+++
Dwójka młodych ludzi leżała skuta łańcuchami na kamiennej posadce, byli nieprzytomni. Kraty otaczały ich dając widok na poboczne cele.
Do lochu weszła pewna kobieta, zaczęła walić kluczami o kraty nucąc przy tym jakaś melodie, jej twarz była uśmiechnięta a oczy rozbawione. Zatrzymała się przy jednej z celi, popatrzyła przez chwile i zaczęła szukać odpowiedniego klucza, wchodząc wzięła krzesło i usiadła czekając aż dwójka młodych się obudzi. Nie mogła się doczekać tortur jakie dla nich zaplanowała, podśmiewała się cicho i dalej machając nożem nuciła piosenkę.
Chłopak powoli otwierał oczy, rozejrzał się. Jego wzrok zatrzymał się na dziewczynie siedzącej naprzeciw. Była cała umazana krwią, uśmiechała się. Nagle chłopak zrozumiał,że to ta dziewczyna,która prosiła ich o pomoc. Zerknął na Make, miała rozcięte czoło i poharatane kolana poza tym było w porządku. Znów spojrzał na dziewczynę.
- Czego od nas chcesz ? - warknął
- Twoja mistrzyni jest mi coś winna, jak się obudzi to wszystko ci powie o ile zdąży - zaśmiała się perfidnie.
Chłopak nic nie odpowiedział, starał się przepiłować kajdanki jednak nie było to łatwe, kiedy ona była tutaj i ich obserwowała.
Po jakimś czasie Maka zaczęła otwierać oczy, rozglądając się po pomieszczeniu, przeraziła się. To było miejsce z jej koszmarów.. Była tu torturowana? Sama nie wiedziała.
- Gdzie jesteśmy? - spytała patrząc na chłopaka, ten pokiwał głowa dając do zrozumienia, że nie wie. Spojrzała na dziewczynę będąca naprzeciw.
- Czego od nas chcesz ? - powtórzyła pytanie, które chwile wcześniej zadał chłopak.
- Masz tak krótką pamięć?! To przez was mój ojciec zginął! - wstała z krzesła i zaczęła podchodzić do jasnowłosej - To wasza wina! - dziewczyna wbiła nóż w ramie Maki i zaczęła ciągnąć cięcie w dół. Młoda Albarn syknęła z bólu, nie chciała się złamać.
- Zostaw ją! - krzyknął Soul, przeciął kajdany i odrzucił napastniczkę, zasłaniając sobą dziewczynę. Był wściekły, najchętniej podciął by jej tętnice. Już miał zamiar na nią ruszyć jednak zatrzymała go dłoń Maki.
- Zostaw, ona się pomyliła - powiedziała spokojnie i podeszła do dziewczyny - nie wiem czy wiesz ale nazywam się Maka Albarn i nie wiem kim jesteś.
- Maka? Nie jesteś Kirino?! Jak to możliwe przecież on jest jej partnerem do cholery! Obserwowałam ją!
- Nie jestem jej partnerem - warknął Soul.
- Powiedz czemu chciałaś ją zabić ?- zapytała Maka.
- Ponieważ zabili mi tatę.. - rzekła z łamiącym się głosem, zaczęła cicho płakać, po czym śmiech rozniósł się po całym pomieszczeniu. Wstała i odwróciła się - i tak zdechniecie. - wyszła nie zamykając celi.
Nie myśląc wiele Maka zmieniła Soula w kosę i pobiegła w poszukiwaniu wyjścia. Mijali inne cele, to co tam było. Zmasakrowani ludzie, dzieci poprzybijane do pieńków, matki patrzące na swoje martwe dzieci, ludzie z oderwanymi kończynami, błagający o śmierć. W Mace coś pękło, to co widziała było dla niej zbyt masakryczne, nie potrafiła znieść bólu dzieci. Upadła, Soul zmienił się i bez słów wziął ją na ręce kierując się ku wyjściu z tego koszmaru. Uspokajał ją jednak ta była jak lalka, parzyła w przestrzeń nie reagowała, w jej głowie toczyła się walka o kontrole nad ciałem.
