poniedziałek, 20 lipca 2015

Rozdział 12

+++

Liz podeszła do nich pewnym i opanowanym krokiem.
- Zostawcie ich. Nie widać, że są zajęci ? - warknęła widząc jak Soul stara się zrzucić z siebie dziewczynę - Kid ogarnij się ! - Pan śmieci natychmiast wstał i razem z białowłosym udali się za Liz od której  biła złowroga aura.
- Zostawić was na chwile - westchnęła - Ty - wskazała palcem na Soula - idziesz tłumaczyć się Mace. Będziemy na was czekać u Kida w pokoju, dobrze ? - nie czekając na odpowiedź przyjaciela, złapała czarnowłosego za dłoń i udała się w stronę pokoju.
- Jasne- powiedział i wyszedł na balkon.
Rześkie powietrze uderzyło go w twarz, patrząc na Make zamyślił się. Stała i popijała wino, przy czym zmysłowo wypuszczała dym papierosowy z ust, wszystko było by pięknie gdyby nie fakt, że przy niej stał niejaki Kaneki. Evans nie wiele myśląc podszedł do nich.
- Maka wracamy, Kid czeka -spojrzał obojętnie na dziewczynę.
- Jasne, narazie Kaneki - uśmiechnęła się do niego, zgasiła papierosa i ruszyła za Soulem.
- Ta cześć- odrzekł chłopak z uśmiechem.


Szli w ciszy do pokoju.
- Idź powiedz Kidowi, że jestem zmęczona i nie mam siły na rozmowę. Będę w pokoju - zakomunikowała i ruszyła w stronę ich sypialni.
Chłopak bez słowa poszedł oznajmić Kidowi to co kazała dziewczyna.
Albarn weszła do pokoju i poczuła jak się rozpada. Chociaż widziała, że Soul niczego nie chciał od tej dziewczyny, była cholernie zazdrosna. Zdjęła sukienkę i wpadła pod prysznic, zmywając z siebie ciężar dzisiejszego wieczoru. Zmyła makijaż po czym ubrała koszulkę Evansa i spodenki, rozpuszczając jeszcze mokre włosy, weszła do pokoju. Usiadła na łóżku i myślała czy to co miedzy nimi jest ma szanse jakiekolwiek.- "A może nie powinna się angażować? Przecież ona po mnie przyjdzie i jemu też może zrobić krzywdę.." -takie myśli krążyły po jej głowie. Nie zauważyła kiedy obiekt jej myśli wszedł do pokoju. Eater podszedł do niej i klęknął łapiąc ją za kolana.
- Przepraszam - powiedział z powagą patrząc w jej oczy.
- Nie masz za co- rzekła słabym głosem i potargała jego włosy- jestem zmęczona, idziemy spać ?
- Tak, daj mi chwile na prysznic.
- Okej.
Chłopak wszedł do łazienki, był zdziwiony, że nie wybuchła awantura. Jednocześnie cieszył się, że nie oskarża go o nic złego. Po wykonaniu wszystkich niezbędnych czynności, opuścił pomieszczenie. Jego wzrok padł na łóżko, Albarn spała jak dziecko, podszedł i położył się. Przytulił dziewczynę do siebie delikatnie całując w czoło, po czym ich przykrył. To był ciężki wieczór dla obojga.

+++

Nastał ranek.
Przyjaciele spotkali się na śniadaniu. Siostry Tomphson, miały ogromnego kaca, wybawieniem dla nich była woda. Reszta normalnie spożywała śniadanie, podśmiewając się z przyjaciółek. Do ich stolika podszedł Kaneki.
- Mam nadzieje, że dobrze się bawiliście- rzekł z uśmiechem.
- Tak, bardzo dziękujemy - odparł Kid.
- Mam pewną sprawę, mianowicie - spojrzał na Make i klęknął - Mako Albarn to Ciebie wybrałem na swoją żonę, czy zechcesz nią być? - zapytał.
Maka będąc w szoku opuściła szklankę z wodą, pozwalając rozbić się jej o ziemie. Na twarzach przyjaciół jak i samej zainteresowanej wymalowany był szok. Nikt nie rozumiał sytuacji jaka zaistniała. -Nie dość, że mężczyzna zna ją od dwóch dni to do tego chcę ją brać za żonę ? - takie myśli krążyły w głowie każdego, byli zmieszani ale w pewnym sensie też rozbawieni.
- Em, wiesz to miłe ale ja mam chłopaka - powiedziała Albarn i spojrzała na niego wyczekując odpowiedzi.
- Któż to taki? Na pewno nie jest lepszy ode mnie ! - krzyknął i wstał, chcąc zmierzyć się z mężczyzną, który podbił serce dziewczyny. Soul wstał od stołu.
- Ja jestem jej chłopakiem - warknął odsłaniając swoje zaostrzone zęby i zmieniając swoją rękę w kosę - i nie obchodzi mnie kim jesteś, jeżeli wykręcisz jakiś numer podczas naszego pobytu tutaj. Przysięgam, że cię potne - warknął, po czym usiadł łapiąc Make za rękę. Lord odszedł ze zdenerwowana mina, klnąc pod nosem.
- No, no, no. Kiedy planowaliście mi powiedzieć że wasz związek jest już poważny?- dopytywał Albarn
- Właściwie to w tym momencie stał się poważny - zaśmiał się Soul i skradł całusa Mace przy wszystkich.
Dziewczyna zaczerwieniła się, powodując śmiech innych i krzyk Spirita.
- Nie robi się takich rzeczy przy ojcu!
- Spokojnie, inne rzeczy będę robił za zamkniętymi drzwiami - powiedział Soul i puścił oczko do Spirita.
- Tylko wiecie, jestem młody a bycie dziadkiem to odpowiedzialność! - krzyknął po czym dumnie uderzył się w pierś. - lecz jestem na to gotowy. - dokończył z powaga.
Maka jak i pozostali patrzyła na niego z niedowierzaniem.
- Jesteś nienormalny! - krzyknęła i jednym sprawnym ciosem, sprawiła ze jej ojciec wyleciał przez okno.
- Idę do pokoju - fuknęła zła - sama - warknęła, kiedy Soul zaczął iść za nią.
Chłopak westchnął i odwrócił się do przyjaciół.
- Ale się wkurzyła. Żarty żartami ale tez byłabym zła na jej miejscu - oznajmiła Liz.
- Jak zawsze przesadził. - dodał Stein.
- Ta - szepnął białowłosy, z jakiegoś powodu zabolało go to.
- Posłuchacie mnie wyruszamy za dwa dni, muszę jeszcze byc na kilku spotakniach, a potem wracamy do domu - rzekł Kid. Przyjaciele przytaknęli. Po zjedzonym posiłku kazdy udał sie do swojego pokoju.
Soul wysiadł z windy na swoim pietrze i zaczął kierować sie w stronę pokoju. Przed drzwiami stał Spirit i usilnie próbował przeprosić córkę, która co chwila mówiła nie.
- Staruszku, ja sie tym zajmę - oznajmił chłopak - Stein chciał z toba pogadać - dodał i kluczem otworzył zamek, zamykając za sobą drzwi.

Na łożku siedziała dziewczyna, była smutna i zdenerwowana. Nie patrzyła w stronę chłopaka, była zamyślona.
- Maka ? - szepnął Evans.
- hm?
- Nic, nie ważne - odparł zrezygnowany i padł na fotel.
Dziewczyna wstała i podeszła do niego. Nie pytając o zgodę usiadła na jego kolanach.
- Widzę, że cos cie dręczy - powiedziała i spojrzała w jego oczy - tylko nie chcesz powiedzieć mi co. - dodała.
- To nic. Chodzi o dzisiejsza sytuacje. Nie przejmuj sie - chłopak zaczął sie wykręcać.
- Chce wiedzieć - naciskała.
- Ech- przycisnął ją do siebie i nachylając sie nad jej uchem wyszeptał - Liz powiedziała, że była by zła gdyby jej ojciec skierował do niej takie słowa ale nie o to mi chodzi. Czy ty, myślisz o tym wszystkim na poważnie ? - zapytał i parzył w jej twarz oczekując odpowiedzi.
- Co przez to rozumiesz ? - zapytała.
- No wiesz, przyszłość. Dzieci i tak dalej.

- Idiota  z ciebie - powiedziała przez łzy. Chłopak nie mógł zrozumieć dlaczego płakała - Jezu, Soul. Jesteś jedynym z którym mogę wiązać przyszłość! Kretyn! - warknęła i pacnęła go w głowę. - nikt inny- dodała i wtuliła się w niego.
- Wybacz. - pocałował ją w czubek głowy. Nie odzywali się. Wystarczyła im ich obecność, milczenie było teraz najlepsza rzeczą.

+++

W Death City było gorąco. Letnia pora dawała się we znaki. Black Star wracał do domu po sprawdzeniu miasta i wysłaniu najważniejszych do wypełniania dokumentów Kidowi.
- Jestem ! - krzyknął.
- Dobrze
Tsubaki leżała na łóżku oglądając telewizje. Star poszedł do niej, kładąc się obok i przytulając.
- Dawno nie byliśmy na żadnej randce. Masz ochotę gdzieś wyjść? - zapytał.
- Oczywiście - powiedziała zachwycona.
Chłopak złapał telefon i zaczął szukać numeru do ich ulubionej restauracji
- Black. Nawet nie wiesz jak bardzo zmieniasz się przy mnie - szepnęła ale chłopak ją usłyszał
- Co masz na myśli ?
- Zawsze byłeś dziecinny, przy innych zdarza ci się zachowywać jak kiedyś ale przy mnie zawsze jesteś dojrzały i czuły. Po prostu nie mogę uwierzyć w to co się teraz dzieje . - powiedziała i pocałowała go.
Chłopak objął ją, kładąc na łóżko. Rzucił telefon w kat i zaczął zdejmować swoją bluzkę która wyładowała na podłodze.
- Jesteś najlepszym co mnie spotkało - szepnął i wrócił do całowania jej. - nie wyjdziemy dzisiaj chyba - zaśmiał się, łapiąc za zapięcie jej bluzki.
- Możemy wyjść jutro - odparła i pocałowała go.
Ten dzień był dla nich leniwym dniem w domu, wszystkie atrakcje mieli zapewnione w środku.


+++ 

Kid siedział nad dokumentami. Mimo że byli na misji to obowiązki nie mogły czekać. Chłopak siedział i wypisywał po kolei wszystko. Był cholernie zmęczony. Jego myśli oderwały się od pracy. Zaczął zastanawiać się nad zachowaniem swojej kuzynki, które ostatnimi czasy robiło się coraz dziwniejsze. Nie chciał pokazywać innym ze coś jest nie tak, ale jej zachowanie względem Maki było co najmniej wredne, dodatkowo dlaczego wbiła jej nóż w brzuch skoro nawet nie wiedziała, że się nie kontrolowała? Nie zapytała o nic. Nagle chłopak zaczął wszystko rozumieć. Cały blady wypadł z pokoju i pobiegł w stronę sypialni Soula i Maki.
Wszedł bez pukania. Widząc zaszokowane miny przyjaciół, nie robiąc sobie z tego nic. Ściągnął Make z kolan Soula i postawił go do pionu.
- Stary co ty? - warknął, wkurzony Soul.
- Rozbieraj się - powiedział.
- Co?
- No mówię ! szybko, wytłumaczę wam jak sprawdzę - poganiał go Kid.
Maka spojrzała na nich nie rozumiejąc o co chodzi. Soul stał w samych bokserkach na co młoda Albarn zaczerwieniła się. Kid chodził dookoła Soula po czym odetchnął z ulga.
- Bałem się ze cie oznaczyła - wyrzucił z siebie.
-Oznaczyła ? - warknęła Albarn, dookoła niej zaczęła się tworzyć mordercza i niebezpieczna aura.
- Co? Ale Maka! To nie tak! Kid?
- Chodzi o Kirino. Mianowicie wydaje mi się,  że ma na punkcie Soula obsesje i mogła go oznaczyć jako swoją własność poprzez krew na szczęście nie pozwoliłeś jej u siebie spać. Poza tym nie masz żadnej blizny. Wybaczcie mi te problemy, jak wrócimy to wyślę ją od razu na koniec kraju. - wytłumaczył Kid
- Chodź no tu - warknęła Maka łapiąc Soula za rękę.
Stanęła przed nim, wcześniej  wyciągając z plecaka ostrze. Przecięła delikatnie jego skórę, nad pamiętną blizną.
- Ja Maka Albarn mistrzyni ostrza. Oznaczam Cię więzem krwi, którego nie da się złamać. Będziesz wierny jako broń i nie przeciwstawisz mi się.
Chłopak objął ją i oparł swoje czoło o jej. Zmieniając swoją rękę w kose, przeciął jej skórę pod obojczykiem. Ustawiając się tak aby ich krew splotła się ze sobą.
- Ja Soul Eater Evans. Przysięgam, że będę służyć tylko tobie. - pocałował dziewczynę.
- To bardziej wyglądało jak oświadczyny z odrobiną pikanterii, ale dobrze! - klasnął w dłonie Kid - Cieszy mnie to, mimo że nie jest to widoczne dla każdego. Ale zawsze działa tak samo, nikt wbrew twojej woli Maka nie może, go użyć.- Blondynka spojrzała na Soula z promiennym uśmiechem.
- Jeszcze jedno - dodał czarnowłosy - te wasze blizny będą nie symetryczne ! Jak mogłem na to pozwolić. To przez te cholerne papiery. Trudno, będę udawać, że mnie tu nie było! Dobra w takim razie wracam do roboty. Trzymajcie się! - jak powiedział tak zrobił, nim się obejrzeli przyjaciel był już daleko od ich pokoju.
Para zaczęła się śmiać.
- Cały Kid, już zapomniałam o jego symetrii.
- Jest to teraz mniej zauważalne, ale pozostało. To co teraz robimy ?
- Wychodzimy gdzieś ?
- Jasne, tylko się ubiorę.

Chwile potem byli już na mieście. Zachowywali się jak normalna para. Chodzili za rękę, zjedli coś. Soul wygrał dla dziewczyny maskotkę w kształcie czarnego psiaka. Zachowywali się jak na randce. Całe popołudnie zwiedzali miasto. Wieczorem udali się nad staw.
- Pięknie tu - szepnęła Maka i zapatrzyła się w księżyc który razem z gwiazdami połyskiwał na niebie - Chciałabym żeby zawsze było tak spokojnie - dodała i usiadła przytulając się do pluszaka.
- Ja tez. Ale niestety, nie jesteśmy normalni. - powiedział - nie chciałbym być normalny wiesz ? - dodał siadając obok - możne nie poznalibyśmy się? Nie kłócili ? Nigdy bym cię nie pocałował ? Nie chciałbym takiego życia - spojrzał w jej oczy i uśmiechnął się. - Jesteś dla mnie wszystkim - pocałował ją w czoło.
Rumieńce wkradły się na jej twarz. Objęła go.
- Dziękuje - szepnęła.
- Za co? - zapytał będąc milimetry od jej ust
- Za to, że jesteś - szepnęła.
Chłopak pocałował ją. Złapała za jego włosy i leciutko pociągnęła. Zaśmiał się miedzy pocałunkami, podnosząc ją i kierując się w stronę stawu.
- Wiesz, nie jesteśmy normalni - szepnął jej do ucha i wskoczył do wody z nią na rękach. Jedyne co młoda Albarn mogła zrobi to wydać niespodziewany pisk.
Wynurzyła się i ze wściekłością szukała Soula, jednak nie wynurzał się, zaczęła się obracać dookoła. Szukając jasnej czupryny lecz nigdzie nie mogła jej dostrzec. Zdenerwowała się. Chciała zanurkować kiedy ktoś pod wodą złapał ją i posadził sobie na barkach.
- Hahaha - śmiał się w głos Evans.
- Idiota ! - krzyknęła bijąc go po głowie.
- No już, już - ściągnął ją z siebie - Nie możemy być aż tak normalni - powiedział - Podoba się Pani randka ? - zapytał z zawadzkim uśmiechem.
- Bardzo - szepnęła i musnęła jego usta.

Para wyszła z wody odczuwając chłód, jaki nastał na dworze. Dziewczyna objęła rękoma ramiona chcąc zatrzymać przy sobie trochę ciepła. Chłopak widząc jej marne starania, podał jej psiaka i bez zbędnych pytań porwał na ręce. Albarn zaśmiała się, nie miała siły zaprzeczać. Zmęczenie dawało jej się we znaki, cmoknęła go delikatnie w podbródek czując dwudniowy zarost. Cicho westchnęła i wtuliła się w niego, zapadając w delikatny sen. Białowłosy uśmiechnął się pod nosem. Rozpierało go szczęście i za nic w świecie nie chciał stracić tego, co dopiero odzyskał.

+++

Nocą ulice Death City nie należały do najbezpieczniejszych, szczególnie w tych czasach. Wielki zegar na dziedzińcu wybił godzinę 24, a opustoszałymi uliczkami przechadzała się młoda czarnowłosa kobieta. Na sobie miała czarny płaszcz sięgający do kostek. O kostkę brukową, którą wyłożony był chodnik słychać było stukanie jej obcasów. Nagle zatrzymała się przy opustoszałym budynku i jakby nigdy nic weszła do niego. Stare deski w środku zaskrzypiały. Dziewczyna rozejrzała się lecz przez ciemne pomieszczenie niewiele mogła dostrzec. Nagle ujrzała go. Tego, który mógł dać jej to czego chciała. Uśmiechnęła się wyzywająco i zdjęła płaszcz.
- Przyszłam do ciebie, aby zapłacić - wyszeptała - a potem przedyskutować warunki - dodała zbliżając się.
- Rozumiem. W takim razie, zobaczymy czy jesteś wystarczająco silna aby przeżyć to - Ryknął i rzucił w nią kula ciemnej energii. Młoda kobieta odskoczyła i znalazła się za nim chcąc go ogłuszyć. Jednak na nic jej się to zdało gdyż mężczyzna rzucił nią o ziemie i zaczął podduszać jedyne co pamiętała to czerwone oczy pełne satysfakcji i chorej radości.


______________________________________________

Zachęcam do komentowania, każdy odzew ze strony czytelników daje mi siłę do dalszego pisania.
Pozdrawiam i do następnego!

4 komentarze:

  1. Rozdział bardzo mi się podobał! Jak zwykle momenty z Maką i Soulem są cuuudowne! A i jak mniemam trochę pinakterii wpadło do Tsubaki i Black Stara ^^ Zastanawia mnie kim była ta czarnowłosa dziewczyna, może Kirino ? Czekam na odpowiedź w kolejnych rozdziałach! Pozdrawiam i życzę weny!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwsze "łapiąc Soula za erek.".... Za co?????
    Jak już dałam pierwszą informację, to ciągnę dalej. Przeczytałam wszystko, choć Soul Eater nie jest mangą, którą kocham. Już nawet cię ostrzegałam, żebyś troszkę z dystansem podeszła do tego, co tu napiszę.
    Fanfic jak fanfic. I w tym wszystko się zawiera. Kocham oryginalność i świeżość, jednak romans Soula i Maki przedstawiłaś w typowy sposób dla fanficów. Jednak nie byłoby to problemem, gdyby to byłoby Soul Eater, a to nie jest Soul Eater. Dlaczego? Humor, oryginalny świat, cudowne i barwne postacie... To znikło. Niektóre wypowiedzi czy Stara czy Kid'a nie brzmiały totalnie jak te postacie. W żadnym wypadku nie chcę cię zniechęcić do pisania. Wręcz przeciwnie. Moim zdaniem powinnaś jeszcze raz przemyśleć, co chcesz dawać w kolejnych rozdziałach. Uwierz mi, że aż się prosi w niektórych sytuacjach o gagi z anime/mangi. Ja jestem świadoma, że bohaterowie są starsi. Ale gdzie luzacki Soul, gdzie bóg Star i gdzie szalony na punkcie perfekcji Kid? Brakuje mi tego :(
    Dobra, a teraz zalety. Bo powiesz mi, ze ja cię tu tylko przyszłam skrzyczeć :)
    Podoba mi się, że nazywasz niektórych bohaterów po polsku a nie po japońsku. np. shinigami-sama, nazywasz panem śmiercią (czy jakoś tak), ale to jest duży +. Sam pomysł i ten wątek tajemniczości są bardzo interesujące i ciekawi mnie jak to wszystko się zakończy.
    Widzę, że piszesz coraz lepiej. Widać różnicę między pierwszym rozdziałem, a tym, 12. Robisz jednak sporo literówek, które spokojnie Word by mógł wyłapać.
    A na koniec. Blog bardzo fajny, jednak musisz zrobić z niego Soul Eatera. Jeśli to zrobisz, uważam, że będzie o mega lepiej (I GDZIE EXCALIBUR?!?!?!?!?!?!?). NIe wiem, czy jeszcze mam jakieś uwagi, ale póki co tyko tyle.
    Pozdrawiam
    Ola Ri

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dziękuje za długi i szczery komentarz! Cały czas się uczę, pierwszy raz wrzuciłam jakiś pomysł z mojej głowy do sieci. Zastosuje się do Twoich rad i mam nadzieje, że będzie tylko lepiej! Miło, że mimo tych złych stron widzisz też dobre. Jedyne co mogę powiedzieć to ogromne Dziękuję za komentarz, który jest obiektywny! I teraz czeka mnie tylko dodanie humoru z anime/ mangi i zobaczymy jak to się potoczy dalej. Co do moich błędów, cały czas staram się to poprawiać, może któregoś pięknego dnia dodam rodział bez skazy! Z przypływem motywacji lecę naprawić błędy przyszłych rozdziałów i postaram się dodać coś dobrego!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę powodzenia! I uwierz mi, że dodanie rozdziału bez skazy graniczy się cudem, ale trzymam kciuki!

      Usuń