idiotą na świecie. Kretynem, debilem, denerwujesz mnie, mam ochotę cie zabić w niektórych momentach ale za bardzo mi na tobie zależy - rozkleiła się, płakała - jesteś idiotą Soul. Tak bardzo cię nienawidzę a mimo to, mimo to robię to co robię..
Zaczęła bić go w klatkę piersiowa, objął ją i słuchał jak go wyzywa. Była taka delikatna, bezbronna. Mimo to siła jaką w sobie miała potrafiła zniszczyć i odbudować wszystko. Uśmiechał się
- Bez ciebie nie ma mnie - wyszeptał jej do ucha, uspokoiła się i objęła go.
Nagle usłyszeli oklaski, odwrócili się to nie był nikt inny jak Patty, Liz, Kid, Stein i Spirit.
- Nareszcie się pogodziliście! Już myślałam,że plan się nie uda - powiedziała Liz
- Jesteśmy genialni! - cieszyła się Patty.
- Czyli znowu będę mieszkał sam. Maka powinnaś się ustatkować - westchnął Spirit.
- Co rozumiesz przez ustatkować ?
- No wiesz, uważam że powinienem przygotować się do roli dziadka. W końcu moje wnuki powinny
pamiętać mnie pięknego,nie uważasz ? - nim się obejrzał padł jak długi powalony przez kamień rzucony przez jego zawstydzona córkę. Była cała czerwona, wzięła Soula za rękę i weszła do namiotu.
- Teraz twoja warta TATO! - krzyknęła i zasuneła namiot. Jakimś cudem były tu rzeczy Maki i Soula - Ukartowali to - była wściekła, spojrzała na chłopaka, ten się zaśmiał
- co jak co ale mamy cudownych przyjaciół - obije zaczęli się śmiać. Kiedy już się uspokoili postanowili się położyć.
- Odwracaj się Soul.
- Ale ja już cię widziałem w staniku - spojrzał na nią przenikliwym wzrokiem.
- To ja się odwrócę - warknęła i zdjęła koszulkę, szukając bluzki od piżamy.Poczuła na sobie ręce Soula.
- co ty.. - nie zdążyła dokończyć zdania a już leżała pod chłopakiem - Soul - była cała czerwona
- Lubie jak się rumienisz - zaśmiał się. Pogłaskał ją po policzku i dał bluzkę. Odebrała ją i otworzyła szerzej oczy. To była ta bluzka,w której spała od kiedy wróciła, jego czarna bluzka. Założyła ją i położyła sie.
- Soul, śpisz ?
- Nie
Maka usiadła i spojrzała na białowłosego, położyła się na jego klatce piersiowej i podniosła głowę nad jego.
- Nigdy więcej już mi tego nie rób - szepnęła, po czym pocałowała go szybko i wtuliła się w jego klatkę, objął ją ramieniem
- Nigdy - szepnął i zasnął.
+++
Gdzieś w oddali
Muszę ich pozabijać. To oni zranili tatę, to oni mu to zrobili. Tato, pamiętasz prawda? Ci chorzy skurwysyni ci to zrobili, prawda ? Death the Kid, ten gówniarz oraz cała jego rodzina. Zabije ich tato zobaczysz.
Młoda dziewczyna chodziła po rozwalonym pomieszczeniu. Stęchlizna unosiła się w powietrzu, ściany były rozwalone, farba odpadała, deski były powyrywane. A na środku tego wszystkiego siedziała dziewczyna w białej sukience. Miała fioletowe włosy i czarne oczy, pełne szaleństwa. Odprawiała rytułał, chciała usłyszeć swojego ojca. Przecięła skórę i czekała aż jej ojciec zabierze głos. Zemsta jest bliska, lamentowała do siebie.
+++
Poranek nastał szybko, przyjaciele czym prędzej ruszyli w stronę Kusoshimy. W drodze poza kilkoma wichurami nie działo się nic, wszystko było spokojne. Słońce wyszło zza chmur oświetlając twarz młodej Albarn, dziewczyna była zamyślona, w jej głowie roiło się od czarnych myśli.
Evans podszedł do towarzyszki.
- O czym tak myślisz ?
- O niczym ważnym - odparła z uśmiechem.
- Wiesz, kiedy wrócimy chciałbym ci coś powiedzieć i pokazać - powiedział dość spięty chłopak, co było dziwne. On nigdy niczym się nie denerwował.
Dziewczyna spojrzała na niego dziwnie
- o czym?
- zobaczysz - odparł i odwrócił się od niej, zmierzając w stronę Kida,który był z przodu.
Maka westchnęła i spojrzała na okolice, wszystko było w porządku, nikogo nie było w pobliżu a droga wydawała sie prosta. Jednak coś jej tu nie pasowało.
Nagle zza drzew wyskoczyła młoda dziewczyna, cała we krwi.
- Pomocy! Błagam! - krzyczała.
Ledwo utrzymywała się na nogach. Stein podbiegł do niej.
- Gonią mnie - szepnęła i straciła przytomność. Nagle zawiał porywisty wiatr a zza drzew wyłoniło się kilkunastu mężczyzn ubranych w czarne maski.
Napastnicy zaczęli atakować, tworząc przy tym nieznane wszystkim znaki. Maka zamieniła Soula w kosę i ruszyła do ataku, powalając jednego za drugim. Stein wraz ze Spiritem rownież nie próżnowali. Po kilku chwilach wrogowie nie byli w stanie się ruszyć.
Młoda Albarn podeszła do jednego z nich chcąc ściągnąć jego maskę. Położyła rękę i zaczęła ją zdejmować. W tym momencie nastąpił ogromny wybuch, odrzuciło wszystkich.
- Kurwa byli żywymi bombami- warknął Stein.
- Wszyscy cali? - zapytał Kid.
Rozejrzał sie nie widział Maki i Soula, nagle w jego głowie pojawiła się przerażająca myśl
- SOUL! MAKA! - krzyknął, nie dostał odpowiedzi.
Dym zaczął opadać a po przyjaciołach nie było ani śladu.
- Nie ma ich. Dziewczyna tez zniknęła, cholera to było zaplanowane!- krzyknął Kid.
- Nie martw się, znajdziemy ich- odparł nadzwyczaj spokojny Albarn - moja córka zawsze musi być pod moją kontrolą- zaśmiał się - idziemy,wiem gdzie się kierują. - nie czekając na zbędne pytania ruszył w poszukiwaniu towarzyszy a za nim reszta, musieli się spieszyć nie wiedzieli co może grozić Mace i Soulowi.
Jestem wprost zachwycona Twoim opowiadaniem! Bardzo ciekawią mnie dalsze perypetie Maki i jej towarzysza. Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału! Mają żyje? Wszystko z nimi okey? I co to za dziewczyna?!
OdpowiedzUsuńJednakże z przykrością muszę stwierdzić, że nie podoba mi się postać młodej Death. Jest...wkurwiająca? (przepraszam za określenie, ale tylko tak potrafię ja opisać). Czego ona chce od tej Maki?! Najlepiej niech umrze i nikt nie będzie po niej płakał! Aczkolwiek gdyby nie ona, opowiadanie straciłoby na uroku. Świetne świetne i jeszcze raz świetne! Czekam na kolejny rozdział i życzę duuuuuużo weny :*
Maka żyje? *
Usuń