Wielki wybuch spowodował ich upadek na twardą posadzkę. Maka ocknęła się i odwróciła wzrok nie chcąc patrzeć na całe nieszczęście, które tutaj było.
Drzwi przez, które mieli właśnie przejść zostały wyważone a w nich stał Stein.
- Idziemy! - krzyknął i zaczął ich prowadzić w stronę wyjścia, bez większych przeszkód wyszli z dziwacznego jak się okazało domu.
Maka nie odzywała się przez cała drogę, w czasie postoju także nic nie mówiła, dziś znowu miała pierwszą warte, tym razem z Kidem. Soul opowiedział wszystko przyjaciołom, rozumieli jej milczenie.
+++
Nastała noc, Maka siedziała i patrzyła w przestrzeń a Kid obok niej obserwował teren dookoła, chcąc określić czy ktoś nadchodzi, jednak niczego nie słyszał, było spokojnie.
- Maka przepraszam. Wiem, że to dziwne ale ta kobieta jest chora psychicznie, bawi ją śmierć innych. Jej ojciec był taki sam dlatego moja rodzina postanowiła go wyeliminować. Ona uciekła jak widać, teraz szuka zemsty.
- Spokojnie, nie takie rany miałam, ona jest zagubiona.. Mogła mnie zabić w tamtym momencie a tego nie zrobiła, mogła z nami walczyć.
- Widziała jakie są jej szanse.
- Jak się nazywa ?
- Akino Seni.
- Akino.. Nie chodziło tyko o ojca, tu jest coś jeszcze tylko nie wiem co.
- Jak tylko zostanie złapana weźmiemy ją na przesłuchanie. Nie ma co zaprzątać sobie nią głowy nie uważasz ?
- Tak masz racje, idę obudzić tatę i Steina, teraz ich kolej.
Dziewczyna wstała i obudziła mężczyzn, żegnając się. Weszła do namiotu, Soul już spał. Przebrała się i położyła, odwracając się do chłopaka plecami. Łzy ciekły po jej policzkach, w głowie nadal miała te obrazy, ich ból i rozpacz. Nie potrafiła zapomnieć.
Nagle chłopak podniósł się i objął łkająca dziewczynę.
- Soul.. - szepnęła.
- Ciii... Rozumiem - powiedział i objął ją mocniej, obróciła się do niego chowając twarz w zagłębieniu jego szyi. Łzy spływy po jego klatce a on tylko tulił ją i całował delikatnie w czubek głowy chcąc zapewnić, że jest bezpieczna. Po jakimś czasie zasnęła, chłopak spojrzał na jej twarz pełną zaschniętych łez i westchnął. Sam był przerażony tamtym miejscem a co dopiero ona. Wtulił się w nią i zasnął.
+++
Przyjaciele twierdzili że ich związek zbyt szybko się rozwija
- Nie jesteśmy w żadnym związku! - warknęli jednocześnie.
Nikt nie poruszał tego tematu, Kid poszedł porozmawiać z lordem a przyjaciele odpoczywali po podróży pełnej negatywnych wydarzeń.
+++
- Soul!!! Ile będziesz tam siedział?- krzyczała Maka chcąc dostać się do łazienki, jej partner siedział tam już dobre 30 minut.
- Trzeba było nie gadać tyle z Tsubaki to była byś pierwsza! - krzyknął.
- Musiałam jej opowiedzieć co się działo !- fuknęła.
- Dobra, dobra. Skoro tak ci się spieszy to może dołączysz do mnie?
- N..nie aż tak mi się nie spieszy - powiedziała cała czerwona i odeszła od drzwi.
Chłopak wyszedł z łazienki i zaśmiał się.
- uroczo wyglądasz jak się rumienisz - powiedział szczerząc zęby.
Albarn zaczerwieniła się jeszcze bardziej. Nie na komentarz tylko na widok chłopaka, który miał tylko luźno zawinięty ręcznik na biodrach. Podszedł do niej - łazienka wolna kochanie - cmoknął ją w czoło. Dziewczyna popędziła do łazienki i zamknęła drzwi oddychając szybko a chłopak śmiał sie na cały pokój widząc jej reakcje.
