niedziela, 8 listopada 2015

ROZDZIAŁ 13



Nie wiem czy ktokolwiek to jeszcze czyta, jeżeli tak to wielkie przepraszam. Zostawiłam bloga nie mając siły do pisania. Nie będę tu mówić, że nie ma komentarzy, że nikt tego nie czyta. Nie zmuszę nikogo do tego, lecz zachęcam bo to daje siłę. Opuściłam się wpisaniu, również z tego powodu, że zaczęłam studia a pierwszy rok nie jest łatwy. Zaczęłam wszystko sobie powoli układać i nareszcie wróciłam! Dziękuję za ponad 1000 wejść na bloga, jest to dla mnie niesamowicie dużo odsłon ! Zachęcam również do komentowania jak napisałam wyżej daje to moc. Każdy kto piszę lubi słyszeć opinię, więc działajcie ! Chciałam również serdecznie podziękować Oli Ri, która potrafi docenić i przekazać pojawiające się błędy, bez zbędnych chamskich słów. Dziękuję Ci bardzo ! 

ZAPRASZAM NA NOWY ROZDZIAŁ ! 


----------------------------------------------------------------------------




+++

HOTEL 

Jasnowłosa obudziła się zalana potem. Znowu miała ten sen. Spojrzała na druga stronę łóżka gdzie spokojnie spał Soul. Wstała i ubierając bluzę chłopaka zeszła do hotelowej kuchni po szklankę wody. Wszędzie było cicho. Przerażało ją to, sny to jedno jednak teraz nie śniła, mimo swojej siły czuła paraliż,  który rozchodził się po jej ciele. Weszła do jadalni i zmierzając w kierunku kuchni usłyszała cichy pisk. Schowała się za ścianę i nasłuchiwała co się dzieje, wychylając się delikatnie zauważyła Kanekiego, który krzyczał i szarpał młodą kobietę. Chcąc jej pomóc ruszyła w ich kierunku jednak po usłyszeniu tego o czym rozmawiają zamarła.
- Słuchaj, dostajesz tyle pieniędzy więc chyba poderwanie jakiegoś chłopaczka nie sprawi ci problemu co ? - warknął.
- Nie ale on na to nie pójdzie rozumiesz? Nie jest tu sam więc nawet na mnie nie spojrzy - odparła równie zła.
- To zrób tak żeby na Ciebie spojrzał. Zostały mi 2 dni i w ciągu tych dwóch dni ta dziewczyna ma być moja zrozumiano ?
- Tak - szepnęła i odeszła. Chłopak spojrzał za nią, po czym również ruszył ku wyjściu z kuchni.

Maka nie myśląc wiele ruszyła biegiem do pokoju nie chcąc natknąć się na żadnego z nich, będąc już pod drzwiami poczuła się bezpieczna. Weszła do pokoju i od razu wskoczyła do łóżka, mając dość wrażeń jak na jedną noc. -Powiadomię o wszystkim rano Kida, mam nadzieję, że coś z tym zrobi. - pomyślała i zapadła w sen.

+++

Ranek 

Wszyscy udali się spokojnie do jadalni w celu spożycia śniadania. Albarn od rana była dość dziwna, jakby zalękniona. Przyjaciele jednak nie chcieli tego komentować, a Soul nie zauważył dziwnego zachowania dziewczyny.
- Jutro około 12 wyruszamy w drogę powrotną, załatwiłem już wszystko. - zakomunikował Kid.
- Nareszcie do domu! - zapiszczała Patty.
Reszta poparła jej radość i dalej w ciszy jedli śniadanie.
- Proponuje dzisiaj gdzieś wyjść. - zaproponowała Liz. - Może jakiś klub ?
Nim ktokolwiek zdołał odpowiedzieć za nimi pojawił się Kaneki.
 - Ja znam świetny klub! Na pewno wam się spodoba. - mówił podekscytowany. Przyjaciele patrzyli się na siebie, nie wiedząc co odpowiedzieć chłopakowi, ale temu to nie przeszkadzało. Czym prędzej dodał - Dziś wszyscy o 20 przed hotelem, gwarantuje wam przednią zabawę ! - krzyknął i nim ktokolwiek zdążył zaprzeczyć, rozpłynął się.
- No to dzieciaki macie już co robić wieczorem - zaśmiał się Spirit.
- Cudownie! Oby było mnóstwo fajnych facetów! - ekscytowała się Liz, a Patty wraz z nią.
Wszyscy zaczęli się śmiać z min sióstr i stwierdzili, że skoro to ich ostatni wieczór to mogą sobie pozwolić na odrobinę zabawy. Reszta śniadania minęła na rozmowach i śmiechach przyjaciół. Po czym każdy udał się na wstępne przygotowania. Wszyscy jednogłośnie postanowili spotkać się w porze obiadowej i każdy poszedł do swojego pokoju.

+++

Pokój 321

Młody Pan Śmierci siedział na krześle patrząc przenikliwie na wazę, która stała na stoliku pomiędzy dwoma drzewkami wiśni, nie mrugał, nie wydawał z siebie żadnego dźwięku. Nagłe skrzypnięcie drzwi nie odwróciło jego uwagi od wazy. Liz podeszła ze zdziwionym spojrzeniem do chłopaka, szturchnęła go jednak ten nie zareagował.
- Kid ? Wszystko w porządku ?
Zero reakcji, dziewczyna zaczęła machać mu ręką przed twarzą chcąc zwrócić na siebie uwagę, pełna złości wykrzyczała - Mógłbyś się na mnie spojrzeć ?!
Chłopak odwrócił wzrok od wazy na bliźniaczkę. Dziewczyna przełknęła ślinę, wyglądał jakby chciał zrobić jej krzywdę. Nie widziała co się dzieje ani o co mu chodzi. Chłopak wstał i nagle niczym grom z jasnego nieba krzyknął - czy ty widzisz ?!
Dziewczyna nie bardzo rozumiejąc spojrzała na niego - ale co? - zapytała.
- Ten brak symetrii, zero, widzisz jak blisko waza znajduje się drzewka po lewej? Prawa strona została odtrącona! Trzeba coś z tym zrobić ! Jak mogłem wcześniej tego nie zauważyć ?! - lamentował do siebie, nie zwracając uwagi na Liz.
Dziewczyna westchnęła.  - Może podać Ci leki? - zagadała.
- Nie żadnych leków, przez to nie mogłem dostrzec braku  symetryczności dookoła mnie, teraz widzę wszystko! Liz, musisz coś dla mnie zrobić!
Dziewczyna podskoczyła od jego nagłego krzyku i spojrzała z zapytaniem.
- Powiedz, że dziś jestem nie osiągalny dla nikogo, nie zmienię symetrii całego hotelu ale muszę zmienić ten pokój, nie zasnę, nie będę mógł funkcjonować, wszystko będzie nie tak! Rozumiesz ?
- Oczywiście, w takim razie ja wychodzę i zostawiam cię tu z tym.. - zrzekła zmieszana i wyszła z pomieszczenia.
Młody Pan Śmierci, zaczął z błyskiem w  oku odmierzać każdy centymetr pokoju, chcąc zyskać idealny obraz symetryczny, by w końcu wszystko wyglądało pięknie i tak jak powinno.
Liz idąc korytarzem, zaśmiała się w duchu. " wrócił stary Kid, w końcu" jego epizod z tabletkami nie był nikomu znany, jednak każdy  zauważył brak tej szaleńczej ochoty ustanawiania wszystkiego symetrycznie. Teraz mogła spokojnie powiedzieć, że ten chłopak w końcu jest sobą, ponownie.

+++


Miejsce nieznane 

Młoda dziewczyna leżała na białym stole, jej ręce i nogi były skrępowane. Podniosła głowę aby rozejrzeć się po pomieszczeniu. Wydała z siebie głuchy jęk widząc, że na stole obok leżą narzędzia chirurgiczne. Poczuła łzy, spływające po policzkach, bała się. Zaczęła się szarpać i krzyczeć, chcąc zyskać pomoc. Nic jej to nie dało, cisza boleśnie uświadamiała jej bezradność. Obdarte z farby ściany, ledwo co żarząca się lampa wskazywały na to jakie to miejsce było stare. Nic nie dawało jej nadziei, że ktoś normalny może się pojawić. Ona nie mogła sobie wyobrazić jak głupio się zachowała, nie uważając na tego człowieka. Podchodząc do sytuacji bez większego zabezpieczenia. Nikt nie wiedział gdzie wyszła ani do kogo. Nikt nie będzie w stanie jej znaleźć. Spojrzała pustym wzrokiem w górę. Oczy zaszły łzami patrząc na to coś. Nad nią wsiało lustro, które było podtrzymywane ludzkimi organami. Nie było sensu żeby krzyczeć. Znalazła się w piekle.
Nagle drzwi trzasnęły a w nich stanął jej oprawca, uśmiechając się niewinnie, wziął w dłonie nóż i zaczynając od rozcięcia ubrań. Nie wyrywała się, patrzyła tępo w górę widząc co robi z jej ubraniem. Udawała, że nie czuję nic dopóki nie zaczął rozcinać jej delikatnej skóry. Mimo to powstrzymywała krzyk. Lecz gdy zaczął odrywać jej poranioną skórę nie wytrzymała. Zaczęła krzyczeć, wiedząc, że nawet to nie przyniesie jej ratunku.
Mężczyzna jakby nigdy nic, kontynuował swoją pracę, chcąc przeprowadzić na kobiecie delikatne poprawki, zostawił resztę skóry i zajął się innymi partiami ciała.

+++

Kid szedł w stronę jadalni. Jednak nie mógł tam dotrzeć, ponieważ co chwilę poprawiał błędy oraz niedopatrzenia ludzi, którzy urządzali ten hotel. Nie był w stanie sobie wyobrazić jakim cudem to zostało przyjęte ? Nie zwracając uwagi na otoczenie wpadł na kogoś.
- Przepraszam - powiedział i skierował swój wzrok na osobę, która również miała głowę w chmurach - Maka? Ty jeszcze nie na obiedzie?  - zapytał, dziwiąc się, że przyjaciółka szła w zupełnie inną stronę.
- Szukałam Cię - rzekła. - Musimy pogadać - dodała.
- No to słucham ?
- Nie tutaj, ściany mają uszy. Może wyjdziemy na zewnątrz? To zajmie chwilę.
- No dobra to chodź.
Ruszyli w kierunku drzwi wyjściowych. Przekraczając próg budynku udali się w prawo chcąc dotrzeć do parku, który był kilka kroków dalej. Przez drogę, żadne z nich się nie odezwało.
- Możesz mi powiedzieć o co chodzi ? - zagadał chłopak.
Dziewczyna rozejrzała się dookoła. Odetchnęła z ulgą i zaczęła swój monolog.
- Więc tak, po pierwsze to Kaneki coś kombinuje. Kiedy zeszłam w nocy do kuchni po wodę, rozmawiał z jakąś dziewczyną i kazał kogoś uwodzić. Bo cytuję 'ona musi być moja' , nie wiem o co chodzi ale wydawało mi się to dość dziwne. Najpierw się zaleca do mnie i do dziewczyn a teraz coś takiego ? Nie uważasz, że jest z nim coś nie tak ?
- Przesadzasz Maka, jest kobieciarzem to tyle. Póki odrzucacie jego zaloty nawet was nie dotknie. - odparł uspokajająco przyjaciel.  - Więc uwierz mi, że nie ma się czym martwić. - dodał.
- Nie wiem. Coś czuje, że mogą być z nim problemy.
- Do jutra nic się nie wydarzy. Mówię Ci, to nasza ostatnia noc tutaj, więc spokojnie. Wracajmy bo zaraz zaczną nas szukać. Wiesz jak twój ojciec reaguje kiedy Cię za długo nie ma - zaśmiał się.
- Taaa, masz rację. Chodźmy.
Przyjaciele skierowali się w stronę hotelu. Jednak rozmowa z Kidem, nie podziałała na Makę tak, jakby się tego spodziewała. Niepokój cały czas w niej rósł. Dziewczyna wyczuwała chorą radość Kyio, która tylko wyczekiwała odpowiedniego momentu.


-----------------------------------------------------------------------
Do następnego !
Nataly Immune .~