Maka weszła pod prysznic, tego jej brakowało. Wykonując już wszystkie czynności postanowiła, równie zakłopotać chłopaka, ubierając bieliznę i jego bluzkę wyszła z łazienki.
Poparzyła na niego, przełączał kanały w telewizji, spojrzał na nią i pilot wypadł mu z ręki, zarumienił się.
- Co jest Soul? Zrobiłeś się czerwony! - udała zmartwienie podchodząc do niego i kładąc rękę na czole - ale masz ciepłą głowę ! - powiedziała i zaśmiała się.
Nagle chłopak przygwoździł ją do łóżka.
-Doigrałaś się- powiedział z powagą i zaczął ją całować, jego ręka znalazła się pod jej bluzką na co Maka pisnęła ale nie odtrąciła go. Złapała za szyje i przycisnęła do siebie, pocałunkami zszedł na szyje robiąc malinki.
- Soul.. - sapnęła
Dziewczyna złapała jego włosy i pocałowała usta. Podniosła się siadając na jego kolanach, jego ręce masowały jej plecy i brzuch. Zaczęła całować i podgryzać jego szyje, chłopak westchnął, zaczął zdejmować jej bluzkę..
PUK,PUK,PUK
Po pokoju rozległo się pukanie. Maka odskoczyła od chłopaka, ten się zaśmiał. Poprawiła bluzkę i udała się do drzwi, szybko zakładając spodenki od piżamy. W drzwiach stał Kid i bliźniaczki, stwierdzili ze posiedzą i pogadają, w momencie kiedy Kid kłócił się z Liz o telefon, Soul przybliżył się do Maki i wyszeptał.
- Zawsze ktoś musi nam przeszkadzać, zauważyłaś ?
Dziewczyna zaczerwieniła się i odwróciła wzrok nie chcąc odpowiadać na pytania zaciekawionych przyjaciół.
+++
Kilka godzin później Kid wraz z bliźniaczkami pożegnali się i udali do wyjścia.
- Jutro o 22 idziemy na bal pamiętajcie!- krzyknął Death na pożegnanie i wyszedł.
Maka wpadła do łóżka, była strasznie śpiąca. Soul zamknął drzwi i udał się do dziewczyny, położył się. Młoda Albarn dała mu buzi na dobranoc po czym wtuliła w jego klatkę piersiową natychmiast zasypiając. Evans nie wiedział jak ma jej wyrazić swoje uczucia, chciał dla niej jak najlepiej, czy mógł być tym jedynym? Nie wiedział, miał plan który postanowił zrealizować po powrocie. Zaśmiał sie i wtulił w jej włosy również zasypiając.
+++
Pokój 326
- Jak te dzieci szybko dorastają co? - zapytał Stein.
- Oj tak, uwierz mi ona była taka mała.. Uczyłem ją chodzić, mówić, pisać.. Zawsze taka ambitna, najlepsza mistrzyni. Przewyższyła matkę, a teraz.. - zapłakał.
- Przestań, zobacz jaka jest szczęśliwa przy nim. Wzajemnie siebie napędzają, powinieneś się cieszyć.
- Cholernie się cieszę.. Ale ona w końcu odejdzie.. Wiesz nie będę miał swojej małej córeczki na co dzień.
- Zawsze będzie twoją małą córeczką, tylko teraz rzadziej będziesz ją widywał.
- Taa, może niedługo będę dziadkiem? Lata lecą Stein, a my nadal w formie.
- Z tym się zgodzę i proponuje wznieść toast za naszą młodzież! - stuknęli się piwami i zapalili papierosy. To był teraz czas tych młodych ludzi, którzy zaczęli tworzyć swoją historie.
______________________________________
Witam po dłuższej przerwie ! Mimo że mój blog nie jest specjalnie sławny postanowiłam nie zamykać tego co już zostało stworzone. Doprowadzę tą historię do końca !
Dziękuje za każde zajrzenie tu czy też komentarz :)
Zachęcam także do zostawiania większej ilości komentarzy, żebym miała motywację oraz żebym wiedziała, że mam dla kogo pisać !
Pozdrawiam !
